Podczas wczorajszej sesji Rady Miejskiej w Starachowicach odbyła się tzw. debata nad raportem o stanie gminy Starachowice (raport i relację z debaty można znaleźć na stronie Urzędu Miasta). To źródło wiedzy o Starachowicach oraz o zmianach zachodzących we wszystkich obszarach aktywności jego mieszkańców. Dokument ten to zestawienie danych dotyczących samorządu, poruszający takie zagadnienia jak demografia, finanse, budżet obywatelski, strategie, programy i polityki, gospodarka przestrzenna, gospodarka mieszkaniowa, informacje o stanie nieruchomości, gospodarka komunalna, spółki komunalne, edukacja, kultura i sport, pomoc społeczna, realizacja uchwał, bezpieczeństwo, współpraca z innymi podmiotami.
Mieszkańcy mogli się z nim zapoznać wcześniej i wypowiedzieć swoje zdanie na zawarte w raporcie tematy. Chęć zabrania głosu musieli jednak zgłosić wcześniej przewodniczącemu Rady Miejskiej.
Niestety, jak pokazała debata mało kogo obchodzą sprawy miasta, a tym bardziej jego stan. Głos w dyskusji zabrali jedynie: Konrad Rączka (poruszył sprawy sportu), Zbigniew Kroczek (który mówił o różnych sprawach, szeroko przez nas opisywanych), Joanna Matysek (odniosła się do kwestii opieki zdrowotnej) oraz Józef Kowalski (mówił o spalarni i reindustrializacji).
Głosy w dyskusji w dużej mierze były krytyką dotychczasowych działań na rzecz miasta. Jedynym radnym, który wziął udział w dyskusji był Sylwester Kwiecień, który również nie szczędził krytyki, ale wskazał także na argumenty przemawiające na plus.
Zdawkowo na krytykę odpowiedział Marek Materek, prezydent Starachowic.
No i jak mawiał klasyk - to by było na tyle - jeśli chodzi o debatę.
Po tym czymś co szumnie nazywa się debatą wniosek nasuwa się jeden. Była to pseudodebata, która potwierdziła, że mało kogo interesuje stan miasta. Najgorsze jest to, że radni, którzy reprezentują głos mieszkańców, są tak bierni. Widocznie ich zdaniem jest wszystko pięknie i nie potrzeba żadnych zmian... Czy faktycznie?
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Autor bał się podpisać.