Marzenie o własnym domu z ogrodem łączy mieszkańców całego regionu, ale koszty jego realizacji potrafią drastycznie różnić się w zależności od powiatu. Sprawdziliśmy oficjalne dane z aktów notarialnych dla powiatu starachowickiego oraz koneckiego. Wynik tego pojedynku jest jednoznaczny: choć dzieli nas niewielka odległość, to na rynku nieruchomości panuje prawdziwa cenowa przepaść. Gdzie zapłacisz najmniej, a kto dyktuje warunki?
Z najnowszego, majowego raportu opartego na urzędowych danych GUGiK wynika, że średnia cena działki budowlanej w powiecie starachowickim wynosi obecnie 82 zł za metr kwadratowy. Tymczasem powiat konecki ze średnią stawką 42 zł/m² okazuje się bezkonkurencyjną oazą cenową i jednym z najtańszych rejonów w całym województwie świętokrzyskim.
W praktyce oznacza to, że za tę samą kwotę w powiecie koneckim kupimy niemal dwukrotnie większy grunt niż w okolicach Starachowic! W obu regionach rynek jest jednak zdrowy - ceny transakcyjne u notariusza różnią się od stawek w ogłoszeniach o zaledwie kilka procent, co świadczy o twardych negocjacjach kupujących. Co ciekawe, w obu powiatach około 88–90% wszystkich transakcji to zakupy osób prywatnych, które szukają miejsca pod budowę wymarzonego domu, a nie inwestorów komercyjnych.
Jeśli przyjrzymy się mapie obu powiatów przez lupę, lokalne dysproporcje potrafią zawrócić w głowie. Oto jak wyglądają realne stawki w poszczególnych gminach:
Powiat Starachowicki:
Starachowice (miasto) - Absolutny lider drożyzny z ceną 169 zł/m². Tak wysokie stawki spowodowały jednak potężny odpływ klientów i spadek liczby transakcji aż o 88,4% rok do roku.
Brody i Wąchock - Solidny środek stawki, gdzie ceny płacone u notariusza wynoszą odpowiednio 60 zł/m² oraz 47 zł/m².
Pawłów - Absolutny hit inwestycyjny regionu. Choć średnia cena to atrakcyjne 39 zł/m², w analizowanym okresie sfinalizowano tu aż 161 transakcji – najwięcej w całym zestawieniu!
Mirzec - Najtańszy punkt na mapie powiatu ze stawką zaledwie 33 zł/m².
Powiat Konecki:
Końskie (miasto i gmina) - Tradycyjnie najdroższe miejsce w powiecie ze średnią ceną 87 zł/m², przyciągające fanów miejskiej infrastruktury.
Stąporków i Radoszyce - Rynkowy środek, oferujący stabilne i bezpieczne stawki w przedziale 45–55 zł/m².
Słupia Konecka, Fałków i Gowarczów - Prawdziwy raj dla łowców promocji. Średnie ceny transakcyjne za grunt potrafią spaść tutaj do zaledwie 25–35 zł/m².
Aby w pełni zrozumieć pozycję obu powiatów, musimy przeanalizować ich szerokie otoczenie geograficzne. Zderzenie stawek ze Starachowic (82 zł/m²) i Końskich (42 zł/m²) z cenami u wszystkich sąsiadów z trzech różnych województw pokazuje olbrzymie rozwarstwienie rynku:
Powiat kielecki (135 zł/m²) - Absolutny lider drożyzny i bezpośredni sąsiad powiatu starachowickiego. Bliskość Kielc sprawia, że ceny ziemi są tam wyższe o blisko 65% niż w Starachowicach i ponad trzykrotnie wyższe niż w Końskich.
Powiat radomski (95–110 zł/m²) - Północny sąsiad Szydłowca, którego wysokie ceny oddziałują na całe pogranicze. Tereny te mocno ciążą ku dużemu miastu, windując stawki powyżej poziomu naszych lokalnych rynków.
Powiat ostrowiecki (94 zł/m²) - Sąsiad Starachowic, który mocno trzyma wysoki miejski pułap, wyprzedzając starachowicką średnią i ponad dwukrotnie przebijając Końskie.
Powiat skarżyski (80 zł/m²) - Graniczy z obydwoma naszymi bohaterami. Idzie niemal łeb w łeb z powiatem starachowickim (różnica zaledwie 2 zł), będąc jednocześnie o 90% droższym od powiatu koneckiego.
Powiat szydłowiecki (60 zł/m²) - Sąsiad z Mazowsza plasuje się idealnie pośrodku stawki. Jest o 22 zł tańszy od Starachowic, ale wciąż o ponad 42% droższy niż Końskie.
Powiat przysuski (58 zł/m²) oraz Powiat opoczyński (52 zł/m²) – To zachodni i północni sąsiedzi powiatu koneckiego z województw mazowieckiego i łódzkiego. Nawet tam inwestorzy zapłacą za metr kwadratowy o kilkanaście złotych więcej niż w Końskich, co potwierdza, że ziemia konecka nie ma sobie równych pod względem opłacalności w promieniu kilkudziesięciu kilometrów.
Niezależnie od tego, czy wybierzecie droższe Starachowice, czy tańsze Końskie, eksperci przypominają o jednej kluczowej zasadzie: niska cena metra kwadratowego na terenach wiejskich często wiąże się z dodatkowymi formalnościami.
W obu powiatach dużym wyzwaniem jest ograniczona dostępność gruntów w pełni objętych Miejscowymi Planami Zagospodarowania Przestrzennego (MPZP). Kupując tańszą działkę (np. w Mircu, Fałkowie czy Słupi Koneckiej), bardzo często trzeba przejść przez procedurę uzyskiwania urzędowych warunków zabudowy (tzw. "wuzetek") oraz samodzielnie sprawdzić koszty dociągnięcia mediów (prąd, woda), które potrafią skutecznie pochłonąć zaoszczędzone u notariusza pieniądze.
Liczby mówią jednak same za siebie – lokalny rynek ziemi żyje, a ucieczka z dużych miast w kierunku powiatów starachowickiego i koneckiego to trend, który stale przybiera na sile.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze