Powiat starachowicki to nie tylko ludowe tradycje i obyczaje wiejskie. Przed laty kwitło tu również życie dworskie, o czym opowiadał Grzegorz Bernaciak, kustosz Izby Tradycji i Dziedzictwa Kulturowego w Brodach podczas spotkania pt. "Dawny karnawał nad Kamienną".
Wydarzenie odbyło się w Czytelni Miejskiej Biblioteki Publicznej w Starachowicach i pozwoliło uczestnikom przenieść się w czasy XIX-wiecznych dworów szlacheckich, gdzie karnawał był jednym z najważniejszych okresów życia towarzyskiego. O dawnych balach, zwyczajach i etykiecie opowiadał Grzegorz Bernaciak, któremu towarzyszyła żona Agnieszka.
W spotkaniu wzięli udział pasjonaci historii. W rolę wodzireja wcielił się Andrzej Jacek Tarnowski - stały aktor "Historycznych Czwartków" w MBP. W stroju balowym, idealnym do poloneza, wystąpił również Sławomir Krzemiński herbu Prus II. Suknię z epoki z charakterystyczną turniurą udostępniła Agnieszka Sarzyńska z Dekoratorni, a stół biesiadny z historyczną zastawą przygotował Stanisław Jaruszewicz z Zabytkowej Zagrody w Marcinkowie. Wspomnieniami związanymi z karnawałem podzieliła się Dorota Kiełek.
Spotkanie rozpoczęło się od poloneza - tańca, który tradycyjnie otwierał bale w dawnych dworach.
- Dawny karnawał był swoistym targiem matrymonialnym - mówił Grzegorz Bernaciak, opowiadając o zasadach dworskiej etykiety. Jak wyjaśniał, ważną rolę odgrywały wizytówki z informacją o gościach, przygotowywane często z myślą o służbie. Podczas uczty pan domu zasiadał na szczycie stołu, a najważniejsi goście zajmowali miejsca po jego prawej stronie, natomiast panie wchodziły jako pierwsze.
Dzięki pomocy regionalistów Krzysztofa Gębury z Brodów, Jadwigi Rafalskiej-Kawalec z Mirca, Jerzego Hamery z Pawłowa oraz Kazimierza Winiarczyka z Wąchocka - udało się ustalić lokalizację wielu dawnych dworów i dworków w powiecie starachowickim. Znajdowały się one m.in. w Krynkach, Brodach, Tychowie Starym, Mircu, Gadce, Jagodnem, Osinach, Wąchocku, Parszowie, Ratajach, Pawłowie, Warszówku, Zapniowie, Szeligach, Radkowicach, Pokrzywnicy, Chybicach, Brzeziu i Tarczku.
- W większości były to niewielkie dworki, dlatego na czas karnawału dobudowywano drewniane wiaty, aby powiększyć przestrzeń do tańca - opowiadał Bernaciak. - Jadwiga Prendowska z Mirca, bohaterka Powstania Styczniowego, wspominała w swoich pamiętnikach trzydniowy bal karnawałowy w Łomnie oraz kulig dla ponad stu osób. Kuligi i polowania były bowiem nieodłącznym elementem zimowego życia towarzyskiego.
Podczas spotkania wybrzmiała Fraszka Kazimierza Laskowskiego, która w żartobliwy sposób podsumowuje karnawałowe realia:
"Chodziła na rauty, chodziła na bale, Sto dwadzieścia razy tańcząc w karnawale. Aż wreszcie panieństwem skończywszy ostatki, Po białym mazurze została... u matki".
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze