Mieszkańcy osiedla Skarpa w Starachowicach skarżą się na otoczenie altany śmietnikowej. Mają podejrzenia, że "śmietnik pod śmietnikiem" robią ci, którzy prowadzą działalność w sąsiedztwie nie ponosząc kosztów związanych z odbiorem odpadów. Zarządca ma zupełnie odmienne zdanie na ten temat...
- Altana śmietnikowa przy ul. Wojska Polskiego woła o pomstę do nieba - mieszkańcy skarżą się na jej otoczenie. - Worki ze śmieciami rzucane są, gdzie się da. Do tego elementy mebli, gruz, śmieci różnej maści. Widok jest okropny - centralny punkt osiedla to składowisko śmieci, które stanowi wątpliwą wizytówkę! Ale zasadnicze pytanie jest takie, czy podmioty prowadzące działalność w sąsiedztwie mają umowy na odbiór odpadów? Bo jest podejrzenie, że mieszkańcy bloków ponoszą koszty a śmietnik żyje swoim życie.
Zarząd Starachowickiej Spółdzielni Mieszkaniowej, administrator budynków na Osiedlu Skarpa ma zupełnie inne zdanie na ten temat.
- Problem jest duży, złożony i nie dotyczy wyłącznie tej lokalizacji - odpowiada Dariusz Gębusia, zastępca prezesa SSM. - To jest wina wyłącznie mieszkańców, że altana tak wygląda. To mieszkańcy gromadzą tam meble, gruz itp. Te śmieci nie pochodzą z lokali użytkowych - zresztą one mają podpisane umowy na odbiór odpadów. To są odpady z mieszkań. Trudno sobie poradzić z tym problemem, bo mieszkańcy nie chcą ujawniać kto to podrzuca. Kamery zamontować nie wolno, wizerunek jest ważniejszy niż podrzucanie śmieci. Efekt jest taki, że faktycznie to mieszkańcy ponoszą koszty i co dwa tygodnie zlecamy wywożenie stamtąd odpadów wielkogabarytowych, które od razu powinny trafiać do Punktu Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych. Są tacy, którzy to wiedzą i zamawiają kontenery, albo specjalne bagi, ale wielu chcąc uniknąć kosztów wyrzuca, gdzie się da. Na wątpliwą wizytówkę przy wjeździe do przychodni skarżą się również zarządzający. A my mamy związane ręce. Ludzie wrzucają tego typu odpady nawet do zmieszanych - potem odstajemy zdjęcia od firmy wywożącej śmieci i ponosimy koszty za brak segregacji. Podobna sytuacja jest m.in. przy ul. Murarskiej na osiedli Skałka, gdzie nie nadążymy mebli wywozić. Ludzie mają widać za dużo pieniędzy.
Pieniędzy być może dużo, ale kultury widać brak, co widać na załączonych zdjęciach.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze