Na szczęście dla kibiców bodzentyńskiej Łysicy mało prawdopodobne jest by sprawdził się czarny scenariusz, jeśli chodzi o dofinansowanie z miejskiej kasy. - Jeśli klub pomyślnie przebrnie przez procedurę konkursową, będzie mógł liczyć na taką samą kwotę, jak w tym roku – deklaruje w rozmowie z TYGODNIK-iem Andrzej Jarosiński, zastępca burmistrza miasta i gminy Bodzentyn.
Jarosiński, który realia bodzentyńskiego sportu zna jak mało kto (sam w przeszłości reprezentował barwy miejscowej Łysicy) zapewnia, że klub może spać spokojnie. - Z prezesem Łysicy odbyłem rozmowę na temat klubu, wychowanków i tego co dzieje się wokół. Wiele w ciągu ostatnich miesięcy się zmieniło. Gmina, a przede wszystkim mieszkańcy zaczęli dostrzegać to, że w drużynie seniorów coraz większą rolę zaczynają odgrywać wychowankowie. Optymistyczne jest z pewnością to, że szkoleniowiec umiejętnie i sukcesywnie wprowadza ich do zespołu – podkreśla Jarosiński.
Jak dodaje, wychowankowie Łysicy, a przede wszystkim większa niż jeszcze do niedawno miało to miejsce liczba, są mocnym argumentem do rozmów na temat pieniędzy. - W 2015 r. Łysica w ramach otwartego konkursu ofert otrzymała 120 tys. zł. Dziś wiele wskazuje na to, że kwota dofinansowania na przyszły rok zapewne będzie podobna, a na pewno nie mniejsza. Choć były i takie zakusy, by klub dostał mniej pieniędzy – podkreśla zastępca burmistrza Bodzentyna. Zastrzyk gotówki z gminnej kasy pozwoli nie tylko na dokończenie sezonu, ale także na plany o kolejnym.
- Taka informacja z pewnością jest budująca. Jeśli rzeczywiście słowa wiceburmistrza sprawdziłyby się, powinniśmy być spokojni o ligowy byt - komentuje Piotr Dejworek, trener Łysicy. Niewykluczone, że klub z ul. Wolności otrzyma jeszcze inne wsparcie, w postaci pracownika odpowiedzialnego za przygotowanie obiektu i boiska piłkarskiego. - Zastanawiamy się nad zatrudnieniem takiej osoby na staż – informuje Jarosiński.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze