Taką, niestety smutną prawdę trzeba ogłosić. Akcja porządkowania terenów Na Szlakowisku w Starachowicach spotkała się z opłakanym odzewem.
"Posprzątajmy razem park przy Szlakowisku! Umówmy się w sobotę 23 kwietnia przed południem... pójdźmy ścieżką dydaktyczną do parku... pozbierajmy w lasku śmieci...
Urząd Miasta zapewni dla nas worki i rękawice, ale jeśli macie rękawice wygumowane, zabierzcie (w parku jest dużo szkła). Pełne worki składajcie na placyku obok tablicy "ścieżka dydaktyczna"- tam będzie postawiony kontener. Zamawiam ładną pogodę, koncert ptaków gwarantowany"
Taki anons zachęcający do wiosennych porządków zamieściła przed tygodniem na portalu społecznościowym starachowiczanka Katarzyna Krzywicka.
- Zróbmy wiosenne porządki w tym fajnym miejscu do spacerowania. Będzie przyjemniej i zwierzętom i spacerującym tam mieszkańcom. Szanujmy nasze miasto! Okolica będzie piękna i czysta, jeśli o to razem zadbamy... - zachęcała na rozklejonych w okolicy plakatach.
Niestety, na nic zdały się szczere intencje i chęci. Po sobotnich porządkach pozostało rozgoryczenie i mało optymistyczne podsumowanie.
- Taaakiej frekwencji się nie spodziewałam... - napisała pani Kasia. - Lasek przy Szlakowisku sprzątałam ja i moja siostra Magda. Pomimo szerokiego udostępnienia w internecie, pomimo przygotowanych przeze mnie plakatów i rozwieszonych w okolicy Szlakowiska NIE PRZYSZEDŁ NIKT WIĘCEJ!
- Dzięki za liczne przybycie. Posprzątane - napisała z kolei pani Magda. - Fakty są smutnawe: miało być 10 osób i dziesięć worków. Były dwie osoby i 10 worków pełnych butelek po alkoholu i słoików po zagryzce.
Po owocnej akcji pozostał również apel do brudasów chlejących po krzakach:
"Jak już żłopiesz piwsko w krzakach to zostaw je po prostu nie rzucaj w zarośla! Ludzie szanujący naturę będą mieli łatwiej, gdy będą po tobie flejtuchu sprzątać. Nasze miasto to jednak jeden wielki śmietnik".
Komentarze