Postępująca choroba odbiera marzenia i plany na przyszłość, ale 54-letnia kobieta nie poddaje się i walczy o sprawność. Z naszą pomocą Edyta Barszcz może więcej. To okazja, by przekazać na jej rzecz 1,5 proc. podatku.
Był czas płaczu, załamania, rozpaczy. Teraz trwa nieustająca walka z chorobą, która jest nieubłagana i nieuleczalna. Krok po kroku odbiera sprawność pani Edycie, która cierpi na stwardnienie boczne zanikowe.
22 kwietnia 2024 roku - tego dnia z pewnością nie zapomni do końca życia! Wtedy po raz pierwszy usłyszała diagnozę.
- Diagnozę, jak wyrok. Diagnozę, która całkowicie ścięła mnie z nóg, odebrała mi resztki nadziei. Moje marzenia i plany na przyszłość runęły przez śmiertelną, nieuleczalną i postępującą chorobę, jaką jest Stwardnienie zanikowe boczne (SLA). To choroba układu nerwowego, w której dochodzi do postępującego uszkodzenia komórek nerwowych w rdzeniu kręgowym, pniu mózgu oraz korze mózgowej - odpowiedzialnych za ruch. Powoduje to narastające osłabienie mięśni, problemy z mową, chodem, połykaniem prowadząc do śmierci - przyznaje bolesną prawdę, która wielu z nas odebrałaby motywację do życia i walki.
Z dnia na dzień słabną i zanikają mi mięśnie. Z czasem pojawią się kłopoty z mową i połykaniem. Choroba krok po kroku odbiera funkcjonowanie wszystkich mięśni. Przez zanikające mięśnie gardła kobieta nie będzie w stanie samodzielnie jeść i oddychać. Z czasem konieczna będzie całodobowa opieka.
- Był lęk o przyszłość, rozpacz, niedowierzanie. Tym bardziej, że jak dotąd medycyna nie zna skutecznego leczenia, ciągle trwają badania. Pozostaje tylko i wyłącznie rehabilitacja. Walczę każdego dnia i się nie poddam - pisze pani Edyta na portalu siepomaga. - Mam dla kogo żyć, dla moich dzieci, mojego męża, przyjaciół i wszystkich, którzy mnie wspierają w tej nierównej walce. Intensywna rehabilitacja w prywatnych ośrodkach, gdzie jest profesjonalny sprzęt, da mi szansę na poprawę mojego stanu i opóźni postęp choroby.
Pani Edyta porusza się na wózku. Funkcjonuje z pomocą innych.
- Choroba postępuje cały czas, ręce już są bardzo słabe mimo rehabilitacji. Teraz jedziemy z mężem na trzy tygodnie do ośrodka, bo ja już sama nie nadaję się na wyjazd - mówi pani Edyta wdzięczna za każde wsparcie, koszty rehabilitacji są ogromne a rodzina nie jest w stanie udźwignąć tego wydatku.
- Jestem wzruszona i wdzięczna za każdą pomoc. Mogę tylko z całego serca wszystkim podziękować. Za wszystkie wpłaty, za pocieszenie, za miłe słowa. Teraz wiem, że nie zostaliśmy z tym sami... - dodaje.
***
1,5 proc - Fundacja Siepomaga
Nr KRS 0000396361
cel szczegółowy 0643940 Edyta
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze