Dlaczego zarząd powiatu przekazał dosyć lakoniczne informacje dotyczące dowołania ze stanowiska dyrektor Powiatowego Zakładu Opieki Zdrowotnej Sebastiana Petrykowskiego? Co oznacza oświadczenie o utracie zaufania do dyrektora? Dlaczego zarząd powiatu wybrał taką formę pożegnania dyrektora i nie podziękował mu za osiągnięcia w działalności placówki? I wreszcie: czy dobry wynik finansowy szpitala możliwy jest przy złym zarządzaniu? - takie pytania do starosty skierował radny Andrzej Matynia.
W obronie dyrektora
Decyzja o odwołaniu Sebastiana Petrykowskiego z pełnionej funkcji dyrektora PZOZ w Starachowicach zapadła 10 lutego. Zarząd powiatu wydał oświadczenie, w którym poinformował, że utracił zaufanie do dyrektora. Co jednak kryje się pod tym stwierdzeniem? Te i szereg innych pytań zadał staroście Dariuszowi Dąbrowskiemu, radny Andrzej Matynia.
- Kto personalnie zainicjował procedurę związaną z odwołaniem dyrektora? Dlaczego zarząd wybrał taką formę podziękowania za dobrą pracę i osiągnięcie dobrych wyników finansowych? Czy zarząd nie powinien podziękować dyrektorowi, a nie zwalniać? Szpital jest dziś w bardzo dobrej kondycji finansowej. Raty kredytu są spłacone z wyprzedzeniem za 2016 i 2017 rok. W kasie jest ok. 8 mln zł do rozdysponowania. Natomiast z podpisanych umów za nadwykonania jest ponad 6 mln zł. Nikt nie pamięta, żeby szpital był w tak dobrej kondycji. Wynik finansowy za 2015 r. będzie najwyższy na plus w historii. Zarząd powinien podać prawdziwą przyczynę odwołania, podziękować dyrektorowi i powiedzieć, że ma inną wizję funkcjonowania lecznicy - mówił A. Matynia.
Dyrektor i zatajone dokumenty
- Kolega radny uznaje tylko jedną prawdę. Jednak zarząd patrzy szerzej - ripostował D. Dąbrowski. - W naszej decyzji nie kierowaliśmy się tylko wynikami finansowymi szpitala. Brane pod uwagę było również wypowiedzenie Zakładowego Układu Zbiorowego (Układ Zbiorowy może określać szerzej i korzystniej uprawnienia pracownicze uregulowane powszechnie w kodeksie lub innych przepisach. Nie może natomiast zawierać przepisów mniej korzystnych dla pracownika niż przepisy prawa pracy), a także innymi aspektami. Zarząd nie podjął tej decyzji pochopnie. Od rozpoczęcia się kadencji wielokrotnie spotykaliśmy się z dyrektorem. Przedstawiciel zarządu uczestniczył w negocjacjach prowadzonych przez dyrektora z pracownikami, związkowcami, dotyczącymi Zbiorowego Układu Pracy. Wiemy kiedy negocjacje zostały zerwane i kto je zerwał. Poza tym pan dyrektor zatajał przed nami informacje, dotyczące opinii na temat zapisu w układzie zbiorowym, wystawionej przez inspektora pracy. Pytany o to, czy opinia już do niego dotarła, zaprzeczał. Jak się później okazało, dokument już dawno znajdował się w korespondencji szpitala, a dyrektor nie ujawniał go, ponieważ opinia był sprzeczna z tym, co on chciał przeforsować - wyjaśnia. - Nie naszą intencją było, by pożegnanie dyrektora odbyło się w taki sposób. Dyrektor niestety opuścił zebranie Rady Społecznej i nie było możliwości pożegnania jakie planowaliśmy.
Prosektorium w prokuraturze
Jak mówi starosta, wyniki finansowe jakie teraz osiąga szpital to w dużej mierze zasługa poprzedniczki dyrektora Petrykowskiego - Jolanty Kręckiej, która zabiegała o wzrost kontraktów. - Poza tym zastrzeżenia nie tylko nasze ale i prokuratury budzi sprawa z wydzierżawieniem pomieszczeń w budynku prosektorium, gdzie opłata za 1 m kw. jest niższa od podatku jaki jest płacony - mówi Dąbrowski.
O zgłoszenie sprawy do prokuratury dopytywał A. Matynia. D. Dąbrowski odpowiedział, że nie widzi takiej potrzeby, bo informację o rzekomych nieprawidłowościach przy dzierżawie prosektorium dotarły do starostwa właśnie z prokuratury, która takie zawiadomienie otrzymała od jednej z firm.
Tymczasem trwają prace nad ogłoszeniem konkursu na stanowisku dyrektora naczelnego PZOZ. Zgodnie z przepisami musi zostać on ogłoszony maksymalnie dwa miesiące od chwili odwołania z funkcji poprzedniego.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze