Reklama

Amerykańscy wolontariusze w I LO. Niezwykła historia sprzed 30 lat i wizyta C. Bellamy w ogólniaku

90. rocznica istnienia I Liceum Ogólnokształcącego im. Tadeusza Kościuszki w Starachowicach to doskonała okazja do wspomnień. W przede dniu Jubileuszu, który będziemy wspólnie świętować 10 października razem z byłą dyrektor szkoły Urszulą Anielską, wracamy pamięcią do czasów sprzed 30 lat, kiedy to do Starachowic przybyli nauczyciele z USA z Amerykańskiego Korpusu Pokoju, aby pomagać naszej młodzieży w nauce języka angielskiego.

Amerykański Korpus Pokoju (Peace Corps) to amerykańska organizacja rządowa wysyłająca wolontariuszy do innych państw, którzy pomagali m.in. w edukacji, rozwoju lokalnym, ochronie środowiska i działaniach społecznych. Powstał 1 marca 1961 roku z inicjatywy prezydenta Johna F. Kennedy`ego. I w ramach misji wolontariackich działał także w Polsce do 2001 roku.

Dzisiaj po latach wiele osób pyta, jak doszło do tego, że właśnie do I LO w Starachowicach znaleźli się nauczyciele języka angielskiego z USA? Jak do tego doszło, kto ich zaprosił, kto ich sprowadził?

Reklama

- Były wakacje 1992 roku, kiedy dowiedziałam się (z mediów), że oto do Polski przyjeżdża, z inicjatywy Amerykańskiego Korpusu Pokoju, duża grupa wykwalifikowanych nauczycieli, którzy w ramach wolontariatu będą pomagali polskim uczniom w nauce języka - wspomina Urszula Anielska, ówczesna dyrektor I LO. - W tym czasie w liceum pracowali wspaniali nauczyciele języków obcych, ale pomyślałam, że zatrudnienie nauczyciela - cudzoziemca uatrakcyjni w dużym stopniu proces dydaktyczny.  

I tak się stało. Także dyrektor III LO nieżyjący już Edward Żłobecki, był mocno zainteresowany tym pomysłem. 

Reklama

- Nie było na co czekać. Podjęliśmy natychmiast, prawie, inicjatywę. Już tego samego dnia został nawiązany kontakt z przedstawicielstwem AKP w Warszawie. Rozmowy były konkretne, uzyskane informacje nadały kierunek naszym działaniom. Warunkiem jaki trzeba było, przede wszystkim spełnić, to zapewnienie mieszkania dla nauczyciela. Nie było to łatwe, ale udało się, dobrzy ludzie pomogli. Przedstawiciele z Warszawy, już po kilku dniach byli w Starachowicach, chcieli zobaczyć szkołę, zobaczyć po prostu, jakie są warunki pracy uczniów i nauczycieli, no i zobaczyć miasto, w którym byli po raz pierwszy - dodaje U. Anielska. - Od momentu pierwszego kontaktu wszystko zaczęło się dziać bardzo szybko. Wizyta w Starachowicach, codzienne kontakty z Warszawą i wreszcie informacja, że nauczyciele już są i mogą przyjechać. Z Podkowy Leśnej (tam było zgrupowanie Amerykanów) przywiózł skierowaną do nas wolontariuszkę wicedyrektor szkoły. 

Aideen Mannio, młoda energiczna dziewczyna, szybko nawiązała kontakt z nauczycielami i uczniami. Lubiła swoją pracę. Pracowała przez rok, bo taki czas przewidywał kontrakt.

Reklama

- Rok szybko minął. Pożegnaliśmy Aideen i od nowego roku powitaliśmy równie sympatyczną Stephanie Carascon - skupioną na pracy, która musiała jednak wyjechać w trakcie z bardzo poważnych powodów rodzinnych. Ale wróciła i pracowała w szkole dwa lata. Po niej na rok przybył Scott De Boer, pomysłowy, zaangażowany w pracę w szkole, uczestniczący aktywnie w imprezach organizowanych przez uczniów. Prowadził też Klub Języka Angielskiego, którego członkowie uczestniczyli też w seminariach na terenie całego kraju. Ponadto nasi uczniowie wyjeżdżali na międzynarodowe konferencje organizowane przez Korpus. 

Wolontariusze przyjeżdżali tu głównie po to, aby pomóc polskim uczniom w nauce języka angielskiego. Ale był też inne powody - jak w przypadku Scotta - chęć powrotu do korzeni rodzinnych.

Reklama

- Ponieważ moja babka była Polką, chciałem poznać polską kulturę, Polaków oraz zobaczyć jak naprawdę wygląda życie w tym kraju - mówił na łamach Tygodnika Scott De Boer w 1994 roku.

- Czas mijał, nasza współpraca z nauczycielami z USA układała się bardzo dobrze, zarówno z gronem pedagogicznym, dyrekcją, jak i pracownikami. Równie dobre i częste były kontakty z kierownictwem AKP w Warszawie - dodaje była dyrektor I LO. - W listopadzie 1994 roku przyjechali przedstawiciele Korpusu z Warszawy, aby poinformować mnie, że w najbliższych dniach złoży nam wizytę dyrektor generalna Korpusu Pokoju z Waszyngtonu - Carol Bellamy, która właśnie przyjeżdża do Polski na trzy dni i jeden dzień chce spędzić w Starachowicach, w naszej szkole. C. Bellamy otrzymała nominację na szefową Korpusu bezpośrednio z rąk ówczesnego prezydenta Stanów Zjednoczonych Billa Clintona. 

Reklama

Przez swoich wysłanników poinformowała, że chce poznać szkołę, uczniów, uczestniczyć w zajęciach prowadzonych przez Scotta De Boer i spotkać się w naszej szkole z nauczycielami wolontariuszami  pracującymi w regionie (ok. 40 osób). 

C. Bellamy przyjechała z delegacją, m.in. Johnem Darrah, dyrektorem na Polskę i Jose Manuelem Ralls, wicedyrektorem Korpusu Pokoju (na świat).  

- Przyjęcie, pobyt i organizacja wizyty była dla nas wyzwaniem. Ale sprostaliśmy, chyba... Pani dyrektor C. Bellamy okazała się bardzo kontaktową osobą, otwartą i zainteresowaną tym, co się dzieje w szkole, uczestniczyła w lekcjach prowadzonych przez Scotta. Nawet była pytana, co jej się bardzo podobało. Przyjęliśmy gości, jak potrafiliśmy, był obiad, rozmowy, wymiana poglądów. Usłyszałam wiele komplementów pod adresem naszego LO, nauczycieli, naszej współpracy. Przez skromność, nie powtórzę... - wyznała U. Anielska. - Dopiero z perspektywy czasu uświadomiłam sobie jakie to wszystko miało znaczenie dla szkoły, może nawet dla miasta. To było ogromne wyróżnienie, spośród setek szkół wybrano właśnie nas. 

Reklama

Współpraca z AKP trwała cztery lata. Po latach do dyrektor Anielskiej docierają pochlebne opinie absolwentów, którzy doceniają to. W 1995 roku nauczyciele - wolontariusze z USA opuścili Polskę.  

- Chciałam jednak, aby kontakty z cudzoziemcami trwały. Nawiązałam kontakt z angielską organizacją Teachers for Poland, która także była nastawiona na niesienie pomocy krajom, takim jak wówczas Polska i do szkoły została skierowana na rok Margaret, a po niej  przybył także na rok z Londynu pan Yurek, nauczyciel języka angielskiego. Po sześciu latach współpracy, nauczyciele - cudzoziemcy już nie przyjeżdżali. Niestety... 

Czytaj nas w Google
Dodaj do Google
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Reklama

Wideo Starachowicki.eu




Reklama
Najnowsze wiadomości