Już teraz ciepłownie nie mają wątpliwości, że obecny sezon grzewczy będzie dotkliwy finansowo dla odbiorców. Ci, którzy nie oszczędzali podczas mrozów muszą się liczyć z dopłatami lub brakiem nadpłat podczas rozliczeń.
W wielu częściach kraju z powodu mroźnej zimy wzrosło zużycie ciepła. Wszyscy obawiają się nadchodzących rachunków i ewentualnych dopłat przy rozliczaniu sezonu grzewczego. W niektórych budynkach odnotowano nawet 20-30 proc. wyższe zużycie ciepła w porównaniu do ubiegłego roku. Rachunki grozy mogą pojawić się za kilka miesięcy, gdy zarządcy wyliczą rzeczywiste koszty ogrzewania za zimę.
Czego mogą się spodziewać mieszkańcy zasobów wielorodzinnych w Starachowicach, którzy korzystają z ciepła sieciowego?
- Nie da się ukryć, że od dekady mieliśmy do czynienia z prawdziwą zimą. Zwłaszcza miesiąc styczeń był bardzo mroźny. Ilość wyprodukowanego i sprzedanego ciepła była na pewno większa niż w poprzednich latach. W styczniu br zużycie węgla była na poziomie 3992,2 tony a oleju opałowego - 83060 litrów. Dla porównania w styczniu 2025 roku zużycie było na poziomie 60423,9 GJ a w styczniu 2026 roku - 81290 GJ. Szacunkowy wzrost jest na poziomie ok. 25 proc. - mówi Marcin Pocheć, prezes Zakładu Energetyki Cieplnej w Starachowicach.
Podczas największych mrozów wielu mieszkańców bloków odkręcało kaloryfery na maksimum. Jak radzą eksperci, żeby ciepło było jak najbardziej wydajne, zasłony i firanki powinny sięgać maksymalnie do parapetu nad grzejnikiem. Nie wolno zastawiać grzejnika meblami ani innymi elementami wyposażenia. Możemy również zainstalować ekran zagrzejnikowy - czyli specjalną folię aluminiową na styropianie, którą mocujemy za grzejnikiem.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze