Wczoraj na sportowych portalach w całej Polsce rozpętała się burza, której z pewnością nie spodziewali się autorzy wpisu na Facebooku Staru Starachowice. Klub w nietypowy sposób poinformował o zakończeniu współpracy ze swoją fizjoterapeutką Martą Wojsławską. Pod wpisem pojawiło się już ponad 500 komentarzy, a zdecydowana większość z nich jest krytyczna wobec sposobu, w jaki klub przekazał tę informację.
Wszystko zaczęło się od wpisu Staru Starachowice dotyczącego zakończenia współpracy z fizjoterapeutką pierwszej drużyny Martą Wojsławską.
"Informujemy, że z dniem 9 września bieżącego roku zakończeniu uległa współpraca z fizjoterapeutką pierwszej drużyny Staru Starachowice panią Martą Wojsławską. Informujemy, że współpraca z fizjoterapeutą drużyny Martą Wojsławską została zakończona z powodu naruszenia ustalonych warunków współpracy. Bez jakiejkolwiek konsultacji z Zarządem oraz bez poinformowania któregokolwiek z jego członków samowolnie udała się na urlop, pozostawiając drużynę bez zapewnionej opieki fizjoterapeutycznej w trakcie sezonu. Dziękujemy za dotychczasową współpracę i życzymy powodzenia w dalszej karierze zawodowe" - poinformował Star Starachowice.
Pod wpisem znalazła się rekordowa liczba komentarzy. Jest ich już ponad 500, z których zdecydowana większość jest krytyczna pod adresem autorów komunikatu.
Z analizy ponad 500 komentarzy wynika, że reakcja na komunikat Staru Starachowice jest zdecydowanie krytyczna wobec sposobu, w jaki klub poinformował o zakończeniu współpracy z fizjoterapeutką. Najczęściej powtarza się zarzut, że sprawę należało załatwić wewnątrz klubu, a nie publikować imię, nazwisko, zdjęcie i szczegóły konfliktu. Komentujący bardzo często krytykują również sposób komunikacji i działania PR klubu, określając komunikat jako nieprofesjonalny, nieelegancki i szkodliwy wizerunkowo. W wielu komentarzach pojawia się obrona fizjoterapeutki i przekonanie, że publiczne przedstawienie tylko jednej wersji wydarzeń może niesprawiedliwie obciążać jej wizerunek. Część osób sugeruje, że za kulisami mogło dojść do konfliktu dotyczącego urlopu lub warunków pracy.
Bardzo mocno przewija się też temat skali i zasięgu całej sprawy. W komentarzach wypowiadają się osoby, które deklarują, że post Staru wyświetlił im się poza Starachowicami, między innymi w Warszawie. Część komentujących podkreśla, że nigdy wcześniej nie interesowała się klubem.
Pojawiają się również głosy, że komunikat zamiast zaszkodzić byłej pracownicy, wywołał falę zainteresowania i uderzył przede wszystkim w wizerunek klubu.
Co ważne, nie wszystkie komentarze sprowadzają się do poparcia jednej ze stron. Jeden z bardziej wyważonych głosów podkreśla wprost, że komentujący nie zna historii konfliktu i nie zamierza rozstrzygać, kto miał rację. Krytykuje jednak samo publiczne przedstawienie personaliów i powodów zakończenia współpracy, wskazując, że w ten sposób prywatna sprawa została wystawiona pod ocenę setek lub tysięcy osób.
Najkrócej: ponad 500 komentarzy pokazuje, że dyskusja przestała dotyczyć samego odejścia fizjoterapeutki. W centrum znalazł się sposób działania i komunikacji Staru. Dominują głosy krytyczne wobec klubu, jego zarządu i PR, a sprawa dzięki internetowi wyszła daleko poza lokalne środowisko piłkarskie.
Do całej sprawy odniosła się Marta Wojsławska, która pod wpisem o jej zwolnieniu napisała:
"Czasem życie pisze dla nas inne scenariusze, niż sami byśmy wybrali... Jedno wiem na pewno - są ludzie, których nie da się po prostu zostawić za sobą. I Wy jesteście właśnie takimi osobami, piłkarzami. Dziękuję Wam za każdy wspólny dzień, za emocje, śmiech, trudne momenty, zwycięstwa i porażki. Za rozmowy i za wszystkie chwile, które na zawsze zostaną w mojej pamięci. Dziękuję za wszystko. Dziękuję Star Starachowice"
Od wczoraj nie udało się nam skontaktować z Martą Wojsławską. Wczoraj udało się to portalowi weszlo.com, któremu powiedziała: Kto miał wiedzieć o wolnym, ten wiedział.. Nikogo nie oszukałam. Nie płacą po 2-3 miesiące... co byś zrobił w mojej sytuacji?.
Jej słowa jeszcze bardziej podgrzały dyskusję, która trwa w komentarzach na Facebooku Staru Starachowice.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
A gdzie kwiaty i czekoladki?
Tak myślałem. Pewnie miała robić za darmo, być przykuta do piłki przez cały rok, żyć powietrzem i dziękować Opatrzności, że dostała taką pracę - pracę w Starze. Taka współczesna niewolnica Isaura.
A gdzie kwiaty i czekoladki?
Tak myślałem. Pewnie miała robić za darmo, być przykuta do piłki przez cały rok, żyć powietrzem i dziękować Opatrzności, że dostała taką pracę - pracę w Starze. Taka współczesna niewolnica Isaura.