Remisem 2:2, a co za tym idzie podziałem punktów zakończył się pierwszy mecz beniaminka świętokrzyskiej B klasy gr. III, Wodnika Styków. Ekipa trenera Szymona Sionka zatrzymała lidera z Wojciechowic. Gospodarze byli bliscy zgarnięcia pełnej puli. Do pierwszego zwycięstwa przed własną publicznością zabrakło im zaledwie 10 minut.
W 80. minucie Karol Kusiak, tak niefortunnie wpakował piłkę do siatki, że szans na skuteczną interwencję nie miał golkiper Wodnika Kamil Marcula. Dla drużyny ze Stykowa, która w dwóch poprzednich spotkaniach zanotowała komplet zwycięstw, niedzielna konfrontacja była pierwszą przed własną publicznością. Mecz odbył się na boisku w Brodach, na którym na co dzień swoje pojedynki rozgrywa Kamienna (klasa okręgowa).
Spotkanie 4. kolejki udanie rozpoczęło się dla Estera. W 6. minucie Bartosz Maruniak wpakował futbolówkę do siatki. Tuż przed gwizdkiem kończącym pierwszą odsłonę widowiska, ciężar odpowiedzialności na swoje barki wziął kapitan Wodnika, Mateusz Kania. 20-latek pewnym uderzeniem z rzutu karnego pokonał bramkarza przyjezdnych. W drugiej połowie przewagę posiadali podopieczni Szymona Sionka.
Patryk Garbacz w 67. minucie zachował najwięcej zimnej krwi pod bramką Estera. Mecz zakończył się remisem, choć gospodarzom z pewnością nie można było odmówić woli walki i zaangażowania do ostatnich sekund.
Pozytywne dla zespołu ze Stykowa na pewno jest to, że w kolejnych potyczkach to rywale będą musieli obawiać się beniaminka. W ekipie z gminy Brody, jest kilku graczy, którzy zapewne będą chcieli udowodnić, że stać ich na grę w wyższej niż B klasa, lidze. Kolejna okazja ku temu, już w niedzielę, 22 września. Wodnik zmierzy się na wyjeździe z Marolem Jacentów (początek spotkania o godz. 11).
Komentarze