TYGODNIK: - Od ponad 2 tygodni Polska żyje doniesieniami o tajemniczej śmierci mieszkanki Bogatyni w Egipcie. Kobieta, wyjechała na wycieczkę, ale do kraju nie wróciła. Przyjęta przez policję i prokuraturę, jedna z hipotez zakłada, iż mogła paść ofiarą handlu ludźmi lub niewolnictwa. Czy stowarzyszenie ma jakieś doświadczenia związane z tymi zagrożeniami?
M. MAJKUSIAK: - Od 2015 r. nasze stowarzyszenie uczestniczy w pracach ogólnopolskiej sieci działającej na rzecz przeciwdziałania handlu ludźmi, której przewodniczy znana Fundacja La Strada. Na szczęście tak niepokojące sygnały nie docierały do nas. Wiele natomiast mówi się o pracy niewolniczej, zwłaszcza jeśli chodzi o obywateli Ukrainy. Przypadków, gdzie zawierane są, mówiąc delikatnie, kontrowersyjne umowy o pracę, jest sporo. Dają podstawy do tego, by zastanowić się czy w takiej sytuacji dochodzi do zjawiska niewolnictwa.
- Na terenie naszego regionu, rzeczywiście może dochodzić do niewolnictwa?
- Głośno się o tym nie mówi. Ale więcej informacji na ten temat powinna posiadać policja. Problem handlu ludźmi w nieznacznym stopniu może dotyczyć także nas, ludzi z którymi przebywamy, a którzy np. wyjeżdżają do pracy poza granicami kraju. Wiele przypadków, niestety nie jest zgłaszanych. Są i takie sytuacje, gdzie Polacy pracują praktycznie 24 godziny na dobę, nie mogą nigdzie wyjść. Co prawda nie przebywają w więzieniu, ale ich paszport jest u szefa. To problem nad którym warto się pochylić.
- Być może to, że dochodzi do przypadków niewolnictwa i handlu ludźmi wynika z naszej, ludzkiej niewiedzy...
- Nie każdy ma świadomość tego, że do takiej organizacji jak nasza może się zgłosić i szukać wsparcia. Osoby wyjeżdżające z Polski, jadą głównie po to, by zarabiać pieniądze. Godzą się na trudne warunki. Kiedy pojawiają się na miejscu, niekiedy rzeczywistość po prostu ich przerasta. Nie są w stanie poradzić sobie w nowym otoczeniu, środowisku. Wyrażają zgodę na znacznie niższe wynagrodzenie niż obywatel kraju, w jaki przebywają. Idą na ustępstwa.
Polacy muszą zastanowić się nad tym, czy z takiego wyjazdu skorzystać. Pracują w nadmiarze, mają złe warunki mieszkaniowe. Młodzi ludzie wyjeżdżają do pracy kelnera bez znajomości języka, wiedzy o zwyczajach panujących w danym kraju. Po pierwsze powinni przemyśleć wszystkie za i przeciw. Sprawdzić jak przebiegała rekrutacja.
- Jak możliwe jest by ustrzec się od sytuacji niosących znamiona przestępstwa handlu ludźmi lub niewolnictwa?
- Mnóstwo kobiet ze Starachowic i powiatu starachowickiego wyjeżdżało i wyjeżdża nadal do pracy, głównie do opieki nad osobami starszymi, schorowanymi. Podejmując decyzję o opuszczeniu Polski, trzeba zebrać jak najwięcej informacji o danej firmie czy pracodawcy z którym nawiązujemy kontakt. Wiele firm ma swoje strony internetowe, jeśli oczywiście są one prawdziwe oraz wiarygodne. W sieci jest mnóstwo artykułów na temat tego, jak bezpiecznie znaleźć pracę za granicą. Należy pamiętać o tym, by o szczegółach, adresach, poinformować najbliższych, rodzinę. Przekazać informacje o miejscu naszego pobytu. To podstawa.
Czy wiesz, że...
Pierwszym pomysłem było stworzenie hostelu dla ofiar przemocy. Od 1997 roku stowarzyszenie prowadzi Punkt Interwencji Kryzysowej, przekształcony w 2002 roku w Ośrodek Pomocy Rodzinie. W latach 2000 - 2002 stowarzyszenie prowadziło świetlicę socjoterapeutyczną, w latach 2002 - 2005 organizowane były Marsze Milczenia. Członkowie stowarzyszenia organizowali szkolenia, konferencje dla osób, które też chciały pomagać ofiarom przemocy. Za pracę na rzecz innych stowarzyszenie było nagradzane.
Komentarze