Z jednej strony krzaki z drugiej pies, który słusznie broni swojej posesji, tyle, że sieje postrach wśród przechodniów. Dla naszej Czytelniki to codzienność - bo każdego dnia pokonuje tamtędy drogę do pracy i z powrotem.
- Każdego dnia przemieszczam się ul. Miodową na przystanek autobusowy - interweniuje kobieta. - Wieczorem albo w godzinach wczesno rannych, bo tego wymaga moja praca. Rosną tam ogromne krzaki przy chodniku, czasem trudno przejść, zwłaszcza jak spadnie śnieg trzeba na ulicę wychodzić. To niebezpieczny odcinek drogi. Na łuku, pod górkę. Jakby tego było mało przy ulicy jest stale otwarty wjazd na posesję a tam wzdłuż ogrodzenia biega duży pies i ujada na każdego przechodnia. Boję się, że któregoś dnia wybieganie na ulicę. Raz już miała ogromny strach w oczach, wokół ciemno, żadnej żywej duszy, bo mało kto tamtędy chodzi a samochody o tej porze też nie często jeżdżą. Czy jest na to sposób? - pyta pani Anna.
Przekazaliśmy interwencję straży miejskiej, która obiecała zająć się sprawą.
- Sprawdzimy, ustalimy właściciela terenu i zobowiążemy go do podcinki zakrzaczeń, jeśli stanowią utrudnienie dla ruchu drogowego - deklaruje st. insp. Artur Słowik, ze Straży Miejskiej w Starachowicach. - Będziemy również interweniować u właściciela posesji, po której biega pies, by zadbał o to, aby brama była zamknięta, a pies nie miał możliwości wyjścia na ulicę.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze