Sytuacja finansowa Powiatowego Zakładu Opieki Zdrowotnej w Starachowicach odzwierciedla ogólnopolskie problemy całego systemu ochrony zdrowia. Dyrektor szpitala pomimo milionowego zadłużenia zapewnia, że nie zamierza zamykać oddziałów, szukając nowych źródeł finansowania, które pozwolą utrzymać stabilność placówki. Jakie ma pomysły i plany na ratowanie
Podczas sesji Rady Powiatu starachowickiego, informacje o sytuacji Powiatowego Zakładu Opieki Zdrowotnej w Starachowicach przedstawił dyrektor Jacek Walkowski.
Radny Rafał Lipiec pytał, jakie dyrektor podjął kroki w związku z tragiczną sytuacją szpitala?
- Kroki są podejmowane. W porównaniu z tamtym rokiem, gdzie mówiliśmy o ok. 10 mln zł zadłużenia sytuacja pogorszyła się o kolejne 7 mln zł. Wynika to z niedoszacowanych podwyżek. Np. Oddział wewnętrzny - w 70 proc. stanowią koszty osobowe, gdzie podnieśliśmy wynagrodzenia o 14 proc. a wzrost kontraktu to 3,5 proc. Te świadczenia, które są nielimitowane będą limitowane. Sytuacja jest skomplikowana i nie wiem jak z tego wybrniemy, ale nie porzucam walki o dobre wyniki finansowe szpitala. Możemy to zwalić na obecną władzę ale poprzednia naprawiała szpitale, nie myśląc o pacjencie. Jeśli ma być poprawa pracy ambulatoryjnej, lekarza POZ to ten kierunek powinien być od początku zrobiony, a dziś tnie się i ambulatorium i specjalistkę - to gdzie pacjent ma się leczyć? - pytał retorycznie dyrektor Walkowski.
Porozumienia płacowe
Jak dodał jest w porozumieniu ze związkami, co ma doprowadzić do zawieszenia na drugie półrocze funduszu socjalnego.
- Moim zdaniem socjal jest dla osób najuboższych a zarówno lekarze, pielęgniarki, jak i personel średni - w moim przekonaniu - w Starachowicach zarabiają bardzo dobrze - dodał. Jeśli chodzi o układ zbiorowy - mamy gwarancję płacowe. Pracujemy nad jego zwieszeniem, co może przynieść oszczędności. Jak przyjdą lipcowe podwyżki, chcemy zamrozić dodatki do sumy, jaka jest dzisiaj. Dajemy podwyżki tylko tam, gdzie jest umowa o pracę. Pozostałe rzeczy są zamrożone. W niektórych sytuacja kontrakty lekarskie są obniżone.
Pomysłem na ratowanie sytuacji finansowej szpitala jest optymalizacja zatrudnienia, m.in. jeśli chodzi o opiekunki, których liczba znacząco wzrosła w czasie covidu.
- Dokonujemy dalszych redukcji przesunięć ale też zwolnień. Tam gdzie sanitariusze są nieodzowni zostaną redukcja jest o ok. 12 osób i zostanie ich tyle ile, było przed covidem - mówił dyrektor Walkowski.
Nadwykonania bez pokrycia
Radny Piotr Ambroszczyk zwrócił uwagę na oddział wewnętrzny II, gdzie pracuje dobry personel, który leczy trudne przypadki. - Jest tam więcej pacjentów niż to przewidziane, są niedobry kadrowe. Sugeruje lotną brygadę, która wspierałaby trudnych sytuacjach. Może należy tam zwiększyć kontraktację?
Problemem jest brak wypłaty przez NFZ za nadwykonania...
- Oddział wewnętrzny II ma 35 łóżek i minimalne zatrudnienie 24 etaty - dodatkowe 3 pielęgniarki to ponad pół mln zł rocznie ponad normę. ZOL przyniósł 2,5 mln zł straty, mamy ok. 1,5 mln zł nadwykonań, na które nie ma co liczyć. Otwierając nowy ZOL narażamy się na straty. Chcieliśmy promesy od NFZ, ale mamy zagwarantowane minimum. A będzie do utrzymania 90 łóżek - wyraził obawy na przyszłość. - Czy mamy 30 czy 50 łóżek na wewnętrznym oddziale dla NFZ to niczego nie zmienia. W związku z przejmowaniem pacjentów z Iłży czy Skarżyska, nie mamy dodatkowo płacone. Mam ograniczać przyjęcia pacjentów? Szpital jest po to, by pomagać. Stąd nadwykonania, ale za nie NFZ nie płaci!
- Nie myślę o zamknięciu któregokolwiek z oddziałów, również oddziału pediatrycznego, który jest mały na 10 łóżek, ale dlatego jest rentowny. Jego byt jest niezagrożony. Zagrożona jest ginekologia i położnictwo, które są zadłużone w całej Polsce. Ale my zamykać tego oddziału nie zamierzamy. Poziom jakości świadczonych u nas usług jest najlepszy, jeśli chodzi o sprzęt i kadrę medyczną. Stacja dializ odnotowała 2,5 mln zł straty w 2025 roku - nie wykonała kontraktu. Trwają prace nad poprawą sytuacji. Do 2025 roku szpital się rozwijał. Kontrakt na ok. 300 mln zł to olbrzymie pieniądze. Ale ta ścieżka rozwoju się kończy, planowane jest bilansowanie. Musimy zrobić wszystko, by ograniczyć nasze koszty. Przed nami kolejne cienkie lata. Tylko musimy wszyscy mieć tą świadomość, że od nas zależy przyszłość tego szpitala. Jeśli weźmiemy za to odpowiedzialność uda się to zrobić.
Milionowe inwestycje
Radny Mirosław Wojciechowski pytał o prowadzone inwestycje...
- Modernizacja lądowiska, modernizacja ZOL - uruchomiliśmy zakup sprzętu do oddziału - na przełomie października listopada spotkamy się na otwarci i moja w tym głowa, by to się bilansowało - wyliczał dyrektor. - Chcemy przenieść kardiologię w całości do PAKS - na co potrzeba jeszcze ok. 10 mln zł. Alle zrobimy najlepszą pracownię hemodynamiczną w Polsce. Nakłady inwestycyjne to 74 mln zł. Na wkład własny wsparło nas starostwo powiatowe, za co dziękuję. Intensywnie przez to pracuje Dział zamówień publicznych - powinno być 15 osób a robi to 3-4 osoby biorąc pod uwagę milionowe zamówienia, kontraktowane przez fundusze unijne. Na szczęście nie mamy komornika na koncie, z każdym zobowiązaniem musimy sobie poradzić. Mimo mało szczęśliwego sformułowania, że NFZ jest bankrutem, na pewno rządzący zadbają, by budżet NFZ się zbilansował.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Rehabilitacja / rehabilitacją / skierowanie na rehabilitację/ i po rehabilitacji. A podobno liczy się czas, a czas leczy ...
Jako mieszkaniec miasta uważam, że ten oddział ginekologiczny powinien byc tu zamknięty. Nie ma na tyle urodzen w powiecie aby trzymac taki oddział. Dyrektor chyba ginekolog bedzie trzymał niepotrzebny oddział? Sensu to nie ma. Wydatki szpitala będą rosnąć, a nfz jest zagrożony upadłością.
Najpierw ustawa pisu, teraz nieudolnosc koalicji aby zaradzić problemom, powiat siedzi cichutko, dyrekcja sie jakby boi narazić społeczeństwu. Taki marazm, dzialania delikatne, czas leci a szpital upada. Przydałaby sie dyrektorka Krecka.
Rehabilitacja / rehabilitacją / skierowanie na rehabilitację/ i po rehabilitacji. A podobno liczy się czas, a czas leczy ...
Jako mieszkaniec miasta uważam, że ten oddział ginekologiczny powinien byc tu zamknięty. Nie ma na tyle urodzen w powiecie aby trzymac taki oddział. Dyrektor chyba ginekolog bedzie trzymał niepotrzebny oddział? Sensu to nie ma. Wydatki szpitala będą rosnąć, a nfz jest zagrożony upadłością.
Najpierw ustawa pisu, teraz nieudolnosc koalicji aby zaradzić problemom, powiat siedzi cichutko, dyrekcja sie jakby boi narazić społeczeństwu. Taki marazm, dzialania delikatne, czas leci a szpital upada. Przydałaby sie dyrektorka Krecka.