Coraz trudniejsza robi się sytuacja Kamiennej Brody (IV liga świętokrzyska). Ekipa z powiatu starachowickiego, po tym jak z funkcji szkoleniowca zrezygnował Krzysztof Trela, po raz kolejny musiała przełknąć gorzką pigułkę. Na stadionie przy ul. Sportowej, po punkty sięgnęła staszowska Pogoń, wygrywając 1:0. Autorem trafienia był w 62. minucie Ernest Rozmysłowski.
Z meczu na mecz kryzys Kamiennej pogłębia się. O ile jeszcze porażkę z liderem rozgrywek z Kielc można było zakładać, o tyle strata punktów w meczu przed własną publicznością ze staszowską Pogonią może kosztować wiele. Gospodarze mieli wszystko w swoich nogach, by pokusić się o pełną pulę. Stało się jednak zupełnie inaczej. Ekipa z Brodów ponownie schodziła z murawy w roli przegranego. Miejscowym nie pomogła nawet gra w przewadze. Od 55 minuty Pogoń grała w dziesiątkę. Kacper Kobryń ukarany został czerwoną kartkę w konsekwencji dwóch żółtych.
Kamienna nie zdołała jednak znaleźć sposobu na pokonanie bramkarza rywali, a gościom do ostatniego gwizdka udało się zachować czyste konto. W niedzielnej konfrontacji na ławce trenerskiej zasiedli Jacek Świtoń, dla którego był to symboliczny powrót do latach, a także Krystian Kanarski, którego nazwisko wymieniane jest w kontekście klubu z powiatu starachowickiego. - Szukamy trenera. W ciągu najbliższych dni powinno się wyjaśnić, kto będzie prowadził zespół - powiedział Mirosław Zięba, wiceprezes Kamiennej. Nowy szkoleniowiec na pracę z drużyną nie będzie miał zbyt wiele czasu.
W niedzielę, 14 kwietnia Kamienna przed własną publicznością zmierzy się z nieukrywającym wysokich aspiracji Granatem Skarżysko-Kam. Początek meczu o godz. 16.
Komentarze