Zryte alejki, rozkopana ziemia wokół grobów i dziki biegające między mogiłami. Mieszkańcy Starachowic są wściekli, zbulwersowani i załamani tym, co dzieje się na cmentarzu komunalnym przy ulicy Polnej. Problem zgłaszany jest od kilku lat, ale wciąż nie został rozwiązany. Teraz, przed 1 listopada, ludzie mają już dość. Żądają natychmiastowych działań władz miasta i administratora nekropolii. Niektórzy muszą na własny koszt naprawiać zniszczenia.
- To jest skandal! Jak długo jeszcze będziemy musieli to oglądać? - pytają rozgoryczeni czytelnicy, którzy kontaktują się z naszą redakcją.
Zbliża się 1 listopada, a na cmentarzu przy ulicy Polnej coraz częściej pojawiają się osoby porządkujące groby bliskich. Zamiast spokojnie przygotowywać mogiły na Wszystkich Świętych, muszą oglądać i naprawiać zniszczenia. Dziki ryją alejki, rozkopują ziemię w sąsiedztwie grobów, a ślady ich działalności widoczne są już praktycznie na całym cmentarzu. Niektórzy mieszkańcy widzieli nawet zwierzęta biegające po mogiłach.
Dla rodzin oznacza to nie tylko przykry widok, ale także dodatkowe wydatki. Naprawa uszkodzonych obrzeży, poprawianie ziemi, porządkowanie otoczenia grobów, to prace, które trzeba wykonywać na własny koszt. Mieszkańcy są oburzeni, że muszą ponosić konsekwencje problemu, z którym od dawna nie radzą sobie odpowiedzialne za cmentarz instytucje.
- Człowiek przychodzi na cmentarz, żeby zadbać o grób bliskich, a zastaje takie zniszczenia. Trzeba wszystko poprawiać, porządkować i wydawać kolejne pieniądze. A przecież za chwilę dziki mogą znowu wszystko zryć - skarżą się czytelnicy.
Najbardziej niepokoi ich możliwość uszkodzenia grobów ziemnych. Mieszkańcy obawiają się również bezpośredniego spotkania z dzikami podczas odwiedzin nekropolii.
- To miejsce spoczynku naszych bliskich, które powinno być otoczone szczególną troską. Tymczasem wygląda, jakby nikt nad nim nie panował. Czy naprawdę przez dwa lata nie można było znaleźć rozwiązania? - pytają rozgoryczeni mieszkańcy.
O problemie pisaliśmy już w listopadzie 2024 roku, kiedy mieszkańcy ulic Polnej, Długiej i osiedla Łazy alarmowali, że dziki podchodzą pod domy i wchodzą na cmentarz. Wówczas służby miejskie przyznawały, że otrzymują sygnały o obecności zwierząt. Rzecznik Urzędu Miejskiego informował, że ze względu na obowiązujące przepisy odstrzał w pobliżu zabudowań jest problematyczny. Wskazywano również na działania Koła Łowieckiego PONOWA, które miało płoszyć dziki w kierunku terenów leśnych.
Na początku lipca tego roku ponownie wróciliśmy do sprawy. Mieszkańcy znów alarmowali, że dziki buszują na cmentarzu, a zniszczenia się pogłębiają. Wówczas ponownie usłyszeliśmy, że służby miejskie są świadome problemu, a mieszkańcom przypominano o możliwości zgłaszania obecności zwierząt Straży Miejskiej, pod numerem 986, lub pod numerem alarmowym 112.
Minęły kolejne miesiące, a problem nadal nie został rozwiązany.
- Najbardziej bulwersuje nas to, że wszyscy wiedzą, co się dzieje, a my nadal oglądamy te same zniszczenia. Nie oczekujemy cudów, tylko konkretnych działań. Ile jeszcze razy trzeba zgłaszać ten sam problem? - pytają czytelnicy.
Właścicielem cmentarza jest gmina Starachowice, a jego administratorem miejska Spółdzielnia Socjalna "Starachowiczanka". To do nich mieszkańcy kierują swoje żądania. Nie chcą już słyszeć o trudnościach i zrozumieniu problemu. Oczekują konkretnych decyzji, które zabezpieczą cmentarz.
W piątek, 2 października, sprawdziliśmy teren cmentarza i jego ogrodzenie. Na jego wschodnim krańcu zauważyliśmy odsunięte przęsła, przez które dzikie zwierzęta mogą swobodnie dostać się na teren cmentarza. Uszkodzenie nie wyglądało na świeże, co rodzi pytania o regularność kontroli ogrodzenia przez administratora. A wystarczy przejść się dookoła cmentarza, żeby zobaczyć, czy są miejsca, przez które dziki mogą bez problemu wejść. My to zrobiliśmy w kwadrans.
Mieszkańcy wskazują na problem otwartych całą dobę bram i furtek. Rozwiązaniem mogłyby być samozamykające się furtki, które ograniczyłyby ryzyko pozostawiania otwartych wejść. Oczywiście w takim przypadku konieczne będzie stałe zamknięcie bram z zapewnieniem wjazdu osobom i służbom, które rzeczywiście tego potrzebują.
Konieczne jest przede wszystkim naprawienie i uszczelnienie ogrodzenia, regularne kontrolowanie jego stanu oraz sprawdzenie, czy zastosowane zabezpieczenia skutecznie powstrzymują zwierzęta.
Nie są to rozwiązania wymagające wielkich inwestycji, które mogłyby poważnie obciążyć budżet miasta. Przecież można zacząć od naprawienia ogrodzenia i zamontowania samozamykających się furtek. Trzeba tylko chcieć.
Przed Wszystkimi Świętymi na cmentarzu pojawią się tysiące osób. Rodziny będą odwiedzać groby bliskich, sprzątać je i zapalać znicze. Mieszkańcy nie chcą obawiać się spotkania z dzikami ani zastanawiać się, czy kolejnego dnia groby nie zostaną zniszczone.
Nie oczekują już kolejnych deklaracji, że problem jest znany. Domagają się natychmiastowego zabezpieczenia cmentarza, a także podjęcia działań, które pozwolą ograniczyć populację dzików w tym rejonie, jeśli okaże się to konieczne.
W imieniu oburzonych mieszkańców zwracamy się od władz Starachowic i administratora cmentarza z pilną interwencją. Pierwszym krokiem powinno być uszczelnienie ogrodzenia i zabezpieczenie wejść. Równolegle należy uruchomić odpowiednie procedury dotyczące dzików. Nie można dopuścić do sytuacji, w której kolejne rodziny będą zmuszone naprawiać zniszczenia, a problem pozostanie nierozwiązany.
Prawo przewiduje możliwość odłowu lub odstrzału redukcyjnego dzików w szczególnych sytuacjach. Zgodnie z art. 45 ust. 3 Prawa łowieckiego, na wniosek właściciela lub zarządcy cmentarza starosta może, w porozumieniu z Polskim Związkiem Łowieckim, wydać decyzję o odłowie lub odstrzale redukcyjnym zwierzyny w przypadku szczególnego zagrożenia prawidłowego funkcjonowania obiektów produkcyjnych i użyteczności publicznej.
Oznacza to, że odstrzał nie może odbywać się samowolnie ani w ramach zwykłego polowania. Wymaga odpowiedniej procedury administracyjnej i przeprowadzenia działań przez uprawnione osoby.
W przypadku cmentarza przy ulicy Polnej właściciel lub administrator powinien udokumentować zniszczenia i wystąpić do właściwych organów o rozważenie zastosowania odpowiednich rozwiązań prawnych.
Odłów i wywiezienie dzików do lasu również podlega ograniczeniom, między innymi związanym ze zwalczaniem afrykańskiego pomoru świń (ASF). Dlatego sposób postępowania ze zwierzętami musi być ustalony zgodnie z obowiązującymi przepisami.
Mieszkańcy nie mogą samodzielnie zlecić odstrzału. Mogą jednak domagać się od właściciela i administratora cmentarza podjęcia działań, w tym wystąpienia do właściwych organów.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
A gdzie ogrodzenie ? Zamykane furtki ? Dziki to wolne zwierzęta. A cmentarz zaniedbany.
Ciekawe gdzie, kiedy i dlaczego to aż tak dzikie ...wejście na teren cmentarza ktoś sobie zrobił ? No chyba że ktoś pędził do toi toi na cmentarzu? Kto to widział, żeby toi toi postawić zaraz przy samym grobie /pomniku??? ...Kto spotyka w lesie dzika ten na drzewo zaraz zmyka.
Dopiero od godz.14.30 taki skandal??? A dziś rano opublikowano tu tylko zdjęcia ,tytuł i komentarz od redakcji pt.DZIKI. To dopiero skandal.
A gdzie ogrodzenie ? Zamykane furtki ? Dziki to wolne zwierzęta. A cmentarz zaniedbany.
Ciekawe gdzie, kiedy i dlaczego to aż tak dzikie ...wejście na teren cmentarza ktoś sobie zrobił ? No chyba że ktoś pędził do toi toi na cmentarzu? Kto to widział, żeby toi toi postawić zaraz przy samym grobie /pomniku??? ...Kto spotyka w lesie dzika ten na drzewo zaraz zmyka.
Dopiero od godz.14.30 taki skandal??? A dziś rano opublikowano tu tylko zdjęcia ,tytuł i komentarz od redakcji pt.DZIKI. To dopiero skandal.