Reklama

Śmierć 15-letniej Stasi. Rodzinna tragedia, która do dziś boli pana Jana

Choć od tych wydarzeń minęło 82 lata, to ni powinno się wydarzyć. 91-letni dziś Jan Krakowiak ze Starachowic podczas ludobójstwa, jakiego w 1944 roku dokonał oddział Kałmucki Korpusu Kawalerii pozostający w niemieckiej służbie stracił starszą siostrę Stasię. Pomimo okropnej i brutalnej straty, jakiej doświadczyła rodzina nikt nie otrzymał zadośćuczynienia. Nigdy też nie padło słowo PRZEPRASZAM.

Stanisława Krakowiak miała zaledwie 15 lat. Młode życie. Miała przed sobą przyszłość, plany, marzenia, mimo że czas wojny, który przypadał na jej nastoletni okres, budził ogromne obawy i trwogę.    

Młodszy brat Stasi, Jak Krakowiak w 1944 roku miał zaledwie 9 lat. Ale bardzo dużo pamięta z tamtego czas. Bo czy można wymazać z pamięci okrucieństwo i ból, jakiego doświadczyli bezbronni, niewinni ludzie a wraz z nimi całe rodziny?

- Urodziłem się w Grabowcu, gdzie był dwór, którego panem był niejaki Rychlik. Czasy były trudne, moja babcia wyszła za mąż za Chamerę. Mieli dwoje dzieci, które trzeba było utrzymać. Mieszkali w czworakach, perspektyw na przyszłość nie było. Wtedy dziadek wyjechał za chlebem do Ameryki. Ja widziałem go dwa razy, jak przyjechał, przywiózł grosza, za który kupili plac. Jedna działka była w Wierzbniku, gdzie pobudowali dom w 1936 roku a drugi plac na Skalistej, potem sprzedany, dziś częściowo zabudowy budynkiem Poczty Polskiej. Mieszkaliśmy tam. Razem z siostrą chodziliśmy do nieistniejącej Szkoły Podstawowej nr 4, gdzie dziś jest Galeria Kamienna - wspomina 91-letni Jan Krakowiak.   

Reklama

1944 rok był bardzo niespokojny dla ludności cywilnej. Latem, w związku ze zbliżającym się frontem od strony wschodnich granic Polski nasiliły się działania okupacyjnych władz niemieckich, w tym policji i wojska, których celem było wykrycie osób prowadzących działalność partyzancką a także wywózka ludzi na roboty do Niemiec. Łapanki uliczne były codziennością, co zmusiło wielu mieszkańców Starachowic do ukrywania się w okolicznych lasach lub u rodziny po wioskach.  

Letni pamiętny dzień 

14 sierpnia 1944 roku w lesie w pobliżu Starachowic zaskoczono grupę cywilów, którzy wracali z żywnością. Ludzie ci zostali zaskoczeni w lesie między wsią Lipie a Starachowicami przez oddział Kałmucki Korpusu Kawalerii pozostający w niemieckiej służbie. Kawaleria Kałmucka dostała się najpierw do wsi Henryk. Po drodze zabijali napotkane osoby a kobiety były gwałcone. Wśród nich była również Bogu ducha winna, 15-letnia Stasia. 

Reklama

- Stasia pomimo swoich 15 lat, wyglądała na starszą, Niemcy oglądali się za takimi panienkami. Tego dnia, siostra była z wujostwem Tłuścików, uciekali do Lipia a potem do Lubieni. Dopadli ich przy lesie. Kobiety były gwałcone, piersi odcięte, wydłubywano oczy ludziom. W taki sposób moja siostra straciła życie - mówi pan Jak, który jak dziś pamięta ten letni dzień. - Babcia gotowała obiad, czekała jak dzieci przyjdą zjeść. I opadła klapa na wiadrze. Stwierdziła, że to zły znak, że dzieci nie wrócą już do domu i tak się stało. 

Po tej tragedii ciało Stasi przywieziono do domu, by ją przygotować do pochówku. 

Reklama

- Po szkole, Stasia najęła się jako tzw. modystka u pani Rozmarynowskiej. Miała taki zmysł i talent manualny. Robiła piękne kokardy i dekoracje do żakietów, które potem pani Rozmarynowska sprzedawała. Bardzo ceniła sobie Stasi pracę. Kiedy zginęła kupiła jej nawet białe pantofelki do trumny - dodaje pan Jan, który boleśnie wspomina ten okres. - Ja przez tydzień tułałem się po sąsiadach, bo w domu nie dało się wytrzymać. Stasia martwa leżała na łóżku w pokoju, mama bardzo rozpaczała, nie mogłem tego znieść, to włóczyłem się po ludziach. 

Maskara bez sprawców?

Reklama

Stasia, która zginęła razem z ok. 100 ludzi, została pochowana na cmentarzu przy ul. Zgodnej w Starachowicach. Spoczęła w grobie razem z tatą, ciocią i wujkiem. Pomimo okropnej i brutalnej straty, jakiej doświadczyła rodzina nikt nie otrzymał zadośćuczynienia. Nigdy też nie padło słowo PRZEPRASZAM.

Prokuratura Wojewódzka w Kielcach wszczęła śledztwo wobec faszystowsko-hitlerowskich zbrodniarzy winnych zabójstwa i znęcania się nad ludnością cywilną i jeńcami oraz dla zdrajców Narodu Polskiego, ale wobec niewykrycia bezpośrednich sprawców zbrodni, postępowanie umorzono w 1994 roku. 

Reklama

- Po 50 latach to po Stasi nic nie zostało a oni wtedy się wzięli za śledztwo - ubolewa pan Jan, który wie, że Stasia i wielu innych ludzi zginęło wtedy z rąk tzw. Mongołów. - Stracili życie niedaleko leśniczówki, gdzie mieszkał gajowy Czaja. Tam przez lata w pobliżu był grób Bolesława Papiego, gdzie był krzyż, tablica z Orłem Białym i Matką Boską a na niej napis: "Dla Ciebie Polsko i Bożej Chwały". 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 24/07/2026 18:30
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Reklama

Wideo Starachowicki.eu




Reklama
Najnowsze wiadomości