Reklama

Zachować na dorosłe życie choćby jedną chmurkę. Świat Piotra Kędziory

Wspinamy się po schodach zabytkowej wieży ciśnień na terenie Wielkiego Pieca w Starachowicach. Surowa, industrialna przestrzeń Muzeum Przyrody i Techniki miesza się tu z zapachem tuszu i papieru. To właśnie w tych murach eksponowana jest wystawa prac mojego Rozmówcy, zatytułowana "Jeźdźcy grafikolipsy". Wokół nas wiszą, hipnotyzujące, surrealistyczne grafiki. Przez okna wieży wpada pogodne, ciche, przedpołudniowe słońce, a gdzieś z boku niesie się ledwo słyszalny szum miasta. Piotr opiera o ścianę swoją ulubioną gitarę. Siadamy przy drewnianym stole. Jest spokojnie, niespiesznie...

Jarosław Babicki: Ceramik, aktor, poeta, gitarzysta, grafik, kompozytor, plastyk, pedagog... Jesteś prawdziwym człowiekiem renesansu! Ale gdybyś miał zrzucić te wszystkie etykiety, to kim w głębi duszy czujesz się najbardziej?

Piotr Kędziora: Na poszczególnych etapach życia rzeczywiście mniej lub bardziej miałem do czynienia z każdą z wymienionych profesji. Z ceramiką nie związałem się zawodowo i mam już niestety sporadyczny kontakt. We wszystkich podejmowanych działaniach starałem się być twórcą, co nie zawsze idzie w parze z docenieniem czy szacunkiem, bo twórca poprzez sztukę wyraża własne zdanie, które bywa czasem niewygodne.

Reklama

 Wyobraź sobie najgorszy scenariusz: zły los odbiera Ci możliwość robienia tych wszystkich rzeczy, ale pozwala ocalić tylko jedną pasję, jedno pole do działania. Co by to było?

 To trudne i często rozważane przeze mnie w głębi duszy pytanie. Towarzyszy mu troska o kondycję zdrowotną i pracę zawodową. Nie wiemy nic o wyborze, dopóki nie zostaniemy przed nim postawieni. Myślę, że chciałbym zachować zdolność twórczej wypowiedzi muzycznej. Pomimo, że jestem introwertykiem lubię kontakt sceniczny z publicznością.

Reklama

Przez te niespełna 50 lat życia zebrałeś na swojej artystycznej drodze potężny bagaż doświadczeń. Patrzę na Twoje grafiki na ścianach, myślę o Twoich piosenkach i zastanawiam się: czy nie ciągnie Cię czasem, żeby wejść w rolę mistrza i zacząć regularnie dzielić się tą wiedzą z młodym pokoleniem?

 Cenię sobie spotkania z młodzieżą i czasami zdarzają się takie sytuacje nie tylko dzielenia się moim doświadczeniem, ale i ich wymiany. Wtedy i ja wiele otrzymuję od innych, być może po to, aby przekazać dalej. Staram się zawsze zachować pokorę, bo nie uważam się za kogoś wyjątkowego. Nigdy nie chciałbym być postrzegany jako przemądrzały i pyszałkowaty, ponieważ sam nie lubię przebywać w takim towarzystwie.

Reklama

(Piotr bierze do ręki gitarę, delikatnie trąca struny, sprawdzając strój. W akustyce starej wieży ciśnień ten pojedynczy dźwięk brzmi niesamowicie głęboko i czysto. Na chwilę dominuje w przestrzeni)

 Kiedy przyszedłeś na świat w 1977 roku, Jacek Kaczmarski był już artystą, a wkrótce idolem - również moim. Z wielką przyjemnością słucham jego pieśni w Twoim wykonaniu, bo robisz to znakomicie. Gdy Kaczmarski odchodził, byłeś młodym, 27-letnim facetem. Co człowiek z kolejnego pokolenia odnalazł w tej poezji i muzyce? Kim on jest dla Ciebie?

Reklama

Jacek Kaczmarski był dla mnie katalizatorem czegoś, co nazywają iskrą Bożą, talentem, otwarciem się. Bardzo dobrze pamiętam ten zapłon, kiedy poprosiłem kolegę, aby pokazał mi jak zagrać "Naszą klasę" – jedną z jego piosenek. Od tego czasu muzyka Kaczmarskiego nieustannie mi towarzyszy. Miałem okazję występować na Studenckim Festiwalu Piosenki w Krakowie, gdzie dwukrotnie oceniał mnie jako juror. Z zakulisowych głosów, które do mnie dotarły, dowiedziałem się, że moja piosenka "Nie uwierzę im w taki raj" zrobiła na nim duże wrażenie. Sam z nim o tym jako uczestnik konkursu nie mogłem rozmawiać. Był już wtedy ciężko chory i choć ledwo mówił, wierzył, że jeszcze nam zaśpiewa. Często wracam do jego programu "Raj", gdzie tematem wielu piosenek jest poszukiwanie Boga.

Twoje interpretacje i autorskie utwory doceniono na kilkudziesięciu ogólnopolskich festiwalach - od Przeglądu Kaczmarskiego, przez Gintrowskiego, aż po prestiżową Nagrodę im. Wojtka Belona. Gdybyś miał tak zupełnie szczerze wybrać z tych osiemdziesięciu turniejów jedną nagrodę, którą z jakiegoś powodu cenisz najbardziej, to która by to była?

Reklama

 Naprawdę nie potrafię wskazać. Kiedyś próbowałem policzyć wszystkie festiwale i przeglądy, w których brałem udział od 1992 roku i doliczyłem się około osiemdziesięciu. Ciekawą nagrodą i doświadczeniem był występ z Orkiestrą Kameralną na Festiwalu "Kwiaty na kamieniach" w Bytomiu. Poza tym może to śmieszne, ale kiedyś otrzymałem jako nagrodę festiwalową walizkę sztućców - używamy ich do dziś.

(Podchodzimy do jednej z grafik z cyklu "Jeźdźcy grafikolipsy". Czarna, precyzyjna kreska piórka i tuszu tworzy niepokojący, groteskowy świat, pełen ukrytych znaczeń i pytań o naszą egzystencję)

Reklama

 Masz tu teraz swoją piękną, indywidualną wystawę. Co autor miał na myśli, dopuszczając nas tak blisko do swojego wewnętrznego świata? Co kryje się za tymi  liniami tuszu?

????powrót do dawnych prac i dalszego rysowania po bardzo długiej przerwie. W wielu pracach w sposób krytyczny, autoironiczny - często z nutą absurdu i groteski odnoszę się do ludzi i sytuacji, które rozdzierają świat na pół, często mój świat. Sztuki plastyczne zawsze były dla mnie ważne i są nieco intymną częścią mnie. Dotychczas trochę brakowało mi wiary w siebie i śmiałości, by podzielić się nimi ze światem, ale już chyba do tego dojrzałem (odpowiednio motywowany przez żonę i przyjaciół).

Reklama

 Wyobraź sobie taką scenę: na schody wieży ciśnień wchodzi nagle młody chłopak, licealista z gitarą w dłoni i głową w chmurach. Patrzy na Ciebie i prosi o jakąś jedną, najważniejszą radę na dorosłe życie. O Twoje dla niego artystyczne credo. Co byś mu powiedział? 

 Im jestem starszy, tym bardziej zaczynam być powściągliwy od dawania rad, moralizowania etc. Sam otrzymałem kilka dobrych, ale również kilka szkodliwych wskazówek, które odbiły mi się czkawką. Każdy z nas musi przejść swoją drogę i wybierać pomiędzy dobrem i złem, taki jest los ludzkości od stworzenia aż po kres. "Bądź w życiu jak kamień, który się toczy. Nie obrastaj mchem" - to fragment pieśni Boba Dylana, który jako credo wpisał mi zaprzyjaźniony artysta. Młodemu człowiekowi przekazałbym, by zachował sobie na życie dorosłe choćby jedną taką chmurkę, by móc w trudnej chwili schować w niej głowę, bo cóż warte jest życie na ziemi bez kawałka nieba w głowie...

Reklama

(Słońce chowa się na moment za chmurą, rzucając łagodny cień na surowe mury wieży. Przechodzimy do domowej prywatności)

 A co gra w głośnikach, kiedy zamykasz za sobą drzwi domu i odkładasz własną gitarę? Czy macie z żoną  podobne muzyczne światy, czy musicie szukać kompromisów?

W większości mamy podobny gust. Dominują ciepłe, kojące kobiece głosy artystek takich jak Katie Melua, Norah Jones, Tracy Chapman, Zaz, Diana Krall, ale też inne brzmienia np. Bob Dylan, The Rolling Stones, Pink Floyd, Dead Can Dance. Z polskich wykonawców Sarakina, Dikanda, Orkiestra Św. Mikołaja, Mariusz Lubomski oraz nieodżałowany Stanisław Sojka. Oczywiście obecna jest też muzyka z nurtu piosenki poetyckiej i tu lista jest długa.

Reklama

 

STREFA MULTIMEDIALNA (ZESKANUJ I POSŁUCHAJ):

     Zeskanuj kod i posłuchaj niesamowitego, hipnotyzującego utworu "Sanvean" w wykonaniu Lisy Gerrard i Dead Can Dance - to jedna z najpiękniejszych kompozycji na świecie według Piotra Kędziory.

    Autorski głos Piotra: Przenieś się do sieci i posłuchaj autorskiego utworu Piotra "Otwórzmy bramy". Czytaj ten wywiad z jego głębokim wokalem i niesamowitym brzmieniem gitary w tle.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 11/09/2026 17:00
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Billy Idol - niezalogowany 2026-09-11 18:09:30

    "Sweet sixteen"- wspomnienia starzeją się, tak jak ludzie.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Reklama

Wideo Starachowicki.eu




Reklama