Od 1 września w szkołach nie można sprzedawać już chipsów, batoników czy słodkich napojów. Od teraz preferowane są warzywa, owoce, zdrowe kanapki na ciemnym pieczywie oraz woda. Jak się okazuje wielu sklepikarzy, prowadzących swoje interesy w szkołach po prostu zrezygnowało z działalności. Uważają, że na powyższe produkty nie będzie popytu. Podobnie jest w Szkole Podstawowej nr 11 im. Jana Piwnika "Ponurego" w Starachowicach. - Sklepik był, ale został zamknięty ponieważ ajent uznał, że nie będzie mu się opłacało prowadzić interesu - mówi Dorota Próchnicka, dyrektor szkoły. - Uważam jednak, że takie działania nie przyczynią się do zmiany nawyków żywieniowych u dzieci. Te przecież kształtują się w domach i są zależne od rodziców i najbliższych dziecka. Szkoła może jedynie wspierać rodziców w mądrym i racjonalnym żywieniu dzieci - mówi.
- W naszej szkole dzieci mają dostęp do warzyw i owoców, do mleka. Organizujemy dzień konsumenta, podczas którego przygotowywane są pyszne kanapki i zdrowe przekąski. Także również staramy się wpłynąć na nawyki żywieniowe dzieci - mówi Lila Adamczyk, wicedyrektor SP nr 11 i dodaje: - Prawda jest taka, że nawet jeśli w szkole dziecko nie będzie miało dostępu do słodyczy czy gazowanych napojów, nie oznacza to że nie kupi ich sobie w pobliskich sklepie.
***
Co może być sprzedawane w szkolnym sklepiku?
- kanapki na bazie pieczywa razowego lub pełnoziarnistego
- sałatki i surówki
- mleko bez dodatku cukrów i substancji słodzących
- napoje zastępujące mleko, czyli napój: sojowy, ryżowy, owsiany, kukurydziany, gryczany, orzechowy lub migdałowy
- produkty mleczne: jogurt, kefir, maślanka, mleko zsiadłe, mleko acidofilne, serwatka, ser twarogowy, serek homogenizowany lub produkty zastępujące produkty mleczne na bazie soi, ryżu, owsa, orzechów, migdałów
- zbożowe produkty śniadaniowe oraz inne produkty zbożowe
Komentarze