Wielkanoc kojarzy się z domowym ciastem, zapachem żurku i stołem zastawionym tradycyjnymi potrawami. W tym roku lista świątecznych dań może być nieco skromniejsza, bo i ceny w sklepach wyższe. A te z dnia na dzień rosną, podobnie jak ceny paliw.
Polacy podchodzą do świątecznych wydatków coraz bardziej pragmatycznie. Deklarowany budżet na Wielkanoc mieści się w przedziale 250-500 zł. Większość planuje wydatki na poziomie ub. roku. Problem w tym, że za te same pieniądze w tym roku będzie można pozwolić sobie na znacznie mniej.
Choć na pierwszy rzut oka koszty Wielkanocy kojarzą się głównie z cenami żywności, w rzeczywistości kluczową rolę odgrywa paliwo. A to z dnia na dzień idzie w górę w zastraszającym tempie - już teraz dochodzi do 9 zł za litr. To z kolei uruchamia efekt domina: droższy transport produktów, wyższe koszty produkcji, wzrost cen energii, a finalnie - wyższe ceny na sklepowych półkach.
Sezonowe podwyżki przed Wielkanocą to nic nowego - zwykle wynoszą około 2-5 proc. Jednak w tym roku sytuacja jest bardziej napięta. Prognozy wskazują, że ceny mogą wzrosnąć nawet o 5-8 proc. a w niektórych kategoriach (np. produkty importowane czy wymagające chłodzenia) nawet do 10 proc.
Eksperci ostrzegają, że masowe wykupywanie produktów przed świętami może dodatkowo napędzać wzrost cen. To mechanizm znany z wcześniejszych lat - panika zakupowa prowadzi do chwilowych braków, a te z kolei skłaniają sprzedawców do podwyżek.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze