1946 roku, Tadeusz Nowak, od tego wszystko się zaczęło... Słowa te najlepiej oddają początki teatru w Starachowicach. A tworzył go Amatorski Zespół Teatralny Zakładowego Domu Kultury FSC. Historyczne chwile uwiecznił Stanisław Lipka. "Zapomniane negatywy" ujrzały światło dzienne podczas wystawy w Muzeum.
Wernisaż niecodziennej wystawy odbył się w miniony piątek, 17 kwietnia w Hali Lejniczej Muzeum Przyrody i Techniki w Starachowicach. Było to niecodziennie wydarzenie dla ludzi świata kultury w szerokim tego słowa znaczeniu. W jednym miejscu i czasie spotkali się nie tylko ci, którzy sztukę tworzą bądź tworzyli, ale także czynią ją wieczną za pośrednictwem swoich fotografii, jak Jerzy Orzechowski, legenda fotografii.
- Wszystko zaczęło się od człowieka. W ub. roku pan Wiesław Lipka, zdradził, że posiada negatywny swojego ojca Stanisława. Kiedy zobaczyliśmy, co przedstawiają: pięknych ludzi, stroje, choreografie, chcieliśmy pokazać je szerszemu gronu odbiorców. Tak powstała wystawa "Zapomniane negatywy", ukazująca początki teatru w Starachowicach - mówiła Wioletta Sobieraj, kurator wystawy. - Sztuka ta rodziła się znacznie wcześniej. Już na początku XX wieku, była potrzeba budowania teatru w bardzo trudnych, wojennych czasach. W latach 30. w Wierzbniku wystawiono 68 spektakli na bardzo wysokim poziomie. Ta historia prowadzi do Zakładowego Domu Kultury, gdzie ludzie, którzy mieli potrzebę grać, mogli zaistnieć na scenie. 1946 roku, Tadeusz Nowak, od tego wszystko się zaczęło...
- We mnie wspomnienia grają, drgają. Starachowice, to coś więcej niż kropka na mapie, to mnóstwo przeżyć z nimi związanych - mówił z sentymentem W. Lipka.
- To nasza młodość, nasze życie, niezapomniane przeżycia - wtórowała E. Kaźmierczak, mówiąc z łezką w oku, która zakręciła się niejednemu z uczestników wystawy.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze