Takie akcje nie zdarzają się na co dzień. Na kogo, jak na kogo, ale na nich zawsze można liczyć. O kim mowa? O dzielnych ratownikach z Ochotniczej Straży Pożarnej w Bodzentynie, którzy ze swojego zadania wywiązali się znakomicie, ratując ludzkie życie.
Historia o jakiej głośno stało się podczas długiego, listopadowego weekendu mogłaby mieć znacznie gorszy finał i zakończenie, gdyby nie skuteczna akcja strażaków z Bodzentyna, wspieranych przez zawodowych ratowników z kieleckiej JRG. W niedzielny (10 listopada) wieczór, otrzymali oni zgłoszenie o osobie, która potrzebuje natychmiastowego wsparcia. Jak wynikało z relacji zgłaszającego, kobieta w miejscowości Święta Katarzyna, weszła na górę Łysica. Zapewne, nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie to co działo się później.
Kobieta nie była w stanie zejść na dół o własnych siłach. Co istotne, osoba której dotyczyło zgłoszenie znajdowała się w głębokiej hipotermii. Była skrajnie wyziębiona – tłumaczą ratownicy. Ze względu na dużą ilość przeszkód i ukształtowanie terenu quad, jaki zadysponowano na miejsce, nie mógł wjechać na górę. Działania strażaków polegały na jak najszybszym dotarciu do poszkodowanej oraz zniesieniu jej na dół w asyście ratowników medycznych.
Akcja trwała pond godzinę. Po ok. 30 minutach działania strażaków z OSP Bodzentyn wspomogli również strażacy PSP. Kobieta dziś może mówić o sporym szczęściu. Po udzieleniu jej pomocy, a przede wszystkim opatrzeniu została przekazana załodze zespołu ratownictwa medycznego. Jej historia powinna być nauczką i przestrogą dla innych, którym podobne pomysły przychodzą do głowy.
Strażacy apelują, by w takich sytuacjach, w trakcie wypraw w góry zabrać ze sobą odpowiedni sprzęt, a najlepiej odzież termiczną. Dzięki niej, uda się zapobiec wychłodzeniu organizmu.
fot. OSP Bodzentyn
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze