O traumatycznym wydarzeniu sprzed ponad dwóch lat, obszernie pisaliśmy na łamach przedświątecznego wydania TYGODNIK-a. Zaledwie kilka dni wcześniej gruchnęła wiadomość o zatrzymanym 36-letniem mieszkańcu Starachowic, który – jak zakładają śledczy – miał być sprawcą śmierci małżonki. Dzięki ustaleniom funkcjonariuszy Wydziału Kryminalnego i Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego Komendy Wojewódzkiej Policji w Kielcach, którzy przez kilkanaście miesięcy próbowali rozwikłać zagadkę, mężczyznę zatrzymano.
W Prokuraturze Rejonowej w Skarżysku-Kam. 36-latek usłyszał zarzut zabójstwa. W trakcie czynności z nim związanych przyznał się do zamordowania żony i złożył wyjaśnienia. Sąd wyraził zgodę na zastosowanie wobec niego środka zapobiegawczego, w postaci osadzenia na 3 miesiące.
Według śledczych, mężczyzna miał udusić kobietę sznurkiem, a następnie upozorował jej samobójstwo. Ciało kobiety znajdowało się w łazience. Śmierć, jak informował nas Tomasz Rurarz, pełniący funkcję prokuratora rejonowego w Skarżysku, nastąpiła wskutek zadzierzgnięcia.
Osobą, która w mieszkaniu małżeństwa dokonała makabrycznego odkrycia był teść 30-letniej starachowiczanki, ojciec jej męża. Ustalając wszelkie okoliczności zdarzenia, skarżyska Prokuratura brała kilka wątków pod uwagę. Dlaczego sprawą zajęli się akurat śledczy z oddalonego o kilkadziesiąt kilometrów Skarżyska, a nie miejscowa Prokuratura Rejonowa?
Ojciec podejrzanego to były funkcjonariusz policji. - Ze względu na dobro śledztwa i charakter sprawy, postępowanie zdecydowano się przenieść do Skarżyska. Tak, by nie było podejrzeń o stronniczość – tłumaczy prok. Rurarz.
- To jeden z wątków postępowania. Na obecnym etapie mężczyzna ma status świadka. W takim też charakterze został przesłuchany. Nie ma przedstawionych zarzutów – stwierdził prok. Rurarz.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze