Reklama

Kleszcze w natarciu. Inwazja pajęczaków właśnie się zaczyna...

Są aktywne niemal przez cały rok. Najbardziej od kwietnia do października. Właśnie teraz najwięcej pacjentów do POZ z chorobami przenoszonymi przez kleszcze. Rok temu było to niemal 2.900 osób, dla porównania w 2024 roku niecałe 2.200.

Kleszcze to małe pajęczaki, które mogą narobić wielkiego problemu.

- Kleszcze to bardzo pospolite pajęczaki żyjące w naturalnym środowisku- lesie, łące, zadrzewieniach, ale również nie brakuje ich w przestrzeniach zurbanizowanych, mocno przez człowieka zmienionych- trawniki, parki. Co najważniejsze, wbrew mocno utrwalonym mitom, kleszcze z reguły występują na niskiej roślinności - ktrzewinkach, źdźbłach traw czy roślin zielnych, gdzie czekają na żywiciela - informuje Paweł Kosin z Nadleśnictwa Daleszyce.

Reklama

Aktywne cały rok

W ostatnich latach, ze względu na łagodne zimy, kleszcze można spotkać przez cały rok. Najwięcej pacjentów do lekarza POZ z chorobami przenoszonymi przez te pajęczaki zgłasza się od kwietnia do października. W ubiegłym roku było niemal 2.900 takich osób, 550 z nich trafiło do lekarza pierwszego kontaktu w lipcu. Dla porównania w 2024 roku do POZ zgłosiło się z chorobą przenoszoną przez klaszcze niecałe 2.200 pacjentów.

Borelioza (choroba z Lyme) – jest chorobą bakteryjną, którą bezwzględnie trzeba leczyć. W innym przypadku może prowadzić do wielu powikłań z koniecznością hospitalizacji i rehabilitacji. W ubiegłym roku, w regionie leczyło się na nią niemal 2.200 osób. Rok wcześniej - 1600.

Reklama

Profilaktyka to klucz do zdrowia

- Zawsze najskuteczniejsza jest profilaktyka związana z odpowiednim ubraniem- ubieranie się na cebulkę, zawsze długi rękaw i długa nogawka, wysokie buty. Ubrania, szczególnie kilka warstw to zawsze skuteczna bariera mechaniczna. Warto też używać repelentów, czyli preparatów odstraszających pajęczaki, ale również komary i meszki. Po powrocie z lasu zawsze dobrze obejrzeć swoje ciało, szczególnie gdy swędzi, ale również wytrzepać ubrania -przypomina Paweł Kosin z nadleśnictwa Daleszyce.

Reklama

Zachować spokój

Warto pamiętać, że nie każdy kleszcz jest zarażony boreliozą. Jednak zlekceważenie zakażenia może doprowadzić do poważnych powikłań neurologicznych czy chorób stawów. Już pierwsze objawy wymagają podania antybiotyku.

Na co zwrócić uwagę?

Od jednego do 6 tygodni od ugryzienia mogą wystąpić: rumień wędrujący (jego samoistne zniknięcie nie oznacza wyzdrowienia), gorączka, zmęczenie, bóle głowy, uczucie rozbicia.

Dlatego ważne jest, jak najszybsze, precyzyjne usuniecie kleszcza zanim dojdzie do zakażenia. Leśnicy przekonują, że samo wyjęcie pasażera na gapę nie jest trudne. Trzeba pamiętać, by: nie wyciągać "gołymi" palcami, nie rozgniatać, nie wyciskać, nie wykręcać, nie przypalać, nie smarować tłustymi substancjami lub innymi chemikaliami np. kosmetykami do ciała, oliwą z oliwek, nie usuwać igłą.

Reklama

- Jeśli już dojdzie do "wpięcia" się kleszcza, nie ma powodów do paniki. Wedle badań, kleszcze przez pierwsze 24 h nie przekazują drobnoustrojów powodujących boreliozę i zapalenie opon mózgowych. Przy pojawieniu się rumienia należy skonsultować z lekarzem, ale rumień występuje zwykle po dłuższej obecności kleszcza. Zatem kleszcza niezwłocznie wyjmujemy z ciała, w aptekach można nabyć różne proste pomocne narzędzia- pęsetki, specjalne chwytaki - informuje Paweł Kosin z Nadleśnictwa Daleszyce.

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 29/04/2026 12:00
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Reklama

Wideo Starachowicki.eu




Reklama