Reklama

Rezygnacja dyrektora i niepokój w szpitalu. Radni pytają o przyszłość starachowickiej lecznicy

Sytuacja finansowa Powiatowego Zakładu Opieki Zdrowotnej w Starachowicach, rezygnacja dyrektora Jacka Walkowskiego oraz wypowiedzenia lekarzy z Oddziału Wewnętrznego I zdominowały czwartkowe obrady Rady Powiatu Starachowickiego. Pojawiły się pytania o planowane zmiany organizacyjne, bezpieczeństwo pacjentów i odpowiedzialność za kondycję szpitala.

Kadrowe i organizacyjne zmiany w starachowickim szpitalu odbiły się gromkim echem podczas sesji Rady Powiatu starachowickiego, na której był obecny Jacek Walkowski, dyrektor Powiatowego Zakładu Opieki Zdrowotnej w Starachowicach. Jak wiadomo 23 września pojawił się komunikat rzeczniczki powiatu starachowickiego, o rezygnacji dyrektora szpitala z pełnionej funkcji. Ma on pełnić swoje obowiązki do końca miesiąca. 

Walkowski mówił szeroko o przyczynach swojej decyzji i sytuacji finansowej lecznicy, która nie jest odosobniona w ogólnych trendach w całym kraju. To pokłosie kryzysu finansowego w Narodowym Funduszu Zdrowia, który nie płaci za usługi i nadwykonania, stąd opóźnienia w płatnościach dla szpitali za wykonane zabiegi. Trudną sytuację pogłębiają braki kadrowe, niedobór lekarzy, pielęgniarek i ratowników medycznych. To wszystko przekłada się zadłużenie szpitala na łączną kwotę 18 mln zł, biorąc pod uwagę fakt, że wynagrodzenia stanowią 78 proc. wydatków lecznicy.

Reklama

- Czuję, że w tej trudnej sytuacji są personalne animozje wobec mojej osoby, dlatego rezygnuję - powiedział J. Walkowski wskazując na największe problemy w oddziałach wewnętrznym, urologicznym oraz neurologii. 

Niepokój na wewnętrznym

Po tym, jak pojawiły się informacje o planach połączenia oddziałów wewnętrznego I i II, które mają być zlokalizowane na 7. piętrze, personel lekarski Oddziału Wewnętrznego I złożył wypowiedzenia z pracy. To może skutkować zamknięciem oddziału a wtedy opieka może się skoncentrować w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym, którego los ze względu na braki kadrowe także stoi pod dużym znakiem zapytania.       

Reklama

Do spraw szpitala odnieśli się radni Klubu PiS powiatu starachowickiego.

- Prosimy o spokój i cierpliwość, aż ta sytuacja w szpitalu się wyjaśni. Chcemy włączenia naszego radnego Rafała Lipca do Rady Społecznej PZOZ - mówił radny Piotr Ambroszczyk. - Apeluję do pracowników, by się nie bali. Ewidentnie ktoś próbuje dzielić i rządzić. Nie można ulegać panice. Przyjdzie moment, że to wszystko się ułoży i wyjaśni, nie będzie zwolnień pracowników i takich działań, które zagrożą zdrowiu i życiu pacjentów. Jakakolwiek  restrukturyzacja w służbie zdrowia musi być przemyślana. Pensje w służbie zdrowia zagalopowały się. Zwykle restrukturyzacje zaczyna się od likwidowania miejsc pracy niższego szczebla i administracji. Ale zadań jest tak dużo, że ten najniższy personel ma największy wpływ na obsługę pacjentów. Zaczyna się robić z dyrektora kozła ofiarnego, a mimo kłopotów, szpital w Starachowicach jest jednym z wiodących w regionie. To, co może zrobić dyrektor i samorząd to jedno, a to, że zbankrutował NFZ to drugie. Brak jest odpowiedniego dofinansowania służby zdrowia. To pogrąża nie tylko nasz, ale również pozostałe szpitale w Polsce.       

Reklama

- Wygenerowane straty szpitala za pierwsze półrocze w kwocie 17 mln zł to jest wynik nie wypłacania środków przez NFZ. To jest w całej Polsce. A to są należne środki za wypracowane procedury medyczne na rzecz pacjentów. Braki kadrowe to wina obecnego rządu, który nie ma żadnego pomysłu na uzdrowienie służby zdrowia - stwierdziła poseł Agata Wojtyszek, dodając, że jako PiS będą chcieli w pierwszej kolejności oddzielenia prywatnej służby od publicznej. - Bezpieczeństwo pacjentów powiatu starachowickiego i ościennych jest zagrożone. Za chwilę może się okazać, że oddziały i zgromadzony tam sprzęt staną się nieużyteczne. Pracownicy szpitala byli na rozmowie u prezydenta miasta. Z całym szacunkiem dla jego dokonań, ale kto odpowiada ze służbę zdrowia w powiecie: prezydent Starachowic czy Zarząd powiatu? To doświadczeni samorządowcy, którzy powinni wziąć odpowiedzialność za to, co się dzieje w służbie zdrowia. Nie tylko pacjenci, ale też załoga z tego powodu czują się niepewnie.

W sprawie zabrał głos starosta starachowicki Piotr Babicki.  

Reklama

- Decyzja o zmianie dyrektora szpitala wynika z rezygnacji dyrektora złożonej na ręce Zarządu powiatu. Ta rezygnacja została przyjęta. W tej sytuacji jesteśmy jesteśmy zobligowani do znalezienia nowej osoby na to stanowisko, co nastąpi po 1 października br. W okresie przejściowym powołamy osobę, która będzie pełniła obowiązki dyrektora, a potem wyłonimy dyrektora w drodze konkursu - mówił starosta odnosząc się do sprawy wypowiedzeń ze strony lekarzy.

- Rozmowy z lekarzami oddziałów wewnętrznych to nie jest nowość, to trwa od wielu miesiący. Jestem przekonany, że problem uda się rozwiązać. Jutro mamy zaplanowane spotkanie z załogą obu oddziałów. Sytuacja jest nieco napięta, ale bezpieczeństwo pacjentów jest niezagrożone, a nasz szpital będzie najlepiej obsługującym i zorganizowanym w regionie. Jestem przekonany, że porozumiemy się z lekarzami. Jako Zarząd powiatu zrobimy wszystko, by ta sytuacja została uspokojona.        

Czytaj nas w Google
Dodaj do Google
Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 24/09/2026 15:15
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Gaja - niezalogowany 2026-09-24 15:38:59

    Ochrona Zdrowia od lat niedoinwestowana. Pogrążyły ja podwyżki płac zafundowane przez PIS , żeby strajków nie było. 78 % wpływów z NFZ to płace. Reszta na media, leki , opiekę. To nie może się udać. Szpital na debecie od lat. Ilu było dyrektorów ? Kto rządzi w tym szpitalu ?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Wandzia - niezalogowany 2026-09-24 16:08:56

    To jest początek konca tego szpitala. Tak sie konczy zamiatanie problemow pod dywan na zasadzie że rozwiąże sie samo. Nie rozwiąże sie. Potrzeba działań I to odważnych. Samorządowcy musza przyjąć do wiadomości że czas na dzialania sie kończy. Potem odwrotu nie będzie. Albo teraz zreformujecie ten szpital albo bedzie upadał. Innej opcji nie ma.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Konrad Leksa - niezalogowany 2026-09-24 16:13:06

    Fakt, że blisko 80% środków w szpitalach czy budżecie NFZ pochłaniają pensje, nie jest sam w sobie zaskoczeniem ani patologią – ochrona zdrowia to usługi wysokospecjalistyczne, gdzie kapitałem ludzkim są lekarze, pielęgniarki, ratownicy i diagnostycy. Bez nich budynki i sprzęt są bezużyteczne.Przez lata polski personel medyczny był niedoszacowany. Podwyżki były konieczne, aby zatrzymać lekarzy i pielęgniarki w kraju oraz w publicznym systemie, który konkurował z prywatnymi placówkami i rynkiem zagranicznym.Rosnące pensje (często wymuszane ustawami o minimalnym wynagrodzeniu w zdrowiu) nie poszły w parze ze wzrostem efektywności całego systemu ani z realnym dosypaniem świeżych pieniędzy na ten cel w odpowiedniej proporcji przez państwo. W efekcie placówki medyczne "przepalają" budżety na bieżące utrzymanie kadr, brakuje środków na inwestycje, leki czy nowoczesne terapie. Doniesienia o milionowych (lub miliardowych, w skali kraju) zaległościach Narodowego Fundusz Zdrowia wobec szpitali za tzw. świadczenia ponadlimitowe (nadwykonania) paraliżują placówki. Szpitale wykonują zabiegi ratujące zdrowie i życie, leczą pacjentów, a potem zostają z pustymi kasy, bo "pieniądze się skończyły".Szpitale zaciągają kredyty, opóźniają płatności kontrahentom (za leki, sprzęt, żywność) albo ograniczają przyjęcia planowe. Bankructwo strukturalne płatnika publicznego oznacza de facto niewypłacalność całego systemu szpitalnego. Pamiętajcie : "To nie mury leczą, tylko lekarz" Sformułowanie „a to przecież lekarz leczy” trafia w sedno kryzysu zaufania i absurdu zarządzania. Pacjent nie idzie do szpitala po to, by podziwiać nowoczesne ściany czy aparaturę – idzie po pomoc do konkretnego specjalisty.Kiedy system dusi się pod naporem biurokracji, braku wyceny procedur i braku środków, cierpią obie strony. Lekarze pracują ponad siły, są obciążeni administracyjnie, a pacjenci miesiącami (lub latami) czekają w kolejkach, czując się bezsilni wobec państwowego molocha, który wydaje się nie funkcjonować tak, jak powinien. Ja osobiście sytuacją jestem wstrząśnięty . serdecznie pozdrawiam wszystkich swoich pacjentów ,nie martwcie ,się bez względu na wszystko wszystkich was będę leczył , wasze zadowolenie i dobra kondycja to moja radość . Praca którą stara się nam obrzydzić na wszystkie możliwe sposoby czując wszystkie instytucje oraz ludzi na nas naprawdę ciągle daje mi bardzo dużo radości którą wy przynosicie ,do zobaczenia w gabinecie .

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Reklama

Wideo Starachowicki.eu




Reklama
Najnowsze wiadomości