Od ubiegłego roku zatrudnienie w starachowickiej Straży Miejskiej zmniejszyło się o dwanaście etatów. Czy to powolny koniec?
- Coraz rzadziej widuję strażników miejskich, a przechadzających się na piechotę jak to było niegdyś to już się chyba w ogóle nie uświadczy. Co się dzieje? - mówi pan Maciej.
Powodem takiego stanu rzeczy może być kurcząca się ekipa miejskich strażników, która na początku miesiąca znów się zmniejszyła. Mówił o tym wielokrotnie komendant strażników Waldemar Jakubowski. Wspominał o trudnościach w obsadzeniu dyżurów, patrolach, a co najważniejsze działanie w taki sposób, by dawać satysfakcję i bezpieczeństwo mieszkańcom.
Straż Miejska w Starachowicach stworzona za czasów prezydentury Grzegorza Walendzika zmniejsza zatrudnienie. Jeszcze w 2014 roku dyżury i patrole były obstawiane ok. 27 etatami. Dziś zatrudnionych jest o blisko połowę mniej. Obecnie w Straży Miejskiej jest 15 etatów. - Od 2014 roku zlikwidowano 12 etatów. Wszystko ze względu na oszczędności - mówi Iwona Ogrodowska, rzecznik prasowy Urzędu Miejskiego w Starachowicach.
Czy prezydent chce małymi krokami doprowadzić do likwidacji jednostki? Jaki będzie dalszy los strażników?
- Intencją prezydenta Marka Materka nie jest likwidacja Straży Miejskiej. Ograniczenie liczby etatów było działaniem czysto ekonomicznym i reorganizacyjnym zarówno w straży jak i urzędzie miejskim. Celem są oszczędności w administracji. W ten sposób udało się zaoszczędzić ponad 600 tysięcy złotych - dodaje rzecznik.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze