Reklama

Niczego tak mi w życiu nie żal, jak utraconego czasu

Letnie, ciepłe popołudnie w Wąchocku. Siedzimy na drewnianej ławce, schowani w głębokim cieniu chłodnego, średniowiecznego muru Opactwa Cysterskiego. Wokół i we wnętrzach opactwa trwa właśnie malarski plener. Kolejne pokolenia młodych adeptów sztuki, rozstawione ze sztalugami, w skupieniu przenoszą na papier architekturę tego niezwykłego miejsca. W powietrzu unosi się zapach wysychających akwareli, grafitu i rozgrzanej słońcem trawy. Pod okiem rzeźbiarza, absolwenta Wydziału Rzeźby ASP w Gdańsku i dyrektora Państwowego Ogniska Plastycznego w Starachowicach – Sylwestra Kiełka – młodzi szlifują swoje artystyczne talenty. W tych niesamowitych okolicznościach, wracamy pamięcią do początków tej drogi)

Od dziecka lubił Pan rysować i lepić, a rodzice – choć prości ludzie – zawsze wspierali Pana w tych wyborach. Tak było, gdy zapragnął Pan pójść do Liceum Plastycznego w Kielcach i kiedy wybrał Pan gdańską uczelnię. Dlaczego właśnie Gdańsk?

Wybór był dla mnie oczywisty – Gdańsk jest nad morzem... i była to naprawdę przygoda mojego życia!

W Pana dojrzałej twórczości niezwykle często pojawiają się motywy historyczne i patriotyczne. Skąd wzięła się u Pana tak głęboka fascynacja akurat tą tematyką?

Historia zawsze mnie fascynowała. Uznałem, że sztuka jest znakomitym nośnikiem i ponadczasową formą przekazu, a jestem związany ze środowiskiem Armii Krajowej i NSZ. Postacie, które często malowałem, starano się wymazać z kart historii albo ukazać w krzywym zwierciadle... Z tego powodu moje zainteresowanie budzi historia powstańców vandejskich, którzy jako pierwsi w historii nowożytnej Europy padli ofiarą ludobójstwa, i to ze strony sławionej Rewolucji Francuskiej...

Reklama

Tworzy Pan przede wszystkim rzeźby w drewnie. To bez wątpienia wdzięczny, naturalny materiał, ale czy to właśnie ono najbardziej skradło Pana artystyczne serce?

Drewno jest najłatwiej dostępnym i stosunkowo tanim tworzywem, choć moim zdaniem jest również materiałem wymagającym precyzji, co jednak zależy od podejścia artysty... Ze swej strony najbardziej lubię glinę, która daje dużo swobody w twórczej wypowiedzi i pozwala na szybki szkic i np. uchwycenie pomysłu.

Od 2008 roku nieprzerwanie kieruje Pan Państwowym Ogniskiem Plastycznym w Starachowicach. Jak z Pana perspektywy ta ważna dla miasta placówka zmieniła się przez te wszystkie lata?

Reklama

Z pewnością zmieniła się kadra... niektórych z nami już nie ma... tak jak Marii Drozdowskiej czy Ryszarda Uziembło. Są nowi nauczyciele z nowymi pomysłami. Ale mam nadzieję, że poza tym wiele się nie zmieniło, a przynajmniej dokładam starań, aby tak było! Bardzo mi zależy, by kontynuować ścieżkę, na jaką wprowadzili Ognisko moi poprzednicy! Przede wszystkim robimy wszystko, aby młodzież dalej mogła rozwijać swoje talenty i zainteresowania na polu sztuk plastycznych, staramy się wydobyć ich indywidualną ekspresję twórczą i sądzę, że to jest właściwa droga, która prowadzi na wyższe uczelnie artystyczne.

Dzięki pomocy ze strony Powiatu mamy nowoczesną pracownię multimedialną, w której zajęcia prowadzą Marcin Bondarowicz i Aleksandra Michalska-Szwagierczak. Mamy nowoczesny piec do wypału ceramiki i koło garncarskie, co poszerza naszą ofertę artystyczną! Dzięki pomocy sponsorów i Zarządu Powiatu mamy znakomite powierzchnie wystawowe do prezentowania prac plastycznych, są to metalowe płyty perforowane wykonane w Perfopolu. Mamy też nowoczesne sztalugi studyjne i plenerowe, które znakomicie sprawdziły się np. podczas ostatniego pleneru w Wąchocku. Cieszą nas nowe fotoramy do oprawy prac na wystawy, czyli jest to cała masa drobiazgów, która cieszy oko i ułatwia życie!

Reklama

Co w dzisiejszych, tak bardzo zdominowanych przez ekrany i technologię czasach, jest dla Pana największym wyzwaniem w zachęcaniu dzieci i młodzieży do rozwijania talentów plastycznych?

Na szczęście dzieci specjalnie zachęcać nie trzeba, mają w sobie naturalną potrzebę tworzenia. Bardzo ważna jest atmosfera Ogniska – to, że dzieci i młodzież o podobnych zainteresowaniach mogą się spotkać, porównać i wspólnie przebywać, oczywiście każde w swojej grupie rówieśniczej i pod opieką nauczyciela. To sprawia, że Ognisko jest miejscem sprzyjającym rozwojowi talentów, każdy może się porównać i usłyszeć korektę. Jest bardzo istotne, aby młody człowiek był pokierowany i nie był pozostawiony sam sobie.

Reklama

Został Pan uhonorowany Medalem Komisji Edukacji Narodowej, Pana dorobek jest ogromny. Gdyby miał Pan jednak wskazać, która z Pana dotychczasowych prac ma dla Pana osobiście szczególne znaczenie, to co by to było?

Szczególnie cieszy mnie pomnik gen. Langiewicza w Wąchocku i np. statuetka św. Barbary, którą wykonałem dla Leszka Dróżdża. Bardzo ważna była dla mnie moja ostatnia wystawa, gdzie pokazałem różne techniki, jakimi się posługuję i cieszyło mnie ogromnie, że zgromadziła ona tak liczną publiczność! Przyszło tylu moich przyjaciół i znajomych – to było dla mnie naprawdę ważne.

Reklama

"Szkice Węglem" to była wyjątkowa wystawa, na której obok siebie pojawiły się Pana rysunki, delikatne akwarele i rzeźby. Czy te skrajnie różne techniki pozwalają Panu opowiadać zupełnie inne historie?

Na pewno poszerzają wachlarz twórczych możliwości. Szczególnie lubię szybkie portrety wykonywane węglem i suchą pastelą, ale akwarele są jedną z moich ulubionych technik, jeśli chodzi o tematykę historyczną.

Jaką rolę, Pana zdaniem, pełni dziś sztuka w budowaniu naszej pamięci historycznej i tożsamości lokalnej tu, w powiecie starachowickim?

Reklama

Myślę, że dla ludzi sztuka ciągle ma znaczenie, nie samym chlebem żyje człowiek, czego przykładem są np. prace Leszka Dróżdża "Starusie", co bez wątpienia jest ważne dla tożsamości lokalnej. To samo dotyczy coraz częściej spotykanych murali o tematyce patriotycznej i historycznej.

Słońce powoli przesuwa się nad klasztornym dziedzińcem, a plener powoli dobiega końca. Gdyby miał Pan przekazać tym wszystkim młodym artystom, którzy pakują teraz pędzle, tylko jedną, najważniejszą radę na początek ich twórczej drogi – co by to było?

Reklama

Na pewno radziłbym nie szczędzić sił, każdą wolną chwilę poświęcać na rozwój własnego warsztatu, korzystać z każdej okazji, aby ten warsztat wzbogacać! Niczego tak mi w życiu nie żal jak utraconego czasu... nieco trawestując słowa św. Jana Pawła II: "wymagajcie sami od siebie, nawet gdyby inni od was nie wymagali".

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Reklama

Wideo Starachowicki.eu




Reklama
Najnowsze wiadomości