Katarzyna Górska osiągnęła wiek emerytalny i zakończyła pracę jako Organistka w kościele pw. Najświętszego Serca Jezusowego w Starachowicach.Przez cztery dekady lata akompaniowała wiernym podczas Mszy, ślubów i najważniejszych parafialnych uroczystości.
Katarzyna Górska w parafii pw. Najświętszego Serca Jezusowego na Majówce w Starachowicach pracowała o początku jej istnienia. Na stanowisko organisty zatrudnił ją ówczesny proboszcz ks. Aleksander Sikora, którego poznała w parafii pw. Św. Trójcy w Starachowicach, kiedy był jeszcze wikariuszem.
W tym czasie pani Kasia ukończyła podstawową szkołę muzyczną. Będąc Organistką podwyższała swoje kwalifikacje podejmując studia na Wyższej Szkole Pedagogicznej na kierunku Wychowanie Muzyczne, które pomyślnie ukończyła w roku 1990. Następnie ukończyła Studium organistowskie w Radomiu. Te starania miały na celu zapewnić wiernym odpowiedni poziom muzyczny i właściwą oprawę artystyczną Mszy, ślubów i najważniejszych parafialnych uroczystości.
W tym roku mija 44 lata od kiedy pani Katarzyna usiadła przy klawiszach.Przez ponad cztery dekady akompaniowała wiernym podczas Eucharystii, ślubów, pogrzebów, I komunii, bierzmowania i różnych uroczystości parafialnych a także prowadziła scholę, w której licznie uczestniczyły dzieci i młodzież z parafii na Majówce.
Ponieważ nie miała możliwości pożegnać wszystkich parafiian w kościele, chce podziękować za lata spędzone w kościele na Majówce.
- Pragnę dziś podziękować wszystkim za lata wspólnej modlitwy i śpiewu a szczególnie tym którzy wspierali mnie grą na różnych instrumentach i pięknym śpiewem podczas uroczystości kościelnych. Wszystkim składa serdeczne Bóg zapłać - mówi pani Katarzyna, która osiągnęła wiek emerytalny i zakończyła pracę jako organistka w NSJ.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Dziękujemy za lata muzyki, która towarzyszyła naszym modlitwom, radościom i wzruszeniom. Niestety, postęp technologiczny dopadł nawet naszą parafię i Panią Organistkę zastąpił sztuczny organista. Co prawda nie bierze urlopu, nie spóźnia się i działa po naciśnięciu przycisku, ale wciąż nie potrafi zagrać z takim sercem jak czyniła to Pani Kasia.Będzie nam bardzo brakowało dźwięku organów pod Jej rękami.????????
Szkoda, będzie jej brakować.
Wspaniała, pogodna osobowość, wielka szkoda!
Pani Katarzyno, bardzo dziękuję za pani piękny śpiew oraz grę. Nikt tak nie zagra i nie zaśpiewa pieśni ku czci Matki Bożej, z takim oddaniem i sercem dla Maryi. Ufam, że może jeszcze kiedyś zechce pani wrócić do parafii NSJ. Jest pani częścią parafii. Smutno i pusto bez pani. Może choćby raz w tygodniu podczas mszy środowej i nowenny dla Matki Bożej? Serdecznie panią pozdrawiam i dziękuję, życząc wszystkiego dobrego oraz opieki Matki Bożej na każdy dzień.
Pozwolę sobie wyrazić zdanie. Bardzo szkoda, że pani Katarzyna przeszła na całkowitą emeryturę. Ta pani jest artystką. A każdy artysta ma swój niepowtarzalny styl pracy.
księża w ramach oszczędnści coraz częściej zatrudniają sztucznych organistów. w gadce kilka razy na mszę wciąga taśmę. a pamiętam jak za czasów pierwszego proboszcza wyrzucono z tamtąd młodą organistkę w ciąży przy ludziach, na mszy. ech...
Gdyby jeszcze nie spóźniała się na msze, prowadziła autentycznie śpiew a nie włączała się co jakiś czas itp. Kiedyś mocna schola dzisiaj nie istnieje , parafia ogólnie podupada co zresztą widać po dużo mniejszej liczbie ludzi na mszach ..Jeżeli proboszcz zwraca uwagę organistce podczas mszy to coś chyba nie było do końca tak ...
Mam nadzieje, ze parafia ją godnie pożegnala i podziekowala...44 lata to bukiet, czekoladki, msza sw za posluge oraz jakis upominek... wszedzie sie zdarza, ze organista sie sponia - widzialam jakis komentarz, to normalne .. jak ktos spiewa 7 dni w tygodniu 44 lata, to czasem rodzinne sprawy czy cos... albo dolaczy w polowie mszy sw, to wtedy ksiadz spiewac przeciez tez umie i prowadzi... trzeba byc czlowiekiem, kto nie spoznil sie raz niech rzuci kamieniem :D a jak ksiadz upomina zza oltarza to nieladnie. Powinien osobiscie z szacunkiem a nie cyrk robic, a moze brzuch boli, albo glowa...44 lata...to kawal zycia 7 dni w tygodniu, mogla nawet zemdlec czy cos z raz. Czy ta Pani chciala odejsc? czy ją zwolniono? emerytura to nie przymus a 65 lat to nie 85..ktos cos??
Jednym przeszkadzały pewne rzeczy, innym nie. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Pani Katarzyna pięknie gra i śpiewa, ale widocznie współpraca była utrudniona jeśli się zakończyła. Czasami różnice w oczekiwaniach co do stylu pracy są odmienne i nie do pogodzenia. Niemniej zawsze warto stawiać na kompromis. Może dwóch organistów na zmiany? W niedzielę i uroczystości nowego bo duzo mszy i spore obciążenie, a na tygodniu popołudniami pani Kasia? Rozwiązania są tylko potrzeba dobrej woli obu stron.
Dziękujemy za lata muzyki, która towarzyszyła naszym modlitwom, radościom i wzruszeniom. Niestety, postęp technologiczny dopadł nawet naszą parafię i Panią Organistkę zastąpił sztuczny organista. Co prawda nie bierze urlopu, nie spóźnia się i działa po naciśnięciu przycisku, ale wciąż nie potrafi zagrać z takim sercem jak czyniła to Pani Kasia.Będzie nam bardzo brakowało dźwięku organów pod Jej rękami.????????
Szkoda, będzie jej brakować.
Wspaniała, pogodna osobowość, wielka szkoda!