Dariusz Klamczyński ze Szerzaw w gminie Pawłów od najmłodszych lat pracuje na roli. Dziś 39-letni rolnik kontynuuje rodzinne tradycje, prowadząc 20-hektarowe gospodarstwo i hodując bydło opasowe. Jak podkreśla, mimo rosnących kosztów produkcji nie wyobraża sobie życia poza wsią.
Dariusz Klamczyński na wsi żyje i mieszka od urodzenia. Szerzawy w gm. Pawłów to jego rodzinna miejscowość, gdzie rodzice zawsze uprawiali pole i hodowali zwierzęta. 39-letni rolnik kontynuuje te tradycje, z miłości i przywiązania do ziemi.
- Mamy ok. 20 hektarów, to jest własność i dzierżawa. Uprawiam zboże, jest to pszenica pszenżyto i jęczmień oraz kukurydza na kiszonki dla bydła - mówi D. Klamczyński.
W obejściu jest 19 byków - to bydło opasowe rasy simental i limusine. Pan Dariusz kupuje młode, ok. 3-miesięczne byczki i chowa je do ok. 24 miesiąca życia.
- Kupujemy takie byki z wagą ok. 200 kg i hodujemy do wagi ok. 700-800 kg. Oddajemy je potem do ubojni w Tarnowie albo Łukowie - mówi nasz rozmówca. - To nie jest ciężka praca, zasadniczo nie narzekam na pracę w gospodarstwie, bo bardzo to lubię. Zajmowałem się tym od dziecka. Rodzice zawsze hodowli zwierzęta, robiłem przy nich od małego. Wcześniej były jeszcze konie, ale już przestaliśmy je hodować, bo już koń nawet nie spełnia takiej roli w gospodarstwie, jak kiedyś. Dziś konie zastąpiły ciągniki rolnicze i inne maszyny.
Niemałe gospodarstwo w gm. Pawłów jest w pełni zmechanizowane. Choć pan Dariusz nie narzeka na trud i wysiłek związany z pracą, przyznaje, że rolnictwo to ciężki kawałek chleba, ze względu na koszty, które stale rosną.
- Nawet, jak wrócę do domu z pracy, bo oprócz rolnictwa, pracuję na etacie, stanowi to dla mnie taką formę odskoczni. Lubię przybywać w otoczeniu zwierząt, robić przy nich, patrzeć jak rosną, podobnie jest z uprawą. Pomaga mi w tym tata, ale przy zmechanizowanym rolnictwie praca a polu to przyjemność - dodaje.
Obecnie za kilogram żywca cena wynosi od 15,50 - 18,50 zł w zależności od klasy żywca. Pan Dariusz stara się, by jego bydło było najwyższej jakości. To wymaga odpowiedniego żywienia, a co za tym idzie większych nakładów finansowych.
- Nakłady finansowe są duże, ze wzgledu na koszty produkcji - to kosztowne nawozów, zakup materiału siewnego, koszty paliwa, które teraz jest jeszcze wyższe - wylicza rolnik. - Ale nie wyobrażam sobie życia, gdzie indziej, niż na wsi. To przyzwyczajenia, sentyment, rodzinna tradycja. Ubolewam jedynie, że odchodzi się od tradycyjnego rolnictwa, małe i średnie gospodarstwa takie jak moje, przestają mieć rację bytu. Młodzi nie garna się do tego, bo to ciężka praca i bez zamiłowania nic z tego nie będzie. Dobrze, że prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę Aktywny Rolnik, bo ona wcześniej czy później doprowadziłaby do zagłady małych gospodarstw. Cieszy mnie również, że są w regionie osoby takie jak np. poseł Krzysztof Lipiec, Jana Zawisza, przewodniczący Solidarności Rolniczej czy Damian Niedziela, członek Izby Rolniczej, którzy zabiegają o nasze sprawy i polską ziemię, żeby pozostała w polskich rękach.
Jeśli chodzi o hodowlę bydła opasowego to mercosur - gdzie dzisiejszy rząd się na to zgadza - zabije polskiego hodowcę i konsumenta.
- Stracimy na tym wszyscy a zarobią korporacje, które zajmują się importem. Wołowina z Brazylii nie nadaje się do utylizacji a co mówić o spożyciu przez ludzi. Spadek cen zboża, ziemniaka, mleka i innych płodów rolnych powoduje, że polskie rolnictwo znajduje się w trudnej sytuacji. PSL i cały rząd koalicyjny nie dba o polskie rolnictwo, odczuwają to też konsumenci z miast bo muszą więcej płacić za żywność. Rolnik wyprodukuje i otrzymuje najniższą zapłatę, pośrednik kupi sprzeda zarobi, konsument zapłaci najwięcej to od lat zły system handlowy w sektorze rolniczym. Restrykcje unijne narzucane na kraje członkowskie powodują niską opłacalność. Teraz mamy 80 tys gospodarstw rolnych w woj. świętokrzyskim a 15 lat temu było o 17 tys. więcej - dodaje.
***
Czy wiesz, że...
Simental to szwajcarska rasa bydła typu mięsno-mlecznego, wyhodowana w średniowieczu w dolinach rzek Simme i Saane z bydła miejscowego. Charakteryzuje się umaszczeniem biało-kremowym lub czerwono-białym, głowa umaszczona na biało.
Limousine to natomiast francuska mięsna rasa bydła domowego, pochodząca z regionu Limousin o surowym klimacie. Te trudne warunki środowiskowe wpłynęły niewątpliwie na takie cechy dzisiejszych zwierząt jak: zdrowie, kondycja, zdolności adaptacyjne.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
To ciekawe . Z miłości do ziemi pracuje na etacie a w ramach hobby prowadzi gospodarstwo. Zastanawiałem się skąd ten artykuł aż w końcu pojawił się tam drugi bohater, poseł Lipiec i wszytko się wyjaśniło..
Ale żeby tak hodować francuskie???a nawet szwajcarskie ???rasy bydła w świętokrzyskiem??? To prawie ...jak szkocka rasa i Maciek z serialu Rolnicy Podlasie.
I to jest zaradny chlop. Panny pewnie zabijaja sie o wzgledy Pana Dariusza. Takiego faceta teraz ze swieca szukac.
Z miłości do gospodarstwa jako dodatek a jednak musi mieć pewny etat. Pewnie jakby tego etatu nie było to pewnie za granicą by pracował w czyimś gospodarstwie. Ogólnie to sposób trzymania bydła jak za komuny więc tradycja jak się patrzy. Są fajniejsze gospodarstwa z bydłem gdzie pan poseł może popatrzeć ???? te zdjęcia jak niektóre kiełkojady podłapią to tylko problem się zrobi
To ciekawe . Z miłości do ziemi pracuje na etacie a w ramach hobby prowadzi gospodarstwo. Zastanawiałem się skąd ten artykuł aż w końcu pojawił się tam drugi bohater, poseł Lipiec i wszytko się wyjaśniło..
Ale żeby tak hodować francuskie???a nawet szwajcarskie ???rasy bydła w świętokrzyskiem??? To prawie ...jak szkocka rasa i Maciek z serialu Rolnicy Podlasie.
I to jest zaradny chlop. Panny pewnie zabijaja sie o wzgledy Pana Dariusza. Takiego faceta teraz ze swieca szukac.