Reklama

Basen pod lupą Sanepidu

Brudna terakota, nieprzyjemny zapach moczu w szatniach, wszechobecny osad z kamienia na płytkach i szybach, potworny zapach chloru - to uwagi, jakie kierowane są pod adresem Krytej Pływalni w Starachowicach. Czy na basenie możemy czuć się bezpieczni?


Wątpliwości dotyczące czystości na basenie zostały podniesione przez naszych Czytelników. Użytkownicy obiektu zauważyli, że w ostatnim czasie pogorszyła się jakość świadczonych usług, co nie zachęca do korzystania z czynnego wypoczynku.

- Rdzawe zacieki na płytkach, do tego nieprzyjemny zapach moczu w boksach, gdzie się przebieramy. Ogólny brud, wszędzie osad z kamienia. Wiem, że tego typu obiekt nie jest łatwy do utrzymania w czystości, ale są chyba środki, które pozwalają eliminować nieprzyjemne dla oka efekty - sugeruje nasz Czytelnik, który obawia się o bezpieczeństwo. - Czy ktoś ten obiekt kontroluje? - pyta.

Wątpliwości przedstawiliśmy w Sanepidzie. Jak poinformowała Ewa Dróżdż, dyrektor Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Starachowicach zgodnie z planem basen jest kompleksowo kontrolowany przynajmniej raz w roku. Takich kontroli jest jednak więcej.

- W ub. roku Kryta Pływalnia kontrolowana była trzy razy. W lutym ub. roku zostały wydane zalecenia pokontrolne, dotyczące m.in. renowacji płytek, usunięcia osadu z kamienia z armatury łazienkowej, odnowienia pomieszczeń, ścian, trybun, szatni, zadbania o estetykę szyb. Zwrócono także uwagę na bieżące utrzymanie obiektu w należytym, estetycznym stanie - wylicza E. Dróżdż. - Po rekontroli, która odbyła się w czerwcu, sytuacja zdecydowanie się poprawiła. Jeśli chodzi o wizualną ocenę, to dokonujemy jej co miesiąc przy okazji badania wody. Pobierane są próbki w kierunku badania mikrobiologicznego i zawartości chloru w wodzie. W ostatnim czasie nie było zastrzeżeń, co do jakości i bieżącej czystości obiektu. Nie mamy też zastrzeżeń co do czystości wody. Być może jest więcej chloru, ale skład bakteriologiczny jest utrzymany, parametry są spełnione. Woda to serce pływalni, a bezpieczeństwo klientów najważniejsze, dlatego zawsze odpowiadamy na każde zastrzeżenia nawet anonimowe - zapewnia dyrektor Sanepidu.

Krystian Sadza, dyrektor Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Starachowicach przyznaje, że w ostatnim czasie były przejściowe problemy z utrzymaniem czystości, ale służby porządkowe pracują nad tym.

- Mieliśmy awarię dwóch myjek ciśnieniowych. Jedna udało się naprawić, druga została wymieniona na nową. Został ustalony harmonogram porządkowy, którego się ściśle trzymamy. Dodatkowo w ub. tygodniu była nocna zmiana, podczas której prowadzono czynności porządkowe. Mimo że panie sprzątają, wiele zależy od użytkowników, którzy bywają niereformowalni. Kultura ludzi pozostawia do życzenia, bo jak wytłumaczyć kupę w pisuarze? - K. Sadza nie ukrywa tego typu sytuacji. - W ub. roku 1/3 obiektu została odnowiona, 200 m.kw. płytek zostało wymienionych. Do końca tygodnia zostaną odprowadzone do należytego stanu. Z pewnością nie ma zagrożenia bakteryjnego, powierzchnie są czyszczone raz kwasem, raz zasadą, naprzemiennie. Próbki wody do badania są pobierane przez nas 3-4 razy dziennie. Parametry są spełnione, co potwierdzają badania prowadzone przez Sanepid - wylicza dyrektor MOSiR.

***

Tuż po naszej interwencji w Sanepidzie, przeprowadzono kontrolę na basenie. Zaniedbań pod względem czystości nie stwierdzono, we wnioskach pokontrolnych wskazano na konieczność uzupełnienia usterek technicznych. E. Dróżdż, dyrektor PSSE zapewniła, że obiekt będzie pod stałym nadzorem.

- Mimo jego specyfiki i obłożenia, musi być czysto i musi pachnieć - podsumowała.

 
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Reklama

Wideo Starachowicki.eu




Reklama