Ambitna postawa, a przede wszystkim gra do ostatniego gwizdka arbitra przyniosły oczekiwany efekt. Star Starachowice (świętokrzyska klasa okręgowa) pokonał w meczu wyjazdowym OKS Opatów. Ekipa Arkadiusza Bilskiego, po zmianie stron dwukrotnie wpisywała się na listę strzelców. Dzieła zniszczenia dopełnił Emil Gołyski. Środkowy pomocnik był jednym z architektów niedzielnego sukcesu, w konfrontacji ze Spartą Kazimierza Wielka.
Początek czwartkowej konfrontacji należał do zespołu z miasta nad Kamienną. Przewaga starachowickiego teamu nie podległa żadnej dyskusji, a na efekty kibice zielono-czarnych nie musieli czekać zbyt długo. W 20. minucie pierwszy cios wyprowadził Dariusz Anduła i przyjezdni prowadzili 1:0. Do remisu tuż przed przerwą doprowadził Piotr Frańczak. Jednak to, co działo się po zmianie stron, należało do Staru. W 48. minucie, starachowiczanie ponownie objęli prowadzenie. Mariusz Fabjański jak na rasowego snajpera przystało zachował się najprzytomniej w polu karnym rywali, wykorzystując błąd defensywy. Do końca spotkania, stojący między słupkami Patryk Sieczka i jego koledzy z bloku obronnego, nie dali się zaskoczyć.
Podobnie było w niedzielę, gdzie Star zaaplikował przeciwnikowi pięć goli. Trzy z nich były dziełem Mariusza Fabjańskiego. Ale w zespole Bilskiego było więcej pozytywnych akcentów. - Mecz można podsumować krótko: pod dyktando jednego zespołu. Przeciwnikowi wybiliśmy piłkę z głowy – podkreślił szkoleniowiec gospodarzy. Sporo pochlebnych recenzji za potyczkę ze Spartą Kazimierza Wielka zebrali m.in. Patryk Kosztowniak, a także Jakub Nowocień. - Ważną postacią był również Emil Gołyski, który swoimi celnymi podaniami otwierał drogę do bramki napastnikom. Cała drużyna pracowała na ten sukces. Wyglądaliśmy solidnie przez 90 i nieco ponad minut. Nie chciałbym wystawiać indywidualnych ocen, ale faktem jest, że zasłużyliśmy na triumf – powiedział po ostatnim gwizdku arbitra trener Bilski.
Komentarze