Od jakiegoś czasu w mediach społecznościowych pojawiały się informacje o wylewanej do lasu substancji niewiadomego pochodzenia. Postawione na nogi służby wyjaśniły sprawę.
Substancjami niewiadomego pochodzenia zainteresowali się radny miejski Konrad Rączka i Małgorzata Derlecka ze Stowarzyszenia Pro-Eko. W nocy z 30/31 sierpnia udali się we wskazane miejsce, po czym zawiadomili odpowiednie służby, w tym Inspektorat Ochrony Środowiska oraz Lasy Państwowe, które natychmiast zajęły się sprawą.
Wydane zostało w tej sprawie oświadczenie:
Oświadczenie Nadleśnictwa Starachowice w sprawie zdarzenia w kompleksie leśnym między Adamowem, a ul. Długą w Starachowicach
W związku z materiałami wideo pojawiającymi się w przestrzeni medialnej, dotyczącymi wylania substancji na terenie zarządzanym przez Nadleśnictwo Starachowice, informujemy, że potwierdzamy zaistnienie takiego zdarzenia.
Z naszych ustaleń wynika, że sytuacja ma związek z realizacją inwestycji gazowej (przewiertu) przez firmę budowlaną. Na fragmencie terenu leśnego zdeponowany został urobek z przewiertu sterowanego stanowiący mieszaninę gruntu rodzimego oraz wody i bentonitu - tzw. płuczka wiertnicza" - bez oficjalnej zgody Nadleśnictwa.
Pragniemy podkreślić, że: Trwają procedury wyjaśniające: W dniu dzisiejszym przedstawiciele wykonawcy robót ziemnych związanych z inwestycją gazową złożyli wyjaśnienia w nadleśnictwie. Substancja nie jest niebezpieczna: Wg informacji uzyskanych od przedstawicieli firmy budowlanej płuczka wiertnicza jest substancją pochodzenia organicznego (gliny bentonitowe) obojętną dla środowiska (nietoksyczną) i nie stwarza zagrożenia dla ludzi, życia biologicznego w lesie oraz wód gruntowych. Teren zostanie przywrócony do stanu pierwotnego: Nadleśnictwo niezwłocznie nakazało wykonawcy inwestycji natychmiastowe podjęcie działań mających na celu usunięcie materiału i przywrócenie fragmentu gruntu do stanu pierwotnego. Niezależnie od powyższych ustaleń nadleśnictwa, informujemy, że równolegle policja w tej sprawie prowadzi czynności wyjaśniające, z którą współpracujemy w celu ustalenia dokładnych szczegółów zdarzenia, a teren został zabezpieczony przed wejściem osób postronnych.
- Sprawa została wyjaśniona. Firma została zobligowana do uprzątnięcia powstałego zabrudzenia. Połączenie to glina z piachem, które mogły być odebrana jako inna substancja. Substancje nie zagrażają środowisku - dodaje K. Rączka, niemniej napomina, by nie wywozić do lasu, czego się chce. - Las to nasze wspólne dobro, o które powinniśmy dbać a nie mu szkodzić.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze