Czy można powiedzieć, że mamy do czynienia z epidemią ospy wietrznej w powiecie starachowickim? - W przedszkolu połowa grupy nie chodzi na zajęcia, bo jest chora na ospę. W przychodni lekarka również mówi, że dawno już nie było tylu zachorowań na tzw. wiatrówkę. Czy mamy epidemię? - pytają zaniepokojeni rodzice.
Ospa wietrzna u dzieci nazywana bywa również wiatrówką, bo wirus ospy przenoszony jest drogą kropelkową, a także przez wiatr na odległość kilkudziesięciu metrów. Osoba zaraża się ospą wietrzną drogą kropelkową przez kontakt z osobą chorą na ospę. Jest to choroba, która niezwykle długo rozwija się w organizmie i ujawnia się zwykle po dwóch, trzech tygodniach od zakażenia. Przechorowanie ospy daje odporność na całe życie, ale w wypadku upośledzenia odporności może nastąpić nawrót choroby pod postacią półpaśca.
Jak mówi Ewa Dróżdż, dyrektor Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Starachowicach, do tej pory zapadalność na ospę wynosi 300 zachorowań na 100 tys. mieszkańców. - Owszem jest dużo zachorowań, ale czy możemy mówić już o epidemii? Pewne jest że ospa teraz szaleje wśród dzieci. W 2017 r. w ciągu całego roku zapadalność wynosiła 725 na 100 tys. mieszkańców. Prawdą jest, że obserwujemy co jakiś czas kolejne fale zachorowań.
Na ospę można się zaszczepić. - Nie są to obowiązkowe szczepienia, nie są refundowane. Niektórzy rodzice, choć nieliczni (37 osób w 2018 r. w powiecie starachowickim) decydują się zaszczepić dziecko. Z racji tego, że w większości przypadków przebieg ospy jest łagodny, bez powikłań, szczepionka nie znajduje się na liście szczepień obowiązkowych.
W poniedziałek kraj obiegła informacja o 6-latce, która zmarła w wyniku powikłań po ospie, które objawiły się w postaci zapalenia móżdżku. Jak podaje E. Dróżdż, w powiecie starachowickim nie mieliśmy do czynienia z powikłaniami po tej zakaźnej chorobie.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze