Kiedy czytam wypowiedzi szefa powiatowych dróg, to dostaję rozstroju żołądka. Wiecznie "nie da się" , "pomyślimy","pracujemy", "potrzeba funduszy"... Ile lat jeszcze będziemy czytać takie komunały? W przypadku skrzyżowania Kopalnianej z Leśną wystarczyłoby, żeby urzędnicy ruszyli się zza biurek i obejrzeli dokładnie feralne miejsce. Wnioski, wcale nie kosztowne, pojawią się same.
Kiedy jedziemy Kopalnianą od strony ul. Partyzantów, to znak "STOP" wyłania się zza orzecha i wysokich tui, dosłownie w ostatniej chwili. Trzeba go przesunąć bliżej jezdni, zamontować większą blachę, albo zawiesić nad jezdnią.. Podobnie trzeba uczynić z drugim znakiem, po drugiej stronie, koło ogrodzenia szkoły. Można też podłączyć znaki do prądu i oświetlić pulsującymi czerwonymi lampkami (np. jak w Tychowie Starym). Pilnie trzeba przemalować poziome oznakowanie obu stron skrzyżowania, wymalować na jezdni słowa STOP. Trzeba pokryć czerwonym specyfikiem fragmenty jezdni przed skrzyżowaniem, co stosuje się w wielu miastach i powiatach. Tylko u nas tego nie wiedzą i bajają o przeprojektowaniu, o wysokich kosztach, światłach i rondach.
Do roboty, panie Śmigas, bo następna stłuczka może kosztować czyjeś życie!
Piotr Nowak, kierowca z 28-letnim stażem
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze