By myśleć o skutecznej walce z jedno z dwóch miejsc, gwarantujących wejście do IV ligi zespół Arkadiusza Bilskiego musiał spełnić jeden, ale jakże ważny warunek. Ograć w meczu wyjazdowym Klimontowiankę Klimontów. Starowi sztuka ta się nie udała. I zamiast 3 punktów straty do wicelidera tabeli, ekipa z miasta nad Kamienną do drugiego miejsce traci już 9 "oczek".
Czy wszystko stało się już jasne, a o sezonie 2017/18, powoli będzie już można zapomnieć, budując drużynę na rundę jesienną? - Z pewnością, z porażki musimy jak najszybciej wyciągnąć wnioski. Przed niedzielnym spotkaniem wypadło kilku kluczowych zawodników, których brak był widoczny – powiedział Arkadiusz Bilski, szkoleniowiec Staru, który do Klimontowa jechał z nadziejami na wygraną, a przede wszystkim na zmniejszenie straty do rywala. Gospodarze zdobyli na początku dwie bramki, które ustawiły przebieg rywalizacji. - Przy jednym z goli, zawodnik Klimontowianki znajdował się na pozycji spalonej. Tuż przed przerwą Łukasz Gruszczyński, wpisał się na listę strzelców, dzięki czemu, na drugą odsłonę wyszliśmy bardziej podbudowani. Zależało nam na tym, by dogonić wynik – zaznaczył szkoleniowiec zielono-czarnych.
W drugiej odsłonie, kluczowa mogła okazać się sytuacji z udziałem najlepszego strzelca Staru Mariusza Fabjańskiego. - Naszym zdaniem był faulowany w polu karnym. Gwizdek arbitra jednak milczał. W końcówce gospodarze, pokonali Adriana Bzymka po raz trzeci. Próbowaliśmy odpowiedzieć, ale to wszystko na co było nas stać – podkreślił trener przyjezdnych. - Porażka jak każda boli, ale będziemy grali do końca. Broni nie zamierzamy składać. Na pewno perspektywa walki o awans oddaliła się. Musimy się pozbierać i otrząsnąć, bo w najbliższą środę gramy kolejne, ważne spotkanie – dodał.
Komentarze