W Hiszpanii mieszka od 24 lat. Ten kraj nigdy nie był jej celem ani marzeniem. Po maturze wyjechała na rok do Stanów Zjednoczonych, gdzie poznała Hiszpana i to właśnie za nim wyruszyła w podróż do Madrytu... Okazało się, że to była jedna z najlepszych decyzji w życiu a jej aktorska przygoda w Madrycie wydaje się nie kończącym pasmem sukcesów...
Monika Kowalska miała zaledwie 15 lat, kiedy pojechała na pierwszy casting do Wajdy. Ale to była pomyłka. Nieśmiała, skromna, musiała uczyć się zawodu, by odnaleźć się tzw. showbiznesie. Podczas studiów w Hiszpanii na drugim roku wygrała stałą rolę w serialu młodzieżowym "Rosjanki". Tak się zaczęło.
Rozpoznawalność przyniósł jej najbardziej popularny serial w Hiszpanii pt. "Doktor Mateo", gdzie grała Polkę, która przyjechała z Zakopanego. Po serialu komediowym i familijnym przyszedł czas na serial dramatyczny "Szpital główny". W filmie pt. "Plastikowe morze", zagrała Ukrainkę.
Oprócz filmu spełnia się również w teatrze. Z jej udziałem realizowany był duży spektakl komediowy pt. "Bądź niewinny - nie patrz z kim". Jako producentka zadebiutowała w filmie pt. "Drzwi otwarte", gdzie grała narkomankę. Z jej udziałem realizowany był film pt. "Wygnanie", gdzie gra polską brygadzistką w 13. Brygadzie Dąbrowskiego pod koniec wojny domowej w Hiszpanii. I to właśnie ten kraj przed 24 laty stał się jej domem, którego nie zamieniłaby na żaden inny...
- Nie zamieniłabym Madrytu na żadne inne miasto na świecie, gdyż w Madrycie nikt nie jest cudzoziemcem. To miasto przyjmuje każdego jak swojego i sprawia, że bardzo szybko czujesz się jak u siebie - mówi dodając, że Hiszpania jest krajem niezwykle różnorodnym. - Hiszpanie z północy bardzo różnią się od tych z południa, podobnie jak mieszkańcy Madrytu od tych z Barcelony. Jeśli było się tylko w jednym miejscu, trudno powiedzieć, że zna się cały kraj i właśnie to jest w nim najpiękniejsze - różnorodność mentalności, temperamentów i stylów życia sprawia, że każdy region ma swój własny charakter.
Codzienność w Madrycie
To jest to miasto pełne energii, kultury i nieustannych możliwości. Oferta teatralna, muzealna czy koncertowa jest imponująca, repertuary zmieniają się dynamicznie, a kalendarz wydarzeń nigdy nie jest pusty. To miasto żyje na ulicy, ludzie spotykają się w kawiarniach, spacerują, rozmawiają, spędzają czas w parkach. Klimat ma tu ogromne znaczenie. W Madrycie jest średnio ok. 270-300 dni słonecznych w roku, podczas gdy w Polsce pełnych dni ze słońcem jest ok. 60-80 dni. To wpływa na nastrój i sposób życia.
- Moje życie tutaj jest przepełnione ludźmi i zajęciami, które kocham, które mnie rozwijają i dają mi satysfakcję. Ogromnym atutem jest również styl życia. Jedzenie jest świeże, proste i mało przetworzone. To kraj, w którym naprawdę można dożyć pogodnej, zdrowej starości. Osoby wiekowe są aktywne, podróżują, spotykają się na kawie, spacerują i pozostają częścią życia społecznego - opowiada. - Bardzo łatwo buduje się tu relacje, ponieważ ludzie są otwarci i towarzyscy. Widać także silną kulturę sportu. Popularne są padel, crossfit, tenis, co nie dziwi w kraju, który wychował takie gwiazdy jak Rafael Nadal czy Carlos Alcaraz.
Co łączy a co dzieli?
W odróżnieniu od Polaków Hiszpanie są pogodni, bezpośredni i naturalnie serdeczni.
- Ale różnice regionalne są tu dość wyraźne. W Andaluzji życie toczy się wolniej, sjesta jest obowiązkiem, a stereotypowy obraz Hiszpanii jest tam bardziej widoczny. Madryt natomiast jest miastem szybkim, dynamicznym i momentami niecierpliwym. Tutaj wszystko dzieje się natychmiast. Wystarczy chwila zawahania na światłach i już po ułamku sekundy kierowcy za tobą trąbią, jak oszaleli.
Są też drobne, kulturowe niuanse, które dla Polaka bywają zaskoczeniem. Hiszpanowi nie podaje się solniczki bezpośrednio do ręki, ponieważ uchodzi to za przynoszące pecha. Najpierw należy postawić ją na stole, a dopiero wtedy druga osoba ją bierze. To małe gesty, ale pokazują, jak bardzo kultura codzienności różni się w detalach.
Hiszpania moim domem
W tym momencie nie ma niczego, co by doskwierało Monice w Hiszpanii.
- Technologia sprawiła, że jestem w stałym kontakcie z rodziną i przyjaciółmi w Polsce. Jeśli zatęsknię za polskim jedzeniem, bez problemu znajdę je w polskich sklepach, a nawet w restauracji, gdzie mogę na chwilę wrócić do smaków z dzieciństwa - dodaje. - To prawda, że rynek pracy w Hiszpanii bywa skomplikowany i wymagający, ale ja zorganizowałam swoje życie zawodowe tak, że tego nie odczuwam. Na co dzień pracuję w firmie w godzinach od dziewiątej do czternastej. Nadal realizuję projekty aktorskie, choć obecnie jest to jeden w ciągu roku.
Oprócz pracy wolontariat
Monika mocno angażuje się w wolontariat w opiece paliatywnej.
- Towarzyszę osobom w ich ostatnich tygodniach, miesiącach życia jako wsparcie emocjonalne. To zajmuje dużą część mojej energii, ale jednocześnie daje mi ogromne poczucie sensu. Obecnie kształcę się pod okiem wybitnych specjalistów medycyny paliatywnej w Hiszpanii, takich jak Enric Benito, aby robić to jak najbardziej profesjonalnie. Pomaganie innym w tak granicznym momencie życia jest dla mnie czymś bardzo głębokim i satysfakcjonującym.
Obecny partner życiowy Moniki nie jest Hiszpanem, jest Francuzem. Od lat tworzą szczęśliwy związek i oboje czują się w Hiszpanii doskonale.
- Często podróżujemy do Francji, zwłaszcza w Alpy, skąd pochodzi i gdzie się urodził, ale naszym domem jest Madryt i żadne z nas nie chciałoby tego zmieniać. Prowadzimy bardzo aktywne życie. Wspólnie uprawiamy sport, trenujemy crossfit, gramy w padla, odkrywamy nowe restauracje i korzystamy z bogatej oferty miasta. Mam dwoje dzieci, więc część czasu spędzamy rodzinnie. Jesteśmy pasjonatami escaperoomów, mamy na koncie ponad sto i wciąż kolejne przed nami.
Nie tylko aktorstwo
Monikę można zobaczyć na różnych platformach streamingowych. Niedawno wzięła udział w castingu do nowego projektu filmowego.
- Aktorstwo kocham, ale nie jest to jedyna forma kreatywnego wyrazu, której potrzebuję w swoim życiu. W wolnych chwilach zajmuję się fotografią, wykonuję prace manualne, eksperymentuję. Piszę również krótkie relacje z mojego wolontariatu w opiece paliatywnej - mówi. - Zawodowo wspieram polskie marki, szczególnie z branży beauty, w wejściu i rozwoju na rynku hiszpańskim. Pomagam im odnaleźć się w tutejszym kontekście kulturowym i biznesowym oraz budować widoczność w Hiszpanii.
Bardzo chciałabym także zrealizować autorskie kursy języka hiszpańskiego oparte na metodzie dramy, w której się specjalizowałam. Uważam, że łączenie aktorstwa z nauką języka daje wyjątkowe efekty i pozwala szybciej przełamać barierę mówienia. Marzy mi się organizacja intensywnych, tygodniowych kursów w Polsce, które łączyłyby pracę nad językiem z ekspresją i komunikacją.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Wyjechała do Waszyngtonu i wróciła z Hiszpanem. Teraz jej partnerem jest Francuz .. Z rodziną komunikuje się przez media, nie ma dzieci... Nie chciałabym takiego "szczęścia" ...
Czyżby ta pani wstydziła się faktu, że pochodzi ze Starachowic, bo nigdzie o tym nie wspomina. Mnie osobiście bardziej interesuje dlaczego zmieniła imię i nazwisko, niż to jak się żyje w Madrycie. Ciekawi mnie też to, dlaczego stryj, który niedawno przeszedł na emeryturę z Parku Kultury, nie zaprosił aktorki na spotkanie autorskie do tej instytucji. Może pani Jamka dopyta gwiazdę w powyższych kwestiach.
Wyjechała do Waszyngtonu i wróciła z Hiszpanem. Teraz jej partnerem jest Francuz .. Z rodziną komunikuje się przez media, nie ma dzieci... Nie chciałabym takiego "szczęścia" ...
Czyżby ta pani wstydziła się faktu, że pochodzi ze Starachowic, bo nigdzie o tym nie wspomina. Mnie osobiście bardziej interesuje dlaczego zmieniła imię i nazwisko, niż to jak się żyje w Madrycie. Ciekawi mnie też to, dlaczego stryj, który niedawno przeszedł na emeryturę z Parku Kultury, nie zaprosił aktorki na spotkanie autorskie do tej instytucji. Może pani Jamka dopyta gwiazdę w powyższych kwestiach.