45 minut drzemki, 3 minuty konkretu i można iść na majówkę. Star Starachowice najpierw wyglądał jak drużyna, która pomyliła stadion z ogródkiem działkowym, ale po przerwie przypomniał sobie, że jednak gra o punkty. Naprzód Jędrzejów? Przez pierwszą połowę robił wszystko dobrze - poza najważniejszym.
Piątkowy mecz był ostatnim bez kibiców, za karę po zadymach ze spotkania z KSZO Ostrowiec Świętokrzyski. I może właśnie ta cisza najlepiej oddawała to, co Star pokazał w pierwszej połowie - absolutną pustkę.
Już od pierwszych minut było widać, że coś tu nie gra. W 2. minucie napastnik gości uderza na bramkę, ale Paweł Lipiec jest czujny. W 4. minucie kolejna próba Naprzodu, tym razem zza pola karnego, tym razem wprost w ręce bramkarza. I tak to wyglądało: jedna akcja, druga akcja, trzecia akcja - wszystko po stronie gości.
Pierwsze dziesięć minut i właściwie cała pierwsza połowa toczyła się na połowie gospodarzy. Naprzód ustawił wysoki pressing, odbierał piłkę, zmuszał do błędów i regularnie dochodził do sytuacji. W 13. minucie prostopadłe podanie rozcina defensywę, strzał przy słupku - Lipiec ratuje. Jeszcze. Bo w 22. minucie już nie miał nic do powiedzenia. Szybka kontra prawą stroną, płaskie dośrodkowanie i Kacper Durda zamyka akcję strzałem z bliska. 0:1. I to był naprawdę najniższy wymiar kary.
Naprzód mógł ten mecz zamknąć jeszcze przed przerwą. Brakowało tylko jednego - chłodnej głowy pod bramką. Strzały były, sytuacje były, organizacja była. Skuteczności brak.
A Star? Pierwszy "strzał" oddał w 23. minucie - Adrian Szynka strzelił obok słupka. To mówi wszystko.
Po stracie gola na chwilę gospodarze spróbowali podejść wyżej, ale to były bardziej próby niż realne zagrożenie. Piłka rzadko gościła na połowie Naprzodu, a jeśli już to szybko wracała.
Druga połowa to zupełnie inna bajka. Chyba ktoś w szatni Staru musiał podnieść głos. Trudno powiedzieć kto, ale efekt był natychmiastowy. To nie była nagle wielka piłka, ale wreszcie zobaczyliśmy pressing, bieganie i zaangażowanie naszych piłkarzy.
I wreszcie przyszła 52 minuta. Akcja Staru prawą stroną, zamieszanie w polu karnym, do piłki dopada Sławomir Duda i precyzyjnym strzałem przy słupku wyrównuje na 1:1.
Trzy minuty później kolejny cios. Dośrodkowanie Adriana Szynki i piękny strzał głową Szymona Stanisławskiego, po którym wychodzimy na prowadzenie 2:1.
Trzy minuty, dwa gole, mecz wywrócony do góry nogami.
Od tego momentu gra się uspokoiła, ale wcale nie była nudna. Naprzód próbował wrócić do tego, co robił przed przerwą, ale nie miał już tej samej świeżości ani precyzji. Star z kolei kontrolował wydarzenia na boisku i utrzymał prowadzenie do ostatniego gwizdka sędziego. Teraz już na spokojnie można świętować, odpalić grilla i udawać, że pierwsza połowa się nie wydarzyła.
Ciekawostka? W składzie gości pojawiły się nazwiska, które brzmią znajomo - Arboleda i Sousa. Spokojnie, to tylko zbieżność nazwisk, żadnych powrotów z wielkiej piłki.
Dariusz Pietrasiak:
Pierwsza połowa w naszym wykonaniu była bardzo słaba, jak rzadko. Mieliśmy duży problem z pressingiem, źle go zakładaliśmy, a Naprzód potrafił to wykorzystać, bo ma jakościowych zawodników w środku pola. Nie potrafiliśmy tego zatrzymać
Szkoleniowiec gospodarzy zwrócił też uwagę na sytuacje sędziowskie:
- Uważam, że przy bramce dla rywala był ewidentny faul na Patryku Orliku, oglądaliśmy to jeszcze raz po meczu. W drugiej połowie była też podobna sytuacja. Sędzia jednak puszczał grę i to były dla nas ważne momenty. Po przerwie obraz meczu się zmienił. Po korekcie pewnych zachowań wyszliśmy na drugą połowę dużo lepiej. Było więcej agresji, więcej zaangażowania i szybko odwróciliśmy wynik. Te pierwsze minuty po przerwie były kluczowe.
Mimo trudnego meczu trener docenił swój zespół:
- Cieszą trzy punkty. Mam duży szacunek dla zawodników, bo niezależnie od wszystkiego, co się dzieje wokół, wychodzą na boisko, walczą i zostawiają serce. To dla mnie najważniejsze.
Szymon Stanisławski:
- To był ciężki mecz, szczególnie pierwsza połowa. Stracona bramka, dużo błędów indywidualnych, problemy z utrzymaniem piłki. W drugiej połowie wyszliśmy bardziej zmotywowani, agresywni i to przyniosło efekt w postaci dwóch bramek. Najważniejsze, że wygraliśmy.
Bramki: 52. Sławomir Duda, 55. Szymon Stanisławski
Star: Paweł Lipiec - Bartosz Boniecki (75. Arkadiusz Kasia), Patryk Orlik, Piotr Stefański, Maciej Styczyński, Sławomir Duda, Jakub Kowalski (90. Olaf Kwiatek), Patryk Winsztal 84. Krystian Adamiak), Arkadiusz Świgut, Adrian Szynka (84. Jakub Snopczyński), Szymon Stanisławski. Trener Dariusz Pietrasiak.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
WIĘKSZOŚĆ KIBICÓW UBRANA NA CZARNO . I SŁUSZNIE, BO SPRAWA AWANSU MALUJE SIĘ W CZARNYCH KOLORACH . PONADTO ŻADNYCH BÓJEK NA TRYBUNACH CZYLI NUDA...
WIĘKSZOŚĆ KIBICÓW UBRANA NA CZARNO . I SŁUSZNIE, BO SPRAWA AWANSU MALUJE SIĘ W CZARNYCH KOLORACH . PONADTO ŻADNYCH BÓJEK NA TRYBUNACH CZYLI NUDA...