Dla druhów z Ochotniczej Straży Pożarnej, a także zawodowych ratowników z Radomia, to była jedna z najtrudniejszych akcji gaśniczych na przestrzeni minionych miesięcy. W nocy z poniedziałku na wtorek (25/26 marca), służby zostały zaalarmowane o pożarze, do jakiego doszło na terenie gminy Iłża. Finał zdarzenia okazał się tragiczny. Dlaczego?
Chwilę po godz. 1 w nocy zostaliśmy zadysponowani do pożaru drewnianego domu pomiędzy Płudnicą, a Pieńkami w powiecie radomskim – poinformowali druhowie z Ochotniczej Straży Pożarnej w Iłży. Jak relacjonowali, budynek otoczony był dymem, a z okiem wydobywały się płomienie. Dowódca akcji nie podejmował ryzyka, by do środka mieszkania wprowadzeni zostali ratownicy w sprzęcie ochrony górnych dróg oddechowych. Działania gaśnicze prowadzone były tylko z zewnątrz obiektu. W momencie, kiedy zagrożenie udało się opanować i dogasić teren pogorzeliska, wówczas można było wejść do mieszkania.
W drewnianym domu, odnaleziono ludzkie, zwęglone zwłoki. Ciało denata zostało zidentyfikowane. Jak poinformowali funkcjonariusze zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji z siedzibą w Radomiu, zmarłym w tragicznych okolicznościach okazał się 47-latek. - To mieszkaniec województwa mazowieckiego. Czynności na miejscu zdarzenia wykonywane były pod nadzorem prokuratora – mówiła w rozmowie z TYGODNIK-iem Justyna Leszczyńska, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Radomiu.
Postępowanie w tej sprawie prowadzi Prokuratura Rejonowa w Lipsku. - Ona jest gospodarzem postępowania. Na miejscu, stróże prawa dokonali oględzin miejsca tragedii. Zabezpieczone zostały również ślady. Trwają czynności zmierzające do ustalenia, co było przyczyną pożaru – dodała rzecznik Leszczyńska.
Niewykluczone, że śledczym do rozwiązania zagadki, niezbędna będzie opinia biegłego z zakresu pożarnictwa.
fot. OSP Iłża
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze