Mimo ambitnej postawy, zespół Piotra Dejworka oraz Mariusza Wójcika w zaległym spotkaniu 2. kolejki Centralnej Ligi Juniorów U-17, nie sprostał krakowskiej Wiśle. W drużynie gospodarzy na wyróżnienie zasłużył Adrian Szast. Młody golkiper Juventy Starachowice, po przerwie ratował swoich kolegów z opresji. – Podobnie jak w Lublinie, zabrakło nam sportowej agresji – zaznaczył szkoleniowiec gospodarzy.
Juventa, kilka dni wcześniej uległa BKS-owi Lublin 0:3. W środę miała nadzieję, na zrehabilitowanie się za porażkę i wywalczenie kolejnych w tej rundzie, 3 punktów. - Jeśli możemy powiedzieć tak po porażce, to cichym bohaterem był Michał Michalczyk, który zrealizował założenia. Był tam, gdzie być powinien. Nie popełniał błędów – powiedział Piotr Dejworek, trener Juventy. Do przerwy, krakowianie prowadzili różnicą jednego gola. – W szatni powiedzieliśmy sobie, że wynik 0:1 można odwrócić nawet w doliczonym czasie gry. Staraliśmy się grać poprawnie. W pierwszej połowie, nie możemy stwierdzić, iż graliśmy swoją piłkę. Po zmianie stron chcieliśmy zrobić wszystko, by pokonać bramkarza Wisły. Nie udało się – dodał.
Zdaniem szkoleniowca, w polu karnym Juventy piłka zbyt łatwo trafiła do napastników gości. – Nasz golkiper w wielu sytuacjach zachował się czujnie. Miał sporo pracy. Gdyby podsumować liczbę jego udanych interwencji, statystyka na pewno przemawiałaby na jego korzyść. Dalej razi nasza niefrasobliwość w grze. Nie potrafiliśmy poradzić sobie z agresywnie grającym rywalem. Mieliśmy problemy ze skonstruowaniem akcji ofensywnych. Operowanie długim podaniem nie przynosi rezultatów – stwierdził trener Dejworek, który ma świadomość, że czas nadal pracuje na korzyść Juventy. – Pracujemy na żywym organizmie. To młoda drużyna, która jest na etapie budowy. To team, który budowany był szybko. To przede wszystkim grupa fajnych, młodych ludzi, którzy w przyszłości z pewnością będą grać w piłkę na określonym poziomie. Wierzę w nich mocno – zaznaczył szkoleniowiec starachowickiej ekipy.
Środową potyczkę śledzili przedstawiciele angielskiej federacji piłki nożnej, która od wczoraj trenuje w Starachowicach. Kadra Anglii U-17, przygotowuje się do turnieju o puchar Syrenki. – Występy w CLJ wiążą się z tym, by w każdym spotkaniu pokazywać się nie tylko z jak najlepszej strony pod względem sportowym. W futbolu liczą się również cechy wolicjonalne. Jeśli chcemy równać do poziomu najlepszych drużyn w Polsce, takie elementy musimy dołożyć. I przede wszystkim cieszyć się z każdej zdobytej bramki, z każdego wywalczonego punktu – podkreślił Dejworek.
W ekipie gospodarzy zabrakło kontuzjowanego Kacpra Zapały. – Wiemy, że nie będzie go długo. To wartość dodatnia. Kacper dawał impuls do przodu. Miał być naszym asem. Na pewno jest nad czym pracować. Tracimy sporo bramek (6 w 3 meczach – przyp.red.). Za mało strzelamy – zauważył szkoleniowiec Juventy, która w najbliższą niedzielę (9 września, godz. 16) zagra u siebie z Resovią Rzeszów. – Czasu jest mało. Mam nadzieję, że złe emocje po przegranej z Wisłą ulotnią się. Potrzebny jest nowy impuls. Jestem przekonany, że spotkanie z Resovią będzie lepsze w naszym wykonaniu, niż dwa ostatnie – dodał.
Komentarze