Ma ponad 180 lat, ale opowiada historię znacznie starszą. Kolumna z żelaznym krzyżem przy ulicy Górnej w Wąchocku, przez lata stojąca nieco na uboczu i zapomniana, dziś znalazła godne miejsce przy nowej obwodnicy. W tej niewielkiej budowli spotykają się cystersi, nieistniejący kościół św. Elżbiety, XIX-wieczny burmistrz, współcześni miłośnicy lokalnej historii i budowniczowie jednej z najważniejszych inwestycji drogowych ostatnich lat. Historię kolumny przypomniał Sebastian Staniszewski, były wiceburmistrz Wąchocka i przedstawiciel Towarzystwa Przyjaciół Wąchocka.
Jednym z ostatnich elementów prac związanych z budową obwodnicy Parszowa i Wąchocka było uporządkowanie terenu wokół kolumny z krzyżem stojącej obecnie przy ulicy Górnej. Dla kierowcy przejeżdżającego tędy po raz pierwszy może być po prostu starym przydrożnym zabytkiem. Dla Wąchocka jest jednak czymś znacznie więcej.
Jak przypomina Sebastian Staniszewski na swoim profilu facebookowym, to ostatnia pozostałość po nieistniejącym już kościele parafialnym św. Elżbiety.
Historia prowadzi daleko w przeszłość. Kościół św. Elżbiety znajdował się na terenie zajmowanym dziś przez Zespół Placówek Oświatowych w Wąchocku. Według informacji przytoczonych przez S. Staniszewskiego prawdopodobnie była to pierwsza świątynia wzniesiona przez cystersów po ich przybyciu w dolinę Kamiennej.
Pierwszy, drewniany kościół miał spłonąć podczas najazdu mongolskiego na przełomie 1259 i 1260 roku. Świątynię odbudowano i przez kolejne stulecia służyła mieszkańcom Wąchocka.
Jej los przypieczętowały wydarzenia XIX wieku. Po kasacie opactwa w 1819 roku nabożeństwa przeniesiono do kościoła poklasztornego, a dawny kościół parafialny zamknięto. Później podczas burzy piorun uszkodził jego sygnaturkę. Ostatecznie zapadła decyzja o rozebraniu nieużytkowanej i zniszczonej budowli.
W 1843 roku, na zlecenie ówczesnego burmistrza Wąchocka Macieja Sławęckiego, powstała kolumna. Do jej budowy wykorzystano prawdopodobnie cegłę pochodzącą z rozebranego kościoła św. Elżbiety. Na szczycie umieszczono żelazny krzyż pochodzący z tej samej świątyni.
Sam krzyż może być przy tym znacznie starszy od kolumny. Jak zauważa S. Staniszewski, został wykonany najprawdopodobniej przez cysterskich mistrzów kowalskich i ma późnośredniowieczne pochodzenie.
Z kolumną wiąże się też lokalna tradycja. Według niej burmistrza Sławęckiego miały dręczyć wyrzuty sumienia z powodu rozbiórki kościoła. To właśnie one miały skłonić go do ufundowania kolumny z ocalałym krzyżem.
Czy tak było rzeczywiście? To już sfera miejscowego przekazu. Ale trudno o bardziej wąchocką opowieść: trochę historii, trochę legendy, a pośrodku materialny ślad, który przetrwał do naszych czasów.
Przez około 180 lat kolumna stała mniej więcej 250 metrów na wschód od obecnego miejsca, w kierunku Starachowic, przy dawnej drodze prowadzącej do folwarku Stary Dwór.
Z biegiem lat droga straciła znaczenie i zarosła. Kolumna znalazła się na uboczu, pośród wiekowych dębów, na skraju skarpy schodzącej ku dolinie Kamiennej. Dla wielu mieszkańców stała się niemal niewidoczna.
I tu pojawia się ważna postać w tej historii: Kazimierz Winiarczyk, regionalista, wieloletni członek zarządu Towarzystwa Przyjaciół Wąchocka.
To właśnie dzięki jego staraniom kolumna z krzyżem została wpisana do Gminnej Ewidencji Zabytków. Jak zauważa Sebastian Staniszewski, prawdopodobnie właśnie ten fakt uchronił zabytek przed zniszczeniem, gdy ruszyła budowa obwodnicy.
Teren, na którym stała kolumna, został bowiem wywłaszczony i przeznaczony pod drogę. Ponieważ obiekt figurował już w ewidencji zabytków, nie mógł po prostu zniknąć pod nową inwestycją. Został poddany konserwacji, a w 2023 roku przeniesiono go w obecne miejsce.
Ciekawy jest również współczesny, bardzo miejscowy fragment tej opowieści. Konserwację powierzono firmie Katanga z Parszowa. S. Staniszewski znał jej pracę już wcześniej - firma uczestniczyła w odbudowie kapliczki św. Jana Nepomucena w Wąchocku.
Jej właściciel Grzegorz Kwapisiewicz był także fundatorem i wykonawcą schodów pod figurą św. Nepomucena.
"Równie rzetelnie wykonał prace przy kolumnie. Serdecznie jeszcze raz dziękuję" - napisał Sebastian Staniszewski.
Były wiceburmistrz podkreśla także dobrą współpracę z firmą Strabag, wykonawcą obwodnicy, a szczególnie z kierownikiem budowy i kierownikami poszczególnych odcinków. Jak zaznacza z lekkim uśmiechem, chodziło również o sprawy "pozostające poza kosztorysem".
Dzięki tej współpracy udało się nie tylko znaleźć dla kolumny nowe miejsce, ale również odpowiednio zagospodarować jej otoczenie.
Jest w tej historii ciekawy paradoks. Wielka współczesna inwestycja drogowa mogła zagrozić niewielkiemu zabytkowi, o którego istnieniu wielu mieszkańców zapewne już nie pamiętało. Ostatecznie stało się odwrotnie. Budowa obwodnicy sprawiła, że stara kolumna została zakonserwowana, przeniesiona i ponownie pokazana ludziom.
I chyba właśnie w tym jest największa wartość całego przedsięwzięcia. Przy nowej drodze pozostał ślad dawnego Wąchocka. Cegły z rozebranego kościoła, stary żelazny krzyż, pamięć o cystersach, burmistrzu Sławęckim i ludziach, którzy wiele lat później zadbali, by tego śladu nie stracić.
Sebastian Staniszewski nazywa zagospodarowanie otoczenia kolumny ostatnim akordem swojej wieloletniej współpracy, jako samorządowca i przedstawiciela Towarzystwa Przyjaciół Wąchocka, z wykonawcą obwodnicy.
"Cieszę się, że mogłem dołożyć małą cegiełkę do tej księgi dziejów. Czy to już koniec historii kolumny? Z pewnością jeszcze nie" - kończy swój wpis. W rozmowie z naszym portalem starachowicki.eu zapowiada starania o nowe elementy, ważne dla tego miejsca.
I dobrze. Bo w Wąchocku nawet przy zupełnie nowej obwodnicy, warto zostawić trochę miejsca dla historii. Dziekujemy Sebastianowi Staniszewskiemu, Kazimierzowi Winiarczykowi i wszystkim, którzy ocalili ten piękny zabytek.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze