Dzieciaki po intensywnych zajęciach tanecznych rozbiegły się już do domów, a w korytarzach powoli opadał radosny szum. Ewelina Jamka i Julia Ostatek przysiadły w wygodnych fotelach w foyer niedawno wyremontowanego Parku Kultury. Przez wielkie szyby miejskiej instytucji wpadało łagodne, popołudniowe światło, tworząc idealny klimat do niespiesznej rozmowy po godzinach dynamicznych treningów. W najnowszym, 17. odcinku cyklu „Kulturalne Towarzystwo” zapraszamy na niezwykle szczerą opowieść o pasji, która staje się sposobem na całe życie.
Julia Ostatek – utalentowana starachowicka tancerka, choreografka, pedagożka związana z Zespołem Tańca i Inscenizacji „Plejada” oraz laureatka prestiżowego Stypendium Ministra – bez lukru opowiada o cenie sukcesu, kontuzjach i nastoletnich wyrzeczeniach w czasach liceum. Dlaczego w tej sztuce ważniejsze od złotych medali jest wspólne przeżywanie opowieści?
– Bardzo często to podopieczni mnie inspirują, zwłaszcza kiedy czuję, że robię coś na zasadzie naszej współpracy, wspólnej zajawki, a nie tylko po to, żeby było równo jak w linijce i wygrało jak najwięcej złota. Oczywiście technika jest bardzo ważna i nieustannie nad nią pracujemy, jednak głównie myślę o tańcu jako emocjach, złapaniu widza za serce, przekazaniu historii lub zbudowaniu nastroju.
Reklama
W papierowym wydaniu Tygodnika Starachowickiego przeczytasz m.in.:
???? Pełną, nastrojową rozmowę oraz kod QR do wersji audio podcastu znajdziecie w najnowszym, papierowym wydaniu Tygodnika Starachowickiego!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze