Wchodził na murawę z założeniem, by odwrócić losy rywalizacji. Spotkanie zakończył z asystą na koncie. Wychowanek starachowickiego Sokoła, a także były pomocnik Juventy Maciej Śliwa, zagrał w meczu ćwierćfinałowym piłkarskiego Pucharu Polski. W końcówce niewiele zabrakło do tego, by jego Miedź Legnica doprowadziła do dogrywki w starciu z warszawską Legią. Ostatecznie górą okazali się goście.
Na to spotkanie nie tylko kibice klubu z Dolnego Śląska czy Warszawy, ale również innych zakątków kraju, patrzyli z zapartym tchem. Ćwierćfinałowa konfrontacja z udziałem miejscowej Miedzi i Legii była bowiem pierwszą, po blisko 80-dniowej przerwie, spowodowanej pandemią koronawirusa. Awans do półfinału rozgrywek wywalczyli "Wojskowi", którzy pokonali gospodarzy 2:1. We wtorek, na murawie nie zabrakło również starachowickich akcentów. Zgodnie z zapowiedziami i przypuszczeniami TYGODNIK-a oraz portalu starachowicki.eu, szkoleniowiec gospodarzy Dominik Nowak dał szansę gry Maciejowi Śliwie.
Pomocnik z inklinacjami do gry ofensywnej, na boisku zameldował się w 65. minucie. Legia prowadziła już wówczas 2:0, po trafieniach Gruzina Valeriana Gvilli z 17. minuty, a także bramce Mateusza Cholewiaka, która padła na początku drugiej części. W trakcie telewizyjnej transmisji, a tuż przed tym jak pojawił się na placu gry, wychowanka Sokoła Starachowice chwalił sam Paweł Golański.
- Trener Miedzi zapewne liczy na to, że Śliwa rozrusza ofensywę gospodarzy. Ma ku temu wszelkie predyspozycje, bowiem w tym sezonie zanotował już na swoim koncie trzy asysty – mówił w Polsacie Sport, współkomentujący spotkanie piłkarz, który w słynnym meczu na Stadionie Śląskim w Chorzowie zatrzymał Portugalczyka Cristiano Ronaldo. Zdaniem Golańskiego, zastosowany przez szkoleniowca I-ligowej ekipy wariant z dwoma szybkimi skrzydłowi miał zdać egzamin. Słowa wypowiedziane przez byłego reprezentanta kraju, szybko sprawdziłyby się.
W 72. minucie, zawodnik który kolejne kroki w przygodzie z futbolem stawiał w Juvencie Starachowice był bliski szczęścia. Strzałem zza pola karnego chciał zaskoczyć debiutującego w bramce warszawian, Wojciecha Muzyka. Na 120 sekund przed końcem regulaminowego czasu gry, akcja toczyła się pod bramką Legii. Futbolówka, przed polem karnym odegrana została do Macieja Śliwy, a ten dośrodkował ją w 16, idealnie na głowę Pawła Zielińskiego, który pokonał golkipera przyjezdnych. W końcówce, po tym jak czerwoną kartkę obejrzał Igor Lewczuk, "miedziowi" zwietrzyli szansę na wyrównanie. Bramka na 2:2 ostatecznie nie padła, a starachowiczanin mecz zakończył z okazałą asystą. Gol dla Miedzi okazał się jedynym, na jakiego stać było miejscowych. Do półfinału PP awansowali podopieczni Aleksandara Vukovicia.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze