Reklama

Przekaż swój 1,5 proc. dla Oskara. To ostatni dzwonek na rozliczenie!

Mija dziewięć od przeszczepu szpiku, który w lipcu przeszedł 15-letni Oskar Jasiak. Choć do pełni radości jeszcze daleka droga, są powody do zadowolenia i nadzieje na lepsze jutro. Wsparcie dla nastolatka wciąż bardzo potrzebne. To ostatnia szansa na rozliczenie z fiskusem i możliwość przekazania 1,5 proc. podatku...

Oskar to nastolatek, którego życie zmieniło się 1,5 roku temu, gdy zdiagnozowano u niego białaczkę limfoblastyczną. Wcześniej uśmiechnięty, pełen wigoru i energii, zagorzały sportowiec pełen młodzieńczych pasji, był zmuszony zamienić szkolną ławkę na szpitalne łóżko, bo tego wymagał jego stan zdrowia. 

Po tym, jak rodzina usłyszała diagnozę rozpoczęto usilne starania o dawcę szpiku. Włączyła się w to Fundacja DKMS, która wspólnie z liczbą grupą wolontariuszy, przeprowadziła skuteczna akcję rejestracji potencjalnych dawców. Baza dawców powiększyła się o ponad 500 osób. Znalazł się 100-procentowy dawca dla Oskara. Niestety na kilka dni przed planowanym terminem przeszczepu, sam zachorował, co wykluczyło możliwość pomocy. 

Reklama

Oskar nie został jednak sam w potrzebie. Wnikliwa diagnostyka pozwoliła na pobranie szpiku od Bartosza, starszego brata nastolatka. Przeszczep odbył się 26 lipca 2025 roku w Krakowie, gdzie spędził prawie dwa miesiące. Po wyjściu do domu, zarówno on, jak również jego rodzina muszą się mierzyć ze skutkami przeszczepu a co za tym idzie żyć w ciągłej niepewności o jego powodzenie. To może potrwać nawet dwa lat...

- Od nowego roku wszystko idzie ku dobremu - mówi Ewa Jasiak, mama Oskara, który z dnia na dzień czuje się coraz lepiej. - Po kolejnej wizycie w Krakowie, wyniki raczej stabilne. W przyszłym tygodniu czeka Oskara pobyt na oddziale, będą badania, toczenie immunoglobulin i jak dobrze pójdzie zabieg chirurgiczny - wyjęcie portu centralnego - dodaje mama chłopca. - Jeśli wyniki się unormują to zaczynamy kolejny etap szczepień. 

Reklama

Cotygodniowe wizyty kontrolne są mocnym obciążeniem dla rodziny, zarówno psychicznym, jak i finansowym. W ogóle minione 1,5 roku pozostawiło trwały ślad...

- Na pewno ta cała sytuacja nauczyła nas inaczej patrzeć na życie. Niby jestem już  spokojniejsza, ale obawy zawsze pozostaną - przyznaje. - Stres powodują systematyczne wyjazdy do kliniki i regularne badania, bo nigdy nie wiadomo jakie będą wyniki. To ogromne obciążenie. Poza tym ciągłe dojazdy i konieczność przyjmowania leków po przeszczepowych stanowią dodatkowe obciążenie. 

Reklama

Dlatego apelujemy o pomoc

Oskar jest podopiecznym Fundacji "Na Ratunek Dzieciom z Chorobą Nowotworową"

1,5% podatku 

KRS 0000086210

cel szczegółowy Oskar Jasiak

Możesz także pomóc przekazując darowiznę

11 1160 2202 0000 0001 0214 2867 

W tytule wpisując Oskar Jasiak

Bardzo dziękujemy za pomoc

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Reklama

Wideo Starachowicki.eu




Reklama
Najnowsze wiadomości