Jak wyglądały jego ostatnie godziny, a także minuty przed tym, kiedy został odnaleziony na chodniku? - to jedno z kluczowych pytań, na które starachowiccy śledczy próbują znaleźć odpowiedź od kilku dni. W niedzielny (28 lipca) poranek, na ul. Dwernickiego w Starachowicach przypadkowa osoba natknęła się na leżącego w plamie krwi 30-latka. Mężczyzna w poniedziałek zmarł.
Batalia lekarzy o uratowanie jego życia trwała kilkanaście godzin. W kieleckiej placówce medycznej, mężczyzna zmarł w miniony poniedziałek. Prokuratura Rejonowa oraz funkcjonariusze Komendy Powiatowej Policji, ustalają okoliczności tragicznego zdarzenia. Przedstawiciele organów ścigania gromadzą materiał dowodowy w sprawie. Zabezpieczone, o czym informowaliśmy wcześniej na łamach portalu starachowicki.eu, zostały nagrania z kamer monitoringu.
Nasi funkcjonariusze starają się dotrzeć do jak największego grona osób, które mogły mieć ostatni kontakt z mężczyzną. Przesłuchiwani są świadkowie - powiedział w piątek (2 sierpnia) podinsp. Aleksy Hamera, naczelnik wydziału prewencji Komendy Powiatowej Policji. Zadaniem policjantów jest m.in. to by odtworzyć ostatnią drogę, jaką podążał 30-latek. Z kim był? Kogo spotkał po drodze? Czy przebywał u kogoś w mieszkaniu?
Mundurowym, którzy w niedzielny poranek otrzymali zgłoszenie i pojawili się błyskawicznie na miejscu, niestety nie udało się przesłuchać 30-latka. Jak podkreślają śledczy, nie pozwalał na to stan jego zdrowia. Ze starachowiczaninem nie było kontaktu. Przy sobie nie miał również żadnych dokumentów.
Postępowanie prowadzone jest w związku z art. 156 par. 3 Kodeksu Karnego, a zatem spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu – zaznaczył naczelnik Hamera.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Mandaty za picie pod chmórką potrafią tylko wystawiać. Szybko zamknęli sprawę.