Reklama

Kulturalne towarzystwo. Co gra w duszy poety?

Wokół nas gęsty, leniwy zapach świeżo parzonej, mocnej kawy. Siedzimy w starachowickiej kawiarni "Słoń w Kafce" – ulubionym schronieniu tutejszego koła literackiego. Za oknem popołudniowe światło kładzie się miękko na stolikach, a w powietrzu wibruje ta specyficzna, rzadka dzisiaj cisza, w której słowa zaczynają ważyć więcej. Naprzeciwko mnie siedzi Piotr Kominek: poeta, prawnik zajmujący się aksjologią i filozofią, człowiek, który od urodzenia oddycha powietrzem Starachowic. Na stoliku obok filiżanek leży jego najnowszy tomik "Rozstania", zilustrowany przez siostrzenicę Janę. Zanim padną pierwsze słowa, Piotr patrzy przez okno, jakby kadrował rzeczywistość)

Ewelina Jamka: Mówi się, że wiersz ma w sobie coś z migawki aparatu - bezwzględnie unieruchamia czas. Gdy patrzysz na świat, co najczęściej zmusza Cię do naciśnięcia spustu tej poetyckiej migawki? Jedno rzucone w tłumie słowo, powracające wspomnienie, czy może twarz człowieka, który siada obok?

Piotr Kominek: Wiersz, podobnie jak zdjęcie fotograficzne, jest jakimś sposobem zatrzymania chwili. Poezja jest często sposobem uchwycenia tego, co jest niewidzialne i nieistniejące. Inspiracją do pisania wierszy jest dla mnie najczęściej jesień, której poświęciłem wiele swoich utworów. Impulsem do pisania jest wtedy zapach powietrza, spadające z drzewa liście, spacer w parku, ale także słowo, opowieść innego człowieka. Można powiedzieć filozoficznie, że spotkanie, podczas którego dochodzi do poznania kogoś innego. Jego opowieść o swoim życiu także jest bodźcem do pisania wierszy. Mam taki wiersz – "Maleńka miłość", który powstał na podstawie rozmowy ze znajomą, która opowiedziała mi o swoim niespełnionym uczuciu.

Reklama

Świat wokół nas potwornie przyspiesza, gubi sensy, staje się głośny i przebodźcowany. Gdzie w tym szalonym pędzie jest miejsce dla kogoś, kto zatrzymuje się nad spadającym liściem? Czy poeta ma dzisiaj do odegrania jakąś szczególną rolę na tej spieszącej się mapie?

Ta rola jest znacząca. Poezja ma zadanie zaciekawić czytelnika, uwrażliwiając go na piękno. Takie obcowanie z literaturą niewątpliwie rozwija człowieka. Poeta, w świecie pozbawionym miłości, ma zadanie wskazać właściwą drogę postępowania. Czytanie poezji przenosi czytającego jakby w inny świat, istniejący po drugiej stronie. Życie to wędrówka do domu, do ostatecznego szczęścia.

Reklama

Twoje tomiki układają się w bardzo konsekwentną drogę. Czy potrafisz po latach wskazać ten jeden, konkretny wiersz lub książkę, w której Twoje odbicie jest najostrzejsze, najbardziej osobiste?

Każda moja kolejna książka nosi inne, choć podobne przesłanie. I muszę powiedzieć również, że kolejna jest jakby kontynuacją poprzedniej. Mam wrażenie, że kolejny mój tomik nie powstałby bez wydania poprzedniego. Za najbardziej udany uznaję ostatni tomik zatytułowany "Rozstania", do którego okładkę i ilustracje wewnątrz zaprojektowała moja siostrzenica, Jana Piotrowska.

Reklama

Starachowice. Twoje miejsce od pierwszego oddechu. Z jednej strony fabryczny rytm, z drugiej - aktywne, wrażliwe środowisko twórcze. Jak to miasto rzeźbiło przez lata Twoją wewnętrzną wrażliwość?

Starachowice to miejsce, w którym mieszkam od początku swojego życia. Lubię spacery w parku oraz spotkania ze znajomymi w wielu różnych kawiarniach. Jestem zakochany w kawie, która najbardziej mi smakuje w towarzystwie ciekawych ludzi. Mam przyjaciół z koła literackiego, do którego od lat należę. Spotykamy się w kawiarni Słoń w Kafce, gdzie rozmawiamy o literaturze i czytamy swoje wiersze.

Reklama

W dobie algorytmów, komputerów i sztucznej inteligencji, która próbuje generować wszystko – od obrazów po ludzkie emocje – poezja wciąż ma rację bytu? Jak przekonać młodego człowieka z telefonem w dłoni, żeby nagle zaryzykował i wszedł w świat rymów i metafor?

Poezja uczy wrażliwości na piękno i drugiego człowieka, dlatego nigdy nie wolno o niej zapominać. W dobie komputerów i sztucznej inteligencji, zdaje się mieć miejsce szczególne. Jest nośnikiem wartości, tego co nieprzemijalne. Jest niekończącą się opowieścią o miłości i spotkaniu z drugim człowiekiem. O kolejnym rozstaniu, które jest początkowością czegoś nowego.

Reklama

Przelewając myśli na papier, tak naprawdę prowadzisz nieustanny dialog. Ale z kim rozmawiasz częściej: z tym nieznanym czytelnikiem, który otworzy książkę, czy to raczej intymna, bezwzględna rozmowa z samym sobą?

Każdy powstały wiersz wypływa ode mnie, z moich uczuć i przemyśleń, jednak nie ma on konkretnego adresata, jest w dużej mierze abstrakcyjny. Tak więc odbiorca wiersza może odnaleźć siebie w opisanej sytuacji. Jednak niekiedy mogę utożsamić się z bohaterem mojego wiersza. Jest bowiem także wiele wierszy religijnych, które mogłyby występować jako odrębne modlitwy.

Reklama

Cisza. Poświęcasz jej tak wiele miejsca. Czy współczesny, zagłuszony człowiek potrafi jeszcze w ogóle usiąść i jej posłuchać? Czym ona jest dla Ciebie podczas pisania?

Myślę, że cisza potrzebna jest do tego, by w ogóle powstało dzieło artystyczne. To dzięki niej możliwe jest skupienie się podczas pracy piszącego. W tomiku "Po drugiej stronie" mam taki wiersz "Cisza", który mówi o tym, że tylko w ciszy możemy usłyszeć Jezusa. Tylko też w ciszy wiatr "zanosi modlitwę do nieba". Tylko cisza zostaje nam po kimś, kto od nas odchodzi.

Reklama

Zaskoczyłeś mnie. Zamiast kolejnych strof, na Twoim biurku leżą teraz opasłe tomy poświęcone aksjologii, teorii i filozofii prawa. Skąd ten nagły zwrot w stronę nauki? Czy poezja musiała ustąpić miejsca paragrafom?

W chwili obecnej zająłem się przede wszystkim działalnością naukową. Pracuję nad kilkoma zagadnieniami prawniczymi związanymi z aksjologią, a także teorią i filozofią prawa. Myślę także o kolejnym tomiku poetyckim. Mam już nawet jego wstępny tytuł – "Przemilczenia". Będzie to opowieść o potrzebie milczenia w świecie, który wciąż dokądś goni.

Reklama

Gdybyśmy mieli teraz wyjść z kawiarni, podejść do kogoś na ulicy, kto nigdy w życiu nie trzymał w ręku tomu wierszy, i podarować mu jedną strofę – czego ten człowiek powinien w niej szukać na samym początku?

Myślę, że może odnaleźć drogę do zrozumienia siebie. Poezja jest w stanie pomóc mu nawiązać kontakt z samym sobą, wytłumaczyć rzeczy, których do tej pory nie rozumiał. Odkryć czym jest prawdziwa miłość oraz wskazać sens życia.

Na koniec powiedz: gdybyś miał wybrać jedną myśl, jeden literacki drogowskaz, który najcelniej definiuje to, co czujesz dzisiaj, w tym konkretnym momencie życia – co by to było?

Reklama

Ostatnio zajmuje mnie twórczość Urszuli Kozioł. Jest taki wiersz "Na odjezdnym", a w nim takie zdanie: "wierzę w rzeczy niewidzialne / w niesłyszalną muzykę. (...). Wierzę w krzyk milczenia / wierzę w zdolność przekraczania granicy / czasu i terytorium / przez wiersz".

Co tak naprawdę gra w duszy poety? Przy jakich dźwiękach najgłębiej wchodzi się w przestrzeń twórczą, a jakie utwory po prostu nosisz w sobie na co dzień?

Cała twórczość Edyty Bartosiewicz (głównie Nie znamy się, Opowieść, Niewinność, Tam dokąd zmierzasz), Kasi Kowalskiej (Bezpowrotnie, Dokąd mam biec), Kasi Stankiewicz (Dla Frycka, Mokre ulice, Schyłek lata)",

Reklama

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Reklama

Wideo Starachowicki.eu




Reklama
Najnowsze wiadomości