Jesień rządzi się swoimi prawami. Dla mieszkańców niektórych ulic opadające z drzew liście są prawdziwą udręką.
Przykładem jest ul. 17 Stycznia w Starachowicach. Wzdłuż drogi powiatowej jest aleja rosłych drzew, które od lat utrudniają życie mieszkańcom.
- Olbrzymie drzewa i mnóstwo liści, które są dosłownie wszędzie. Mieszkają tam głównie starsi ludzi, którzy już nie nadążają tego porządkować. A liście fruwają, gdzie się da i opadają w naszych podwórkach, na krzewach, wszędzie. Interweniowałam już w tej sprawie w gminie, ale bezskutecznie. Prosiłam o podcinkę drzew, bo nie mówię, żeby je wycinać - sama jestem przeciwniczką takich drastycznych cięć. Niestety nikt nie reaguje na nasze prośby - ubolewa mieszkanka ul. 17 Stycznia.
Zgłosiliśmy problem w Straży Miejskiej, która czuwa nad porządkiem w gminie. Waldemar Jakubowski, komendant Straży zadeklarował wysłać w teren rewirowego, który oceni stan drzew, sprawdzi możliwości przycięcia i zgłosi sprawę zarządcy drogi.
Tymczasem, jak udało nam się ustalić zarządca drogi - tj. Zarząd Dróg Powiatowych, nie ma nic do drzew, gdyż istotnie rosną one na przy drodze powiatowej, ale na pasie zieleni gminy.
- Z formalno-prawnego punktu widzenia nie mamy nawet możliwości, by wnioskować o przycinkę, czy podcinkę drzew - prostuje Leszek Śmigas, dyrektor ZDP w Starachowicach.
Iwona Ogrodowska, rzecznik prasowy Urzędu Miejskiego w Starachowicach poinformowała, że służby komunalne cały czas pracują na terenie miasta.
- Silny wiatr i to, że liście cały czas spadają z drzew nie ułatwia jednak pracy. Staramy się jednak robić wszystko, by tych uciążliwości dla mieszkańców było jak najmniej - podsumowała.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze