Zbiornik przy domu może pomóc podczas ulewy, a przy okazji dać wodę do podlewania ogrodu
Podczas ulewy najczęściej patrzymy, czy woda nie wleje się na podwórko, do garażu albo na ulicę. Woda z dachów, podjazdów i chodników szybko trafia do kanalizacji deszczowej. Gdy deszcz jest naprawdę intensywny, sieć ma co robić. Tymczasem część tej wody można zatrzymać tam, gdzie spadła - na własnej posesji.
Nie trzeba do tego wielkiej inwestycji. Zbiornik na deszczówkę, instalacja doprowadzająca do niego wodę z dachu czy rozwiązanie pozwalające wsiąkanie jej w grunt to właśnie mikroretencja.
W województwie świętokrzyskim trwa nabór do programu "Mikroretencja". Właściciele, współwłaściciele i użytkownicy wieczyści domów jednorodzinnych mogą otrzymać do 8 tys. zł dofinansowania na instalacje służące zbieraniu, magazynowaniu i wykorzystywaniu deszczówki. Nabór rozpoczął się w czerwcu 2026 roku.
Idea jest prosta. Deszcz spada na dach, zamiast od razu spływać do kanalizacji, trafia do zbiornika albo jest kierowany do gruntu. Później zgromadzoną wodę można wykorzystać na przykład do podlewania ogrodu.
Program obejmuje między innymi systemy zbierania wód opadowych i roztopowych z dachów, chodników i podjazdów, zbiorniki do magazynowania wody, rozwiązania służące retencji w gruncie oraz instalacje pozwalające wykorzystać zgromadzoną wodę.
To rozwiązanie szczególnie łatwo sobie wyobrazić przy domu jednorodzinnym. Rynna, zbiornik, pompa i instalacja do podlewania. Podczas deszczu zbiornik się napełnia, a później można wykorzystać zgromadzoną wodę.
Jak informuje nas Leszek Krzysiek, Główny Specjalista DAI WFOŚiGW w Kielcach, zainteresowanie programem jest duże. Według przekazanych przez niego danych do Funduszu wpłynęło 360 wniosków na łączną kwotę blisko 2,4 mln zł. Średnia wartość wniosku wynosi około 6900 zł.
Na realizację programu w województwie świętokrzyskim przeznaczono łącznie 9,2 mln zł. Oficjalna informacja WFOŚiGW potwierdza tę kwotę. W praktyce oznacza to, że z dostępnej puli zostało jeszcze sporo pieniędzy, ale nie jest ona nieograniczona.
Zainteresowanie programem jest bardzo duże, a pula pozostałych do zadysponowania środków jest ograniczona - mówi Leszek Krzysiek.
Wśród najczęściej wybieranych rozwiązań są szczelne, zamknięte zbiorniki naziemne lub podziemne o pojemności do 5 metrów sześciennych wraz z instalacjami pozwalającymi później wykorzystać zgromadzoną wodę. Mogą to być między innymi pompy, rury rozprowadzające czy systemy nawadniania.
Sama idea programu jest prosta, ale przy składaniu dokumentów można się potknąć. WFOŚiGW zwraca uwagę na kilka błędów, które powtarzają się we wnioskach.
Jednym z nich jest podanie niewłaściwego numeru księgi wieczystej. Problem może też dotyczyć informacji o istniejącym już zbiorniku.
W odpowiednim miejscu formularza należy podać pojemność szczelnego zbiornika, który był już wcześniej na posesji - na przykład wybudowanego przed 1 lipca 2024 roku - albo takiego, którego koszt nie będzie objęty refundacją w składanym wniosku. Nie chodzi więc o wpisywanie tam zbiornika, który dopiero ma zostać wykonany w ramach inwestycji.
Kolejna sprawa to przepisy budowlane. Przy zbiornikach o pojemności powyżej 5 metrów sześciennych mogą być wymagane dodatkowe formalności. Wymagane dokumenty trzeba uzyskać przed rozpoczęciem prac.
Trzeba też dokładnie sprawdzić, czy nieruchomość spełnia warunki programu. W obecnym naborze wsparcie dotyczy tylko nieruchomości, na których znajduje się wolnostojący budynek mieszkalny jednorodzinny. Nie można więc składać wniosku na dom w zabudowie bliźniaczej czy szeregowej.
Temat deszczówki nie jest w Starachowicach czymś oderwanym od miejskiej rzeczywistości.
Miasto realizuje ogromny projekt "Zielono-niebieska infrastruktura w Gminie Starachowice - kompleksowe działania dostosowujące do zmian klimatu". Jego wartość przekracza 105,7 mln zł, a dofinansowanie z funduszy Unii Europejskiej wynosi blisko 90 mln zł. Projekt ma być realizowany do 2028 roku.
Jednym z jego elementów jest właśnie woda.
Miasto zaplanowało zakup 2000 zbiorników na deszczówkę dla mieszkańców. To tylko część większego przedsięwzięcia. W planach są także zbiorniki dla budynków użyteczności publicznej i instytucji, modernizacja kanalizacji deszczowej, budowa piaskowników i separatorów, czyszczenie i diagnostyka sieci oraz udrożnienie i wyprofilowanie rowów.
W projekcie znalazł się również zakup beczkowozu do przewozu deszczówki.
W Starachowicach nie chodzi jednak tylko o zbiorniki.
Jednym z założeń projektu jest odbetonowanie trzech parkingów i urządzenie tam zieleni: przy Stadionie przy ul. Szkolnej, przy ul. Polnej oraz przy Urzędzie Miejskim przy ul. Radomskiej. W miejsce części szczelnych nawierzchni mają pojawić się rozwiązania, które pozwolą wodzie łatwiej przenikać do gruntu.
To ważne, bo podczas dużego deszczu każda szczelna powierzchnia działa trochę jak dach. Woda nie ma gdzie wsiąkać i szybko szuka odpływu.
Dlatego projekt obejmuje także rozwój zieleni na miejskich osiedlach, nowe nasadzenia na terenach nieużytkowanych oraz montaż 24 zielonych wiat przystankowych.
Czy jeden przydomowy zbiornik rozwiąże problem z ulewami? Oczywiście nie.
Ale jeśli takich zbiorników jest dużo, sytuacja zaczyna wyglądać inaczej. Woda nie trafia w tym samym momencie w jedno miejsce. Część zostaje przy domach, część może zostać później wykorzystana, a część rozchodzi się w gruncie.
Właśnie na tym polega sens mikroretencji. Nie na jednym wielkim zbiorniku, który ma przejąć całą ulewę, lecz na wielu małych miejscach, w których wodę można zatrzymać choćby na jakiś czas.
W Starachowicach takich miejsc ma być sporo. Oprócz 2000 zbiorników dla mieszkańców miasto planuje również inwestycje w kanalizację deszczową i zielono-niebieską infrastrukturę.
A dla właściciela domu korzyść może być bardzo konkretna: woda, która spadła na jego dach, zamiast od razu odpłynąć, zostaje na posesji i może później posłużyć do podlewania.
Podczas kolejnej ulewy warto więc spojrzeć na deszcz trochę inaczej. Nie tylko jak na problem, przed którym trzeba się bronić, ale również jak na wodę, którą można zatrzymać i wykorzystać.
Jak wiele zależy od nas samych pokazuje przykład pana Damiana. Cichy bohater domu - czeka na każdą kroplę.
- Po co pozwalać, żeby deszczówka bezpowrotnie spływała do kanalizacji? - mówi pan Damian z gm. Wąchock, który stara się łapać każda kroplę z nieba. - Zebrana woda może później posłużyć do podlewania ogrodu, kwiatów, trawnika czy prac porządkowych. Dzięki temu można ograniczyć zużycie wody z sieci i jednocześnie lepiej wykorzystać to, co daje nam natura.
Deszczówka jest darmowa, a jej gromadzenie, to prosty sposób na bardziej oszczędne i ekologiczne gospodarowanie wodą. Wystarczy odpowiedni zbiornik, podłączenie do rynny i trochę miejsca.
- Kiedy pada, robię swoje. Zbieram wodę, a gdy przychodzi susza, oddaję ją ogrodowi. Niby niewiele, a jednak robi różnicę - dodaje.
Z każdego 1 m.kw. dachu można realnie można zebrać ok. 500 litrów deszczówki rocznie. Wszystko zależy od tego, jak intensywne i częste są opady. Czyli przy domu z dachem o powierzchni 150 m.kw teoretycznie można przechwycić ok. 65 tysięcy litrów deszczówki rocznie. To ponad 64 m³ wody. Przy obecnych cenach wody i ścieków to są pozorne ale jedna oszczędności rzędu nawet 800-900 zł rocznie.
5 sposobów na zatrzymanie deszczówki na swojej działce
- Zbiornik na deszczówkę
Najprostsze rozwiązanie – wodę z dachu można skierować z rynien do naziemnego lub podziemnego zbiornika, a później wykorzystać ją do podlewania ogrodu.
- Oczko wodne lub mały staw
Zbiornik wodny może przechwytywać część wód opadowych, a jednocześnie stać się ozdobą ogrodu i siedliskiem dla roślin oraz zwierząt.
- Ogrody deszczowe
Specjalnie przygotowana rabata z roślinami lubiącymi wilgoć zatrzymuje wodę i pozwala jej stopniowo wsiąkać w grunt.
- Nawierzchnie przepuszczalne
Zamiast szczelnego betonu czy asfaltu można zastosować ażurowe płyty, kostkę z większymi fugami, żwir czy kruszywo. Woda zamiast spływać po powierzchni, trafia do ziemi.
- Muldy i zagłębienia terenu
Niewielkie obniżenia na działce mogą gromadzić wodę po intensywnych opadach, pozwalając jej powoli wsiąkać w grunt. Można obsadzić je roślinami odpornymi na okresowe zalewanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Od lat mam do rynnowe zbiorniki na deszczówkę. 4 po 3 tys. litrów i jeden 5 tysięcy. Do podlewania , mycia różnych urządzeń podwórkowych idealna sprawa. Warzywa w folii podlane ciepłą wodą, rosną doskonale.
Od lat mam do rynnowe zbiorniki na deszczówkę. 4 po 3 tys. litrów i jeden 5 tysięcy. Do podlewania , mycia różnych urządzeń podwórkowych idealna sprawa. Warzywa w folii podlane ciepłą wodą, rosną doskonale.