W rozmowie z Krzysztofem Stanowskim w Kanale Zero Piotr Latała, aktor i twórca internetowy pochodzący i mieszkający w Starachowicach - w szczery sposób opowiedział o naszym mieście. O jego uroku, spokoju, ale też o frustracji mieszkańców i poczuciu niewykorzystanych szans.
W rozmowie w Kanale Zero Piotr Latała przedstawił Starachowice jako miasto pełne sprzeczności. Z jednej strony to miejsce, z którym jest silnie związany i w którym świadomie decyduje się zostać, mimo rozpoznawalności i możliwości życia w dużym mieście. Z drugiej - miasto, które sam określa mianem "miasta utraconych marzeń".
Podkreśla, że decyzja o pozostaniu w Starachowicach wynika przede wszystkim z jego charakteru i stylu życia. Jak przyznaje, nie lubi zgiełku wielkich miast, tempa i korporacyjnej atmosfery. Ocenił, że na tle mapy całego województwa, Starachowice rozkwitają, są bardzo ładne i się rowijają. W porównaniu do innych miast regionu, takich jak Skarżysko-Kamienna, Starachowice - w jego opinii - "idą do przodu".
Dodał, że małe miasta - jak Starachowice czy inne podobne - wciąż oferują coś, czego często brakuje metropoliom: spokój, krótsze dojazdy, bliższe relacje, poczucie wspólnoty.
Warszawa kojarzy mu się z presją i hałasem, natomiast Starachowice dają spokój, ciszę i poczucie stabilności. Puste ulice, wolniejsze tempo życia oraz relacji rodzinnych sprawiają, że - jego zdaniem - jest to dobre miejsce do codziennego funkcjonowania.
Mimo to w jego wypowiedziach wyraźnie wybrzmiewa krytyczna refleksja dotycząca perspektyw rozwoju mieszkańców. Zwraca uwagę na brak różnorodnych ścieżek kariery i ograniczone możliwości zawodowe. Wielu jego rówieśników - jak mówi - przeszło podobną drogę: technikum, praca w zakładzie, brak dalszego rozwoju. Z biegiem lat rodzi się frustracja, zamknięcie na nowe idee i poczucie utknięcia w miejscu.
Twórca internetowy nie ukrywa również, że w mieście odczuwa czasami brak otwartości i szerszych horyzontów. Jak mówi, w większych miastach częściej spotyka się z życzliwością i ciekawością świata, podczas gdy w Starachowicach dostrzega więcej frustracji i schematycznego myślenia. Sam przez lata był postrzegany jako "cudak" i ewenement, a jego działalność artystyczna nie zawsze była rozumiana.
Mimo tej krytyki Piotr Latała jasno deklaruje, że nie zamierza "uciekać" ze Starachowic. Podkreśla, że jeśli ma się obok bliskich ludzi, podobne wartości i poczucie domu, to miejsce zamieszkania przestaje być najważniejsze. Potrzebę zmiany i bodźców można - jego zdaniem – realizować poprzez podróże, wyjazdy i kontakt z innymi środowiskami.
W rozmowie z Krzysztofem Stanowskim Starachowice jawią się więc jako miasto paradoksów: spokojne, rozwijające się i dobre do życia, ale jednocześnie ograniczające ambicje i zmuszające wielu młodych ludzi do wyjazdu. Miasto, które daje stabilność, lecz często odbiera nadzieję na spełnienie większych marzeń.
Piotr Latała, ur. 1993 roku w Starachowicach, polski satyryk, twórca internetowy i autor książek. Absolwent Gimnazjum nr 2 w Starachowicach i Zespołu Szkół Zawodowych nr 2. Ma licencjat z pedagogiki, ukończył studia magisterskie na kierunku resocjalizacja. Jest znany z publikowania w mediach społecznościowych humorystycznych i ironicznych skeczy, które komentują codzienność. Jest również autorem autobiograficznej książki "Wspomnienia introwertyka" oraz powieści "Cichy dom za furtką". Na FB obserwuje go 900 tys. osób.
Fot. screenshot - godzina zero
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
"Nie samym chlebem żyje czlowiek i dlatego wynalazl kanapki " -jak pisała kiedyś Krecia P. w "Przekroju".
Ten kanał Zero to faktycznie zero. Ostatnio gościł tam sam A. Duda... Dramat.
O to to, przykład sfrustrowanego starachowiczanina.
Starachowice to przykład szkodliwości przemian dokonanych po 1989 roku. Zniszczono praktycznie cały przemysł regionu nie tylko Starachowic. Nie ma już fabryki samochodów STAR, zakładów drzewnych czy fabryki domów i wielu innych przedsiębiorstw, nie ma baru mlecznego pod ,,piątką", który zawsze tętnił życiem i można było zawsze coś dobrego zjeść za niewielkie pieniądze. Na plus należy zaliczyć poprawę jakości dróg, dwa wiadukty kolejowe no i powstanie kilku dobrze działajacych galerii handlowych. W sumie jakby nie zniszczono przemysłu to Starachowice byłyby pięknym, perspektywicznym miastem położonym na dwóch pagórkach i z doliną rzeki Kamiennej. Trzeba przyznać, że Starachowice to ładne miasto chociaż i tu są korki w godzinach szczytu od 13:30 do 15:30. Mam nadzieję, że prezydent Materek rozszerzy budownictwo miejskie czynszowe i da przykład innym miastom. Przydałoby się też pigonić Niemców aby przywrócili produkcję samochodów STAR np.266 dla wojska i straży bo na razie to się obijają i pozorują, że coś robią
W Starachowicach jest pewien zastój i marazm. Tutaj nie ma możliwości szerszego rozwoju. Na pewnym etapie kariery, często bardzo początkowym dochodzi się do ściany. Brak możliwości. Dla większości młodych pozostaje praca fizyczna w którymś z zakładów. Praca umyslowa też ma mocno ograniczone możliwości. Człowiek ambitny w pewnym momencie zaczyna czuć frustrację. Młodym ambitnym polecam wyjazd.
"Nie samym chlebem żyje czlowiek i dlatego wynalazl kanapki " -jak pisała kiedyś Krecia P. w "Przekroju".
Ten kanał Zero to faktycznie zero. Ostatnio gościł tam sam A. Duda... Dramat.
O to to, przykład sfrustrowanego starachowiczanina.