Konieczność usuwania parapetów z kolumbarium, wywołała oburzenie osób bliskich zmarłych, którzy spoczywają na komunalnym cmentarzu przy ul. Radomskiej w Starachowicach.
W ostatnim czasie do osób, które na własną rękę zamontowały parapety (na znicze, kwiaty itp.) w kolumbarium na cmentarzu przy ul. Radomskiej dotarło pismo od Spółdzielni Socjalnej "Starachowiczanka", która powołując się na zarządzenie prezydenta miasta z sierpnia ub. roku wzywa do usunięcia nakładki w niszy kolumbarium.
- Termin wykonania 30 dni od daty otrzymania wiadomości. W przypadku niezastosowania się do Zarządzenia nakładka zostanie usunięta przez administratora - czytamy w piśmie.
Bliscy osób zmarłych nie kryją oburzenia, po pierwsze ze względu na poniesione koszty związane z montażem nakładki, po drugie problematyczne jest umieszczenie jakiegokolwiek znicza...
- Nikt wcześniej nie mówił, że jest jakiś zakaz, człowiek wydał pieniądze, ale najważniejsze jest gdzie stawiać znicze i kwiaty. Przez tyle czasu nikomu nie przeszkadzało, nagle każą ludziom usunąć - bulwersuje się Czytelniczka.
Jarosław Warszawa, dyrektor ds technicznych w Spółdzielni "Starachowiczanka" uważa, że po to ustalono projekt kolumbarium, żeby się go trzymać.
- To zarówno względy estetyczne, jak również bezpieczeństwa - dodaje. - Nie może być tak, jak na cmentarzu przy ul. Polnej, gdzie każdy stawia, co chce i jak chce. Tu zostało to tak zaplanowane przez projektanta, podobnie, jak szerokość alejek i odległości, by się tego trzymać. Te parapety są różnej wielkości, z różnego materiału, różnego koloru - robi się, jak na jarmarku. O gustach się nie dyskutuje, ale to jak kwiatek do kożucha. Po to jest mały parapecik, by postawić jedną świeczkę, a nie stawiać całej dekoracji, jak na tradycyjnym pomniku. Decydując się na kolumbarium należało mieć tego świadomość - mówi J. Warszawa.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Bardzo mądry ten dyrektor.ds technicznych (trzeba było mu wymyślić stanowisko). Gorzej jest z wykonywaniem zleconych zadań na terenie miasta. Jak grzebał zwłoki dzieci w pudełkach na biżuterię to było estetycznie i wzorowo ?
Bardzo mądry ten dyrektor.ds technicznych (trzeba było mu wymyślić stanowisko). Gorzej jest z wykonywaniem zleconych zadań na terenie miasta. Jak grzebał zwłoki dzieci w pudełkach na biżuterię to było estetycznie i wzorowo ?